[54] Nerve - Recenzja

12:00

Tytuł: Nerve
Autor: Jeanne Ryan
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 31 sierpnia 2016
Liczba stron: 290
Ile czytałem: 6 dni

"Jestem dziewczyną ukrytą za kurtyną. Dosłownie."

Dzisiaj zagramy w pewną grę. Cześć Wam! Tym razem opowiem o dość ciekawej nowości wydawniczej, którą możecie kojarzyć dzięki ekranizacji, która podbija kina ostatnimi czasy. Zapraszam na recenzję Nerve!

Vee, otoczona popularnymi przyjaciółmi, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze NERVE. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót.

Nie da się ukryć - w naszych czasach internet jest czymś od czego można się uzależnić, dla niektórych jest życiem. Brzmi dołująco, czyż nie? Do lektury Nerve przede wszystkim zachęcił mnie opis, a raczej sama idea gry, która łudząco przypominała mi Panikę, która była beznadziejna. Mogę Wam już teraz powiedzieć - ta powieść nie podzieliła losu tworu Lauren Oliver. Od początku września w kinach jest ekranizacja tejże powieści i choć jeszcze nie miałem okazji jej obejrzeć, to mam wrażenie, że nie jest ona zbyt wierna. Jednak, zwiastun wygląda naprawdę świetnie i zachęcająco! Zacznijmy od graficznej strony tejże książki.

Okładka jest imponująca! No tak - nie jest to coś wybitnego, ale przyciąga ona wzrok i nawet ta Emma Roberts mi tak nie przeszkadza. Ciekawym posunięciem jest odwrócenie tych trzech słów, kiedy przechodziłem z książką koło lustra byłem nieźle skonsternowany. Przyznam szczerze, że nie jest to długa pozycja, czyta się ją naprawdę szybko, choć mi lektura zajęła blisko tydzień, ale wiecie - szkoła i te sprawy. Nie spodziewałem się po niej zbyt wiele, za oceanem zbierała ona naprawdę nieciekawe opinie. Mam wrażenie, że ludzie patrzyli na powieść Ryan pod pryzmat filmu, który podobnież jest fenomenalny. Jednak, bardzo się cieszę, że tak postąpiłem, bo mogę teraz spojrzeć na tę powieść pod innym kątem. 

Nerve to coś zarazem abstrakcyjnego i realnego. Jak już wcześniej mówiłem - ta gra bardzo przypominała mi tę z Paniki, jednak bardziej dopracowaną i przemyślaną.. i głupią. Tutaj za konkretne wyzwania mamy jakieś nagrody, np. wypasiony telefon, czy bilet autobusowy na cały kraj. Jednak, te zadania były bardzo idiotyczne. Dla przykładu - zapytaj się dziesięciu mężczyzn w klubie o prezerwatywy, wylej na siebie wodę w kawiarni i zacznij śpiewać. Serio? Żenada żenadę pogania. Bardzo się cieszę, że autorka zwróciła na to uwagę, bo w końcu taka wizja jest bardzo prawdopodobna, Pokemon Go! cieszy się naprawdę świetnym powodzeniem. Sam z doświadczenia wiem, że młodzież zrobi bardzo wiele, żeby zwrócić na siebie uwagę i taka gra cieszyłaby się dużym powodzeniem. Plus za oryginalność.

Podczas lektury miałem na myśli sporo skojarzeń odnośnie tej całej gry - zakazany owoc ciągle krąży mi nad głową. Im bardziej coś jest niedozwolone, tym bardziej kusi i tego przykład mamy tutaj idealnie pokazany. Nerve jest czymś po prostu nielegalnym. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zrobisz jedno zadanie i chcesz więcej. Podobnie jest z praktycznie każdym uzależnieniem, choć czy takie traktowanie jest sprawiedliwe? Warto zwrócić uwagę na drugi plan książki, który był cholernie nie wykorzystany - teatr. Jak być może już wiecie, od pięciu lat aktywnie działam w szkolnej grupie teatralnej i znam to wszystko od podszewki i wiele szczególików zawartych w powieści były po prostu realne, aczkolwiek chciałem zdecydowanie więcej. Podobnie było z wątkiem Abigail, który mnie naprawdę zainteresował, a został zwieńczony w nijaki sposób.

Czas na kolejną porcję mojej irytacji. Główną bohaterką powieści jest siedemnastoletnia Vee, która jest kolejną postacią, która przechodzi całkowitą przemianę podczas całej książki. Czy to faktycznie realne, by z nieśmiałej dziewczyny przeistoczyć się w pewną siebie kobietę? Jest to bez dwóch zdań irytująca osoba, która jest taką typową płaską dziewczyną z liceum. Nic nowego. Z drugiej strony mamy Iana, którego wątek mnie bardzo zaciekawił, jednak wielka szkoda, że tak mało się o nim dowiedzieliśmy. Liczę, że Dave Franco nie zmarnuje jego potencjału.. Ciekawymi postaciami są te drugoplanowe, takie jak Sydney, czy pewne osoby z zakończenia, które zaczęły mi przypominać.. Nie - to byłby ogromny spoiler. No właśnie, był jeszcze Tommy, którego wątek także został zaczerpnięty z pewnego znanego uniwersum. Ci, którzy czytali pewnie wiedzą o co chodzi.

Doceniam twór Jeanne Ryan dzięki morałowi, jaki wyciągnąłem po lekturze. Czasami warto nieco zwolnić swoją działalność w internecie, bo to wszystko zawędrowało nieco za daleko. Sam spędzam sporo czasu w sieci i z pewnością to ograniczę, ktokolwiek na świecie może wiedzieć o nas więcej od nas samych. Mam niestety wrażenie, że autorka mogłaby trochę lepiej to wszystko zrobić, jedne fragmenty usunąć, a drugie dla przykładu, opowiadające o twórcach Nerve dodać. Z wielką chęcią przeczytałbym jeszcze jedną powieść o tym wszystkim, bo potencjał jest ogromny. Jeśli chodzi o zakończenie - było okej, w sumie spodziewałem się takiego obrotu wydarzeń, jednak szkoda, że nie było to bardziej spektakularne. Otwarte zakończenia są słabe.

Podsumowując Nerve to pozycja warta uwagi, skłaniająca nas do wielu przemyśleń na temat technologii. Sam postanowiłem ograniczyć moją działalność w necie po lekturze tejże powieści - przezorny zawsze ubezpieczony. Pomimo wielu mankamentów i nieco nie wykorzystanego potencjału, można przeczytać to sobie chociażby dla rozrywki. Polecam i już niedługo wybieram się na film!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Dolnośląskiemu!

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Odkąd usłyszałam, że film powstał na podstawie książki przymierzam się do zakupu "Nerve". Podobnie jak Tobie, już po samym opisie przed oczami pojawiła mi się okładka "Paniki" Oliver, wobec której miałam mieszane uczucia. Liczę na to, że ta pozycja okaże się naprawdę ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Bardzo mi się podobała. Jest w niej coś innego. Mam nadzieję, że uda mi się pójść na film

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielką ochotę przeczytać tą książkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam Nerve, być może w przyszłości ją przeczytam, jeżeli uporam się z moją rosnącą ilością książek do przeczytania. Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale mi akurat podobała dię książka Lauren Oliver ,,Panika". Ma ona w sobie interesujące fragmenty, sam sens gry, dla której poświęca się życie lub zdrowie, może pokazać,że często jako ludzie nie doceniamy daru życia i poświęcamy je na niewarte tego ruchy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki jeszcze nie czytałam, natomiast film był według mnie rewelacyjny <3 Dave pasuje mi do roli Iana jak ulał. Nawet gra aktorska Emmy przypadła mi do gustu, co jest niemałym zaskoczeniem biorąc pod uwagę moją niechęć do tej aktorki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety czytałam już kilka opinii o tym, jak to wkurzająca jest Vee ;< Okropne, bo jestem strasznie zajarana tą książką, a jeszcze nie zdążyłam jej nawet zacząć a nie cierpię drażniących bohaterów ;<
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń