[59] Wszystko to co wyjątkowe - Recenzja

12:00

Tytuł: Wszystko to co wyjątkowe
Autor: Matthew Quick
Wydawnictwo: HarperCollins
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 14 września 2016
Liczba stron: 260
Ile czytałem: 3 dni

"Martwisz się o potrzeby innych bardziej niż o własne. Jesteś silna dla nich, nawet jeśli wiąże się to ze szkodą dla ciebie."

Cześć Wam. Dziś opowiem Wam o pewnej bardzo specyficznej książce, która popchnęła mnie do refleksji. Wiecie, że Matthew Quick jest moim ulubionym autorem? Czy po lekturze tej książce to się zmieniło? Zapraszam.

Nanette to wzorowa uczennica, gwiazda szkolnej ligi piłkarskiej i posłuszna córka. Zawsze robi to, czego się od niej oczekuje. Ale wszystko zmienia się w dniu, w którym dostaje podniszczony egzemplarz Kosiarza Balonówki - tajemniczej, niewydawanej od lat kultowej powieści. Nanette czyta ją dziesiątki razy. Chce być taka jak główny bohater. Choć udaje wygadaną rebeliantkę, w środku to ta sama samotna introwertyczka. Zmuszona dokonać kilku trudnych wyborów nauczy się, że za bunt trzeba czasem zapłacić wysoką cenę.

Matthew Quick to jeden z moich ulubionych autorów. To nie ulega żadnej wątpliwości. Jego cztery wcześniejsze książki były fenomenalne i każda pozostawiła po mnie wiele przemyśleń i refleksji. Dlatego też bałem się lektury tej książki, bo tematyka jest jakaś taka dziwna i po prostu inna. Od samego początku nie patrzyłem na tę pozycję przychylnie, wydana jest przez wydawnictwo za którym średnio przepadam i okładka nie jest zbyt piękna. Mam zastrzeżenie do sposobu wydania tej powieści. Jest ona wyższa od pozostałych trzech i na półce wygląda to mało spójnie, do tego czcionka pozostaje wiele do życzenia. HarperCollins niestety nie spisało się na medal.

Do teraz zastanawiam się o czym jest ta książka. Tematyka niby jest zwykła, ale im dalej w las tym coraz bardziej jesteśmy skonsternowani. Początek jest jak u Hitchcocka, zaczynamy od wybuchu, a potem niestety wszystko zaczyna zwalniać i akcja nudzi. Z pewnością nie jest to pozycja dla osób, które uwielbiają wartką akcję. Można uznać to za powiastkę filozoficzną, bo mamy tutaj wiele problemów współczesnego świata, które tak naprawdę nas dotyczą, ale rzadko kiedy chcemy o tym mówić. Nie ukrywam, że nie zrozumiałem wszystkiego, co jest pokazane w tej powieści, być może jest to kwestia wieku, ponieważ główna bohaterka jest w ostatniej klasie szkoły średniej, a ja kończę gimnazjum. Od razu mówię, chcę przeczytać ją jeszcze raz za około trzy lata. Być może wyciągnę z niej coś jeszcze.

Nanette to chyba najdziwniejsza postać, jaką miałem okazję poznać. Introwertyczka, która ma dużo ludzi wokół siebie, a jeśli przyjdzie co do czego, na nikim nie może polegać. To smutne, ale mam podobną sytuację, choć tu nie o mnie mowa. Nadal nie potrafię zrozumieć dlaczego chciała się dostosować. Najgorsze są próby zmienienia swojego charakteru, zdecydowanie. Nie można ukrywać, że sytuacja dziewczyny jest słaba. Rozwód rodziców, pewna sytuacja, która otwiera książkę i do tego wszystkiego dochodzi jeszcze Alex. Ten to dopiero kosmita. Spoilerem nie będzie fakt, że zawiązuje się między nimi jakaś relacja, ale o tym musicie dowiedzieć się sami. Niemniej jednak rozwiązanie wątku z chłopakiem średnio przypadło mi do gustu. 

Oprócz tej dwójki mamy kilka postaci drugoplanowych, którzy moim zdaniem są jeszcze bardziej ciekawi niż ci główni. Booker, czyli postać zagadka. To on jest autorem książki wokół której kręci się Wszystko to co wyjątkowe. Nie mogłem go rozgryźć, to ten typ osoby, która wymaga, ale tylko od kogoś, aniżeli od siebie. Oliver, mój rówieśnik, dzięki któremu mogłem zastanowić się o prześladowaniu w szkole, mam wrażenie, że nikt tego jeszcze nie poruszył, a chętnie przeczytałbym coś o tej tematyce. Oraz rodzice Nanette, którzy są dziwakami, po prostu. Oboje mieli oczekiwania, które bardziej były pod siebie niż pod córkę. Każda postać w tej książce ma za sobą jakąś historię i problematykę, jednak uważam, że nie jest to pozytyw, bo nie skupiliśmy się na niczym konkretnym.

Przyszła pora na omówienie wniosków po lekturze, a jest ich naprawdę dużo. Przede wszystkim - to, że ludzie wokół ciebie coś lubią, nie znaczy, że masz brać z nich przykład. Decyzja Nanette o dostosowaniu się była naprawdę głupia i jak wiadomo miała swoje konsekwencje. Dziwni ludzie też mają prawo istnieć! Przykład Aleksa i Olivera dobrze pokazuje, że przeciwieństwa się przyciągają i stereotyp o outsiderach jest jak najbardziej błędny. Quick dobrze pokazał przykład dzisiejszych dziewczyn na podstawie działań Shannon. Nie mówię, że wszystkie kobiety tak robią, jednak patrząc na niektóre moje koleżanki łapie się za głowę. Naprawdę. To nie jest zmyślone. Warto też wspomnieć, że tłem tej książki jest wyidealizowana amerykańska szkoła, nie zawsze jest ona tak różowa jak się nam wydaje. Tak naprawdę jesteśmy bardzo niewielką częścią tej społeczności i niestety w większości przypadków nikt się nami nie przejmuje.

Ciekawym zabiegiem była ta sytuacja z mówieniem w trzeciej osobie, z początku wydało mi się to czymś niekonwencjonalnym i całkiem niezłym sposobem na zwrócenie na siebie uwagi, jednak im dalej w las, tym coraz bardziej mnie to irytowało. Przyszła pora na zakończenie, które było nieco słabe. Wspominałem Wam, że nie przepadam za otwartymi końcówkami? To co wydarzyło się z Aleksem, Bookerem i rodzicami Nanette nie przebiegło po mojej myśli. Z jednej strony dobre jest to gorzkie zwieńczenie, aczkolwiek spodziewałem się czegoś bardziej wbijającego w fotel. Niemniej jednak po skończeniu tej pozycji siedziałem przez około 10 minut na kanapie i próbowałem zebrać myśli. Proza Matthew Quicka nadal trzyma poziom i pomimo błędów nadal pozostaje on moim ulubionym pisarzem stając obok Sary J. Maas.

Podsumowując Wszystko to co wyjątkowe to pozycja bardzo dziwna, nie można ukrywać, że nie spodoba się ona każdemu. Nie znajdziemy tutaj wartkiej akcji, w zamian otrzymamy refleksyjną i filozoficzną powiastkę, która ponownie zwróci uwagę na tematy, o których często zapominamy. Kilka błędów, ale można o tym zapomnieć. Zobaczymy co będzie za kilka lat, jak ponownie przeczytam tę książkę.

Moja ocena: 7/10



You Might Also Like

7 komentarze

  1. Tak się składa, że w sobotę zamówiłam tę książkę i nie mogę się jej doczekać. Matthew Quick także jest jednym z moich ulubionych pisarzy i od dawna czekałam na jego nową twórczość. Cóż, nawet jeśli ,,Wszystko, co wyjątkowe" nie okazało się tak dobre jak choćby ,,Wybacz mi, Leonardzie", to i tak nastawiam się na dobrą książkę. Chyba zwyczajnie bezgranicznie ufam talentowi Matthew Quicka. :)

    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdę mówiąc, nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Matthew Quicka i widzę, że najwyższy czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam inne książki Quicka, ale jak spoglądam na tę, nie widzę nic zachęcającego :(
    MÓJ BLOG - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie książki Quicka. Biję od nich jakieś takie ciepło ;) Przed sobą mam jeszcze "Wybacz mi Leonardzie".
    Po Twojej recenzji "Wszystko to co wyjątkowe" wydaje się trochę odmienna od reszty, nie wiem czy mi się spodoba, ale muszę przyznać, że trochę mnie kusi - zastanowię się nad nią później.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedyna książką Quicka, której jeszcze nie przeczytałam! Muszę ją dorwać.
    Pozdrawiam cieplutko ♥
    helloimbooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chce ją przeczytać ale jakoś nie mogę po nią sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę oceniłam bardzo podobnie, czytało się lekko, ale tak jak napisałeś- była trochę dziwna i zagmatwana. Jednakże może kiedyś po sięgnę po nią jeszcze raz.

    Pozdrawiam, Volusequat

    OdpowiedzUsuń