[51] Misja 100 - Recenzja

12:00

Tytuł: Misja 100
Autor: Kass Morgan
Wydawnictwo: Bukowy Las
Gatunek: Dystopia
Data wydania: 4 lutego 2015
Liczba stron: 260
Ile czytałem: 5 dni

Ludzie opuścili Ziemię w jej najczarniejszej godzinie, dlaczego więc Ziemię miałoby obchodzić, ilu z nich zginie podczas próby powrotu?

Dzisiaj lecimy na Ziemię. Cześć Wam! Zaczynamy weekend z The 100, w dniu dzisiejszym opowiem Wam o pierwowzorze, czyli książce, a już jutro pragnę zaprosić Was na moje wrażenia z pierwszego sezonu serialu. Moja faza na punkcie tego uniwersum jest ogromna :P Zapraszam!

Trzysta lat po spustoszeniu Ziemi przez kataklizm, który uczynił ją niezdatną do życia, ludzie wciąż przebywają w oddalonej od macierzystej planety stacji kosmicznej. W obawie, że kolonii pozostało niewiele czasu, Kanclerz decyduje o wysłaniu setki młodocianych przestępców na Ziemię, żeby przekonać się, czy powierzchnia planety nadaje się do ponownego zamieszkania. Czy będzie to dla nich szansa na nowe życie, czy wręcz przeciwnie - pewna śmierć? Nikt nie uważał ich za bohaterów, jednak dla całej ludzkości są ostatnią nadzieją na przetrwanie.

O tej powieści oczywiście słyszałem wiele razy. Był taki moment, kiedy byłem bliski zakupu tworu Morgan, jednak wybrałem wtedy Miasto kości Clare i to raczej była dobra decyzja. Powiem Wam, że kompletnie źle zrobiłem z lekturą tejże książki. W połowie lipca odkryłem cudowny serial, jakim jest The 100, z każdym obejrzanym odcinkiem podobało mi się jeszcze bardziej, jednak gdzieś tak w okolicy ósmego epizodu zamarłem. Odkryłem na nowo istnienie tej pozycji i wolałem ukończyć pierwszy sezon (genialny był, jutro moje wrażenia) i w sumie się cieszę. Powiem Wam teraz, że gdybym nie wiedział, która z tych produkcji jest pierwowzorem miałbym nie lada problem - tutaj po prostu nie da się odróżnić. Okej - przeczytałem, no i co?

Pomówmy nieco o sposobie wydania Misji 100, bo nieco mnie zaciekawiła. Pozycja ta jest dość krótka, nie ma nawet trzystu stron, miałem z racji tego lekkie obawy, że cały pierwszy sezon się tu po prostu nie zmieści. No i nie zmieścił. Okładka jest dość osobliwa, niby minimalizm, aczkolwiek jakoś zagraniczne wydania podobają mi się znacznie bardziej. Mamy tutaj czterech narratorów, każda z tych perspektyw jest odmienna i można opisać je innymi słowami. Clarke Griffin - zdradzona dziewczyna, która na Ziemi odnajduje nowe życie, Bellamy Blake - opiekuńczy brat, który wcale nie chciał tam lecieć, Wells Jaha - syn, który zawsze potrzebował więcej niż dostawał oraz Glass (nie pamiętam jej nazwiska) - dziewczyna, która ucieczką szuka odkupienia win. Najbardziej podobały mi się rozdziały opowiadane przez Bellamiego, jego historia jest chyba jedną z ciekawszych, jakie kiedykolwiek miałem okazję czytać.

Nie oszukujmy się - jest to typowa dystopia. Wydarzenia przedstawiane na kartach tej powieści raczej w najbliższym czasie nie mają racji bytu, aczkolwiek kto wie, co będzie za jakieś kilkaset lat? Sam pomysł bardzo mi się podoba, od zawsze uważam, że Ziemia ma niewykorzystany potencjał. Nie można ukrywać, że ta historia nie wymaga od czytelnika wytężenia mózgownicy tak bardzo jak w przypadku Krzyżaków Sienkiewicza, to niezobowiązująca opowieść, która może sprawić nam rozrywkę na parę godzin, niestety - nic poza tym. Inaczej jest w przypadku serialu, który wciąga bez bicia, ile ja nerwów zjadłem oglądając pierwszy sezon.. Jeśli chodzi o pokrewieństwo tych obu produkcji - Misja 100 odpowiada w większości pierwszemu odcinkowi serialu. Pojawiają się dodatkowe wątki, jak ten o Glass, czy tym podobne, ale tak to właśnie jest.

Wcześniej wspominałem Wam o tych czterech perspektywach, teraz zwrócę bardziej uwagę na tej głównej historii - Clarke i Wells. Mam wrażenie, że w telewizyjnej produkcji oboje mieli większego pazura, w książce wydawali mi się być tacy jacyś niekonkretni i totalnie bezbarwni. Ich losy na pewno nie są łatwe w odbiorze, jednak czegoś mi w tym wątku brakowało. Ciekawym aspektem dla fanów serialu jest przedstawienie perspektywy Glass, dziewczyny, która pokazuje nam co dzieje się w równoległym czasie na Arce. Fakt - jej losy nie są jakieś wybitnie porywające, aczkolwiek warto wiedzieć o istnieniu czegoś takiego, bo mam przeczucie, że będzie ona ważna w biegu tej historii. Liczyłem również na rozwinięcie ciążowego wątku, aczkolwiek nieco się rozczarowałem.

Ważnym elementem książki są retrospekcje, które pozwalają nam wczuć się o wiele bardziej w historie postaci. W serialu również ten element bardzo mi się podobał, a tutaj nie było aż tak źle. Najbardziej oczywiście zaciekawiły mnie historie z życia Glass, niektóre z nich wciągnęły mnie na tyle, że mam ochotę przeczytać osobną powieść na ten temat. Zakończenie dla osób, które nie oglądały serial - zaskakujące, sprawiające, że chce się od razu przeczytać kolejną część, jednak to dla mnie było dość przewidywalne. Jednak, czego się tu spodziewać po tego typu książce? Liczę, że drugi tom będzie nieco lepszy, choć uważam, że nie będzie się on różnił nazbyt od tej książki.

Podsumowując Misja 100 to książka, która jest dobra na kilka godzin niezobowiązującej rozrywki, jednak jeśli sądzić ją pod względem jakichś walorów - jest okej, tylko okej. Serial spodobał mi się o wiele bardziej, z resztą już jutro będziecie mogli o nim przeczytać. Po drugi tom będę chciał sięgnąć, bo to uniwersum wciąga mnie coraz bardziej. Polecam mimo wszystko.

Moja ocena: 7/10

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Zaczęłam oglądać serial. Jest świetny, ale bardzo żałuję, że nie zabrałam się najpierw za książkę. Teraz już nie ma to sensu - zostanę przy serialu. ;)

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się bardzo podobała mimo wad i niezgodności z serialem. Serialowa Clarke mnie denerwuje, a tej jakoś nie chciało mi się dusić, więc myślę, że można uznać to za plus ;) Wczoraj upolowałam drugi tom w bibliotece i mam zamiar zająć się nim dzisiaj. Mam tylko nadzieję, że spodoba mi się na równi z pierwszym :)

    Pozdrawiam i życzę zaczytanego września ^^
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  3. Rany, jak ja kocham serial! <33
    Ale nie ciągnie mnie do książki, tym bardziej, że już któryś raz spotykam się z opinią, że jest gorsza od serialu.
    Pozdrawiam! :)

    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaję, że nie słyszałam wcześniej o książce ani serialu. Fakt, wiedziałam, że est takie coś jak The 100, ale nigdy nie zagłębiałam się w fabułę. Historia wydaje się ciekawa i myślę, że w najbliższym czasie spróbuję obejrzeć jakiś odcinek serialu. :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię książek, które są tylko i wyłącznie ''okej'', dlatego raczej nie sięgnę szybko po ten tytuł. Nie brzmi źle, ale to jednak nie do końca moje klimaty! Oglądałam parę odcinków serialu i był świetny, ale wydaję mi się, że książka bardz od niego odbiega.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń