[52] Poradnik pozytywnego myślenia - Recenzja

12:00

Tytuł: Poradnik pozytywnego myślenia
Autor: Matthew Quick
Wydawnictwo: Otwarte
Gatunek: Literatura współczesna
Data wydania: 6 marca 2013
Liczba stron: 370
Ile czytałem: 5 dni

"Patrzenie na chmury pod słońce jest bolesne, ale jak większość rzeczy, które przynoszą ból, pomaga."

Cześć Wam! Dziś powiem trochę o książce, którą ostatnio miałem okazję czytać. Poradnik sprawił, że trochę powariowałem ostatnimi czasy. Niemniej jednak, jeśli jesteście ciekawi tej książki, to zapraszam!

Poznajcie Pata. Pat ma pewną teorię - jego życie to film, który zakończy się happy endem, czyli powrotem jego byłej żony. Pat musi tylko spełnić kilka warunków: robić codziennie setki brzuszków, czytać więcej książek, ćwiczyć bycie miłym i dwa razy dziennie łykać kolorowe pastylki. Niestety nic, nie układa się tak, jak powinno. Na domiar złego za Patem łazi piękna, choć równie zwariowana jak on Tiffany, prześladuje go piosenka Kenny'ego G, a nowy terapeuta sugeruje zdradę jako formę terapii.

Tę pozycję możecie kojarzyć z ekranizacji, która przeżywała swój sukces jakieś trzy lata temu. Oczywiście wtedy słyszałem o takowej produkcji, aczkolwiek nigdy nie było mi pisane chwycić po akurat tę pozycję Quicka. Jeśli jesteście moimi czytelnikami od dawien dawna, wiecie, że Matthew Quick jest bez dwóch zdań jednym z moich ulubionych pisarzy. Może i zabrzmi to zbyt pewnie - byłem przekonany, że ta książka będzie jedną z najlepszych pozycji literackich, jakie kiedykolwiek w swoim życiu przeczytałem. Dlaczego? Przecież ulubiony autor to ulubiony autor - wszystko napisane przez niego będzie samo w sobie dziełem. I tak właśnie było. Jednak, najpierw porozmawiajmy nieco o samym wydaniu tejże powieści.

To co widzicie na załączonym obrazku jest oczywiście okładką filmową, wręcz identyczną jak plakat. Wielka szkoda, że wydawnictwo nie zdecydowało się na jakąś bardziej oryginalną i co tu dużo mówić - inną okładkę. Nie jest ona jakaś wybitna i powiedzmy prawdzie w oczy - można było się trochę bardziej wysilić. Książka nie należy do tych najdłuższych - blisko czterysta stron czyta się w momentalnym tempie, choć ja starałem się nieco dawkować tę lekturę. Było to raczej spowodowane tą osobliwością wynikającej z tworu Quicka, ale też sporo miałem wtedy na głowie, wiecie - początek września zawsze jest dość zalatany. Jak wiecie jest to ostatnia dotychczas wydana w naszym kraju książka Matthew Quicka, jakiej jeszcze nie przeczytałem, więc lektura była wręcz formalnością. Choć przyznam, że nieco ją odwlekałem.

Nie potrafię opisać tej książki jakimikolwiek słowami. To ten typ literatury, który pozostawia czytelnika w niemałej konsternacji, po skończeniu Poradnika próbowałem poskładać swoje myśli, nawet zapisywałem jakieś luźne przemyślenia w jednym z zeszytów, jednak po prostu mi się nie udało. Wszystkie próby bezskuteczne, naprawdę. Przede wszystkim jest to powieść z podłożem psychologicznym, niebezpodstawnie uznana jest za literaturę dla dorosłych, mam wrażenie, że oni bardziej zrozumieją problematykę zawartą tutaj. Choć, nie ukrywam, że nie miałem jakiegoś większego kłopotu, aby wczuć się w nią, wręcz przeciwnie - wciągnąłem się bez bicia. Choć jest tu wiele fragmentów nieciekawych i tzw. zapychaczy stron, aczkolwiek mi to wcale nie przeszkadzało. Powiem szczerze, że ta książka jest bardziej przeznaczona dla męskiej części świata, z racji na dość liczne odwołania do meczy, aczkolwiek drogie panie - warto spróbować.

Głównym bohaterem książki jest Pat Peoples, mężczyzna wieku średniego z dość osobliwym problemem, jakim jest rozłąka z jego żoną Nikki. Okej - jest to postać na maksa przerysowana i irytująca, ale w wielu kwestiach mnie urzekał. Jego podejście do życie to coś naprawdę ciekawego i nietypowego, mało kto ma w tych czasach taki zapał. Ciekawy był wątek z jego rodziną, nieudanym małżeństwem jego rodziców, bratem chłopaka. Wszystkie te postacie są różnorodne i przede wszystkim - inne od siebie. Aż w końcu dochodzimy do wątku Tiffany, który jest dość.. hmm no właśnie. Mam wrażenie, że autor chciał, ale nie do końca mu to wyszło. Jest to dość dziwaczna relacja, ale takie w literaturze czyta się najlepiej. Scena z tańcem - mistrzostwo świata, moja wyobraźnia była w tym momencie tak bujna, że głowa mała.

Pomówmy trochę o sprawie związanej z Nikki, czyli według mnie największą zagadką w tej powieści. Jak wiadomo, kobieta postanowiła o rozłące z mężczyzną, a potem znika. Oczywiście w mojej głowie momentalnie pojawiło się wiele solucji co do tej sprawy, aczkolwiek spodziewałem się nieco bardziej spektakularnego zwieńczenia. Człowiek sobie narobi nadziei, a tu w jednej chwili wszystko wali się na głowę. Jeśli chodzi o mój typ - byłem przekonany, że kobieta utraciła życie, jednak to czy się sprawdził pozostawiam Wam do dowiedzenia się. Jestem zatem bardzo ciekawy jak twórcy ekranizacji rozwiązali to w swojej produkcji, aczkolwiek jeszcze nie miałem jeszcze okazji obejrzeć tego filmu. Jakoś mi na razie to nie podchodzi. Kiedy już polubię jakąś powieść tak bardzo, nie mam zbyt wielkiej ochoty na zepsucie sobie tego wrażenia.

Jak już wcześniej wspominałem bardzo ważnym aspektem książki są mecze Orłów, czyli miejskiej drużyny futbolu amerykańskiego. Mecze, wspominki, kibicowanie - wszystko niestety powinno mieć swój umiar. Dla mnie, osoby, która nie przepada jakoś specjalnie za spotem niekiedy to było dość nużące, bo w sumie, przez większość czasu taki zabieg tu występował. Fajnie jest czytać o szczęściu i zaangażowaniu w grę swojego zespołu, ale już bez przesady. W sumie dla Pata sport ma ogromne znaczenie, codziennie ćwiczy w swojej siłowni (znajdującej się w piwnicy) i uprawia jogging. Czasami wyczuwałem lekką przesadę, aczkolwiek zawsze wtedy przypominałem sobie - przecież on jest osobą psychicznie chorą. 

Bardzo podoba mi się zakończenie tej powieści. Jest takie idealne, prosto w punkt. Nie spodziewałem się jakiegoś wielkiego elementu zaskoczenia, jednak cieszę się, że poszło po myśli Pata. Życie to film i za każdym zakrętem czeka na nas happy end. Mówiąc szczerze bardzo chętnie przeczytałbym kontynuację tej powieści, minęło dokładnie dziesięć lat od wydarzeń mających miejsce w książce, więc świetnie by się to czytało. Jednak, mam ochotę na jakieś inne projekty tego autora, w końcu warto tworzyć coś zupełnie nowego i iść coraz to dalej w swojej twórczości. Liczę, że Quick tak właśnie postąpi.

Podsumowując Poradnik pozytywnego myślenia urzekł mnie do bólu. To przedziwna, wzruszająca, zabawna i niezwykle przejmująca powieść, którą polecam wszystkim dorosłym osobom po jakimś zerwaniu czy zawahaniu psychicznym. Oczywiście każdy znajdzie z nią wspólny mianownik, to luźna powieść na kilka wieczorów. Quick trzyma poziom!

Moja ocena: 9/10

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Lubię dziwne powieści. Problem w tym, że nigdy nie wiem jak je ocenić. Oglądnęłam fragment filmu i powiem szczerze: za dużo przekleństw, dz***k itp. Nie wiem, czy to wytwór reżysera, czy książka jest podobna :P
    booksinshadow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również jestem ogromną fanką Matthew Quicka, jednak ,,Poradnik pozytywnego myślenia" jest w mojej opinii jedną z jego gorszych książek (chociaż w jego przypadku ,,gorszych" nie oznacza złych, bo ten autor ZAWSZE trzyma poziom). Znacznie bardziej polubiłam na przykład ,,Wybacz mi, Leonardzie". :) Czy Ty też nie możesz się doczekać nowej książki Quicka, która wychodzi we wrześniu? :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam trzy książki Quicka, te które skierował raczej dla młodzieży, ale "Poradnik pozytywnego myślenia" także z pewnością przeczytam. Dotychczasowo każda z książek tego autora była na swój sposób urzekająca i skłaniająca do myślenia, więc mam nadzieję, że i ta taka się okaże. A te nawiązania do meczy w ogóle mi nie przeszkadzają ;)

    OdpowiedzUsuń