[53] Ballada o przestępcach - Recenzja

15:56

Tytuł: Ballada o przestępcach
Autor: Marcin Hybel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Gatunek: Literatura historyczna
Data wydania: 31 sierpnia 2016
Liczba stron: 460
Ile czytałem: 12 dni

"Wszak dobry złodziej powinien wiedzieć nie tylko, jak kraść, ale i co kraść."

Cześć Wam! Powracam po dość długiej przerwie w prowadzeniu bloga i tym razem opowiem o Balladzie o przestępcach, która spowodowała mój czytelniczy zastój i zjadła sporo nerwów. Zapraszam!

W drodze do Londynu wędrowna trupa zostaje napadnięta przez szajkę bezwzględnych łotrów. Dwójka braci - ośmioletni Gilbert i dwunastoletni William zostają zabrani do podlondyńskiej mieściny, gdzie chłopcy przechodzą szkolenie żebracze, poznają, czym jest gniew i cierpienie. Bracia zostają wkrótce rozdzieleni. Gilbert poznaje tajniki zabijania, William zaś uczy się złodziejskiej sztuki. Na ich drodze czai się wiele niebezpieczeństw, a poczucie spokoju jest tylko złudzeniem..

Owszem - unikam książek polskich autorów. Po prostu, jakoś nie czuje wobec nich jakiegoś zaufania. Większość chce, ale jakoś średnio im wszystko wychodzi. Jest kilka wyjątków, takich jak fenomenalny Remigiusz Mróz. Gdybym nie otrzymał pewnej propozycji, pewnie nie usłyszałbym nigdy o tejże książce. Jednak, opis mnie ujął. Niby nie przepadam za powieściami o podłożu historycznym, tutaj jednak ten cały myk z braćmi mnie zaciekawił. Hmm - na darmo niestety. Nie znam także autora, jest to taki trochę no name. Moją uwagę przykuła również okładka, która jest naprawdę bardzo ładna. Trzeba przyznać, że ma ona swój klimat, choć o nim jeszcze sobie porozmawiamy. Nie mogę zgodzić się z jednym słowem znajdującym się na okładce - porywająca. Bzdura.

Powieść ta jest dość gruba, jak na swoją tematykę. Myślałem, że będzie nieco krótsza, bo oczywiście nużyła miejscami. Nie ma co owijać w bawełnę - to było po prostu nudne. Jak na tyle stron i takiego świetnego pomysłu na fabułę, autor nie potrafił zainteresować czytelnika. Czytałem tę książkę prawie dwa tygodnie, więc naprawdę nie mogłem znieść takiego znużenia, jakie mi zafundowano. Dziwny jest tu także podział na rozdziały, a właściwie opowiadania. Jedno z nich ma około 20-30 stron i czytanie czegoś takiego jest naprawdę uciążliwe. Pozytywem jest duża czcionka, która umożliwiła mi szybsze przeczytanie tej pozycji, choć sami widzicie ile mi to zajęło. Dobrze - zacznijmy od konkretów.

Czytając recenzje tworu Hybla ciągle pojawiało się słowo klimat. Oczywiście - jest on bardzo istotny i według mnie to największy plus. Czytając można wczuć się na tyle, że chce się pojechać do Londynu, nawet tego średniowiecznego. Jeszcze nigdy nie oddałem się lekturze powieści, której czas akcji jest tak odległy. Sam przyznam, że nie przepadam za tą epoką historyczną, choć tutaj wypadło to nawet korzystnie. Pisarz nie zalał nas falą informacji dotyczącej jakichś zwyczajów, było to przystępnie wyważone. Mimo wszystko - nadal nie dzieje się tu nic a nic. Nawet nie wiecie jak ciężko mi się pisze tę recenzję, ta książka była po prostu nijaka, a takie lektury są właśnie najgorsze. Po jej skończeniu nie miałem żadnych emocji.

Autor zaserwował nam dwie odmienne historie - Williama i Gilberta. Więcej dowiadujemy się o tym pierwszym, jednak czy ja wiem, czy jego losy były takie interesujące? Szkolenia, małe miłostki, małe rabunki. Wszystko takie mało konkretne. Podobała mi się relacja chłopaka z niejaką Agnes i ogólnie jej historia była chyba najlepiej wykreowana. Choć jak już wcześniej mówiłem - pisarz nie zaserwował żadnego mięsa. Zaś Gilbert miał dość wstrząsające losy. Czytałem i miejscami dziwiłem się - jak można być kimś takim i robić takie cholernie złe rzeczy? Niemniej jednak plus za niejaką kreatywność.

Przejdźmy teraz do rzucania mięsem w Balladę o przestępcach. Ta książka ma swoje wzloty i upadki. Są fragmenty, które potrafią zaintrygować i zainteresować, jednak jest ich tutaj bardzo mało. Przeszkadzały mi również przekleństwa, do których na co dzień nic nie mam aczkolwiek używanie ich tak często stawało się nieco niesmaczne. Taka sama sytuacja była ze wspominaniem o waginach. Niekiedy było to po prostu żenujące. Po za tym - nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Akcja tej książki wlecze się jak przeładowany pociąg, któremu na dodatek się jeszcze nie spieszy. Do tego zakończenie, które było tak cholernie idiotyczne, że ręce opadają. Nie chcę Wam czegokolwiek zaspoilerować, ale po prostu nie mogę wytrzymać. Po co dążyć do czegoś przez tyle czasu, żeby na sam koniec to zepsuć?

Podsumowując Ballada o przestępcach okazała być się kompletną klapą. Autor chciał, ale niestety nie wszystko tutaj wyszło. Wiele zbędnych i nudnych fragmentów potrafiło znużyć. Podobał mi się fajny klimat i wątek Agnes, jednak nadal uważam, że lektura tejże książki była zupełną stratą czasu. Przekonajcie się sami, czy Wam się to spodoba.

Moja ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona :)

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Ja podziękuję :) Twoja recenzja jedynie mnie w tym utwierdziła. Tak sobie myślę, że na takie słabsze książki też trzeba trafić i można je przemęczyć - następna, którą będziesz czytał, będzie czytelniczą ucztą ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio jest bardzo głośno na temat tej książki i jest ona na liście do przeczytania, ale w sumie mam dość mieszane uczucia. Spotykam bardzo wiele różnych opinii - jedni piszą, że świetna, natomiast drudzy twierdzą, że szkoda na nią kasy. Sama nie wiem co o niej myśleć...


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/09/zalacznik-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie wręcz przeciwnie książka bardzo się spodobała, chociaż potrzebowałam chwili, aby wkręcić się w tę historię. Wulgaryzmy rzeczywiście trochę przeszkadzają, ale z drugiej strony, pozwalają także lepiej unaocznić sobie brutalną średniowieczną Anglię. Może i nie obyło się bez kilku wad, ale jednak nie żałuję czasu spędzonego przy tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń