[50] Kuracja samobójców - Recenzja

12:00

Tytuł: Kuracja samobójców
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria Young
Gatunek: Dystopia
Data wydania: 13 stycznia 2016
Liczba stron: 440 
Ile czytałem: 5 dni

"Czasami łatwo zapomnieć o całym pięknie, jakie kryje w sobie świat."

Czas na kolejne Ćwierćwiecze Poskromienia na moim blogu. Cześć Wam! Dziś opowiem o pewnej książce, która poróżniła mnie z moją siostrą cioteczną. Czy drugi tom Programu rozczarował mnie tak samo jak ten pierwszy? Zapraszam!

Sloane i James uciekli przed epidemią i programem, ale nie udało im się uciec przed niebezpieczeństwem. Teraz, dołączywszy do grupy buntowników, muszą uważać na to, komu mogą zaufać i znaleźć sposób na obalenie programu i pokonanie epidemii. A to jest bardzo trudne, gdy w pamięci mają tyle białych plam. Pomóc może im tylko Kuracja - tajemnicza tabletka, która może przywrócić wspomnienia. Za bardzo wysoką cenę. I istnieje tylko jedna dawka.

Nie podchodziłem do lektury tej książki z ogromnym zapałem i podekscytowaniem. Po dość słabym pierwszym tomie (recenzja) byłem dość zniechęcony, w końcu lektura tej książki mogła być zupełną stratą czasu. Mimo wszystko ciekawość mnie zjadała, ponieważ autorka wzbudziła u mnie lekkie zainteresowanie zakończeniem tejże dylogii. Powiem Wam, że ta książka akurat nie miała zbyt wielu pozytywnych recenzji, jak to było w przypadku Plagi, co jeszcze bardziej niszczyło mój zapał, choć może to i dobrze? Nie mam zielonego pojęcia. Moja siostra cioteczna, która czytała tę powieść zachwalała mi ją jeszcze bardziej od pierwszej części i po raz pierwszy zasmakowałem jak czyjaś opinia może zniszczyć wrażenie na temat jakiejś książki. Podchodzenie do lektury neutralnie rządzi.

Okładka tejże pozycji nie zachwyca. Nie ma w niej niczego wyjątkowego, gdybym nie słyszał o niej nic, a nic i przeszedłbym obok niej w księgarni, nie zwróciłbym nawet uwagi. Fakt - jest ona znacznie lepsza od tej w pierwszym tomie, aczkolwiek nadal uważam, że oprawy zza oceanu są zdecydowanie ładniejsze. Powieść podzielona jest na trzy części, które raczej są ze sobą spójne, aczkolwiek w jednej z nich dostrzegłem nieznaczną zmianę stylu pisania, ale to nieistotne. Oprócz właściwej historii dostajemy także pewną nowelkę, aczkolwiek dla niej przeznaczę jeden akapit, a co! Mówiąc szczerze męczyłem się konkretnie podczas lektury, przez początek niełatwo się brnie, jednak sama końcówka wciągnęła mnie na tyle, że na te dwieście stron poświęciłem większość deszczowego dnia. Czytanie na balkonie rządzi!

Fabuła drugiej części nie jest wyszukana i jakaś odkrywcza. Mamy grupkę buntowników, którzy muszą uciekać - tyle wystarczy, żeby to podsumować. Miejscami miałem wrażenie, że autorka nas jeszcze zaskoczy, że przynajmniej raz otworzę buzię ze zdziwienia. Niestety elementu zaskoczenia tu nie było. Wszystko jest do bólu przewidywalne i zakończenie znałem już od samego początku. Oprócz ucieczek, głupich rozmów mamy tu jeszcze miłość, która nieraz może wywołać u Was odruchy wymiotne. Ja rozumiem, że James i Sloane się kochają, że lubią to sobie okazywać, jednak w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy ja nie czytam jakiegoś durnego romansidła, a nie zaskakującej dystopii. Sceny zazdrości, wieczne ochy i achy. Niech ktoś uderzy mnie w twarz, bo zrobię to samo głównym bohaterom! Warto wspomnieć o nowych bohaterach, bo jest ich tu całkiem sporo.

Oprócz dobrze nam znanym Sloane i Jamesa poznajemy tutaj również losy nowych postaci - Dallas, czyli blondwłosa buntowniczka, która za wszelką cenę chce pokazać światu na co ją stać. Polubiłem ją, głównie dzięki tym zgryźliwym komentarzom, które wiele razy sprawiły, że się uśmiechnąłem. Dlatego też nie podoba mi się zwieńczenie jej wątku. Cas, czyli osoba zagadka. Nie potrafiłem rozszyfrować jego intencji, jednak to co stało się pod koniec lekko przekroczyło moje oczekiwania. Poznać możemy także dwójkę doktorów, których potencjał został totalnie nie wykorzystany. Bardzo chętnie przeczytałbym historię Evelyn i Arthura, oboje naprawdę mnie zaintrygowali, ale Suzanne Young jak zwykle zakończyła coś w sposób niekonwencjonalny i po prostu idiotyczny. Przecież zawsze jest jakieś inne wyjście na kończenie historii. Eh.

Ta książka była po prostu zagmatwana. Ciągle, gdy byłem czymś zaciekawiony autorka pisała to w taki sposób, że tego się nie dało zrozumieć. Wiele razy musiałem dwukrotnie czytać poszczególne fragmenty, bo zostały napisane w jakiś dziwaczny sposób. Styl pisania autorki nadal pozostaje dla mnie zupełną zagadką, z jednej strony nie można zrozumieć nic a nic, ale potrafi ona tak wciągnąć, że głowa mała. Jak już wcześniej mówiłem - większość tej historii poznałem w zaledwie jeden dzień, aczkolwiek nie usprawiedliwia to wszystkich błędów, które wyróżniają się na pierwszy plan. Nie mówię oczywiście, że ta książka była bardzo zła (Panika wygrywa na razie w plebiscycie na najgorsze powieści dziesięciolecia), nie chcę też, żebyście mnie w jakiś sposób zjechali, ale ja po prostu nie mogę przeżyć jak taki świetny potencjał na serię został mistrzowsko zmarnowany. 

Nowelka, o tym też muszę Wam nieco powiedzieć. Po skończeniu Kuracji załączone jest także krótkie opowiadanie o Michaelu Realmie, w którym to podróżuje sobie po kraju i stara się odkupić stare winy. Moim zdaniem ten tekst jest niepotrzebny, po jaką cholerę mam przez sześćdziesiąt stron czytać jak to jeździ sobie po kraju i ma wyrzuty sumienia. Nuda, nuda i to jeszcze taka bezsensowna. Fakt - możemy tam dowiedzieć się czegoś o tej postaci, ale gdyby autorka zawarła to we właściwym tekście, świat by się nie zawalił.

Zakończenie książki było wyidealizowane, spodziewałem się jakichś fajerwerków, a dostałem coś zbyt łatwego. Cieszy mnie szczęście tych wszystkich postaci, ale nie można było się wysilić trochę bardziej? Podobał mi się epilog z perspektywy Dallas, te kilka stron wywołało u mnie naprawdę spore poruszenie i wreszcie jakiś wybuch emocji, których przez tę książkę ja zupełnie nie widziałem. Jako zakończenie dylogii, dobra, jest nawet okej, choć nie ukrywam, że liczyłem na coś więcej. Jeśli chodzi o to, czy będę czytał pozostałe książki z tego uniwersum - podejrzewam, że nie. Te dwie książki wystarczą i nie chcę już hejtować tak bardzo Suzanne Young, bo jeśli dylogia z Quinn będzie identyczna to ja naprawdę podziękuję. 

Podsumowując Kuracja samobójców jeszcze bardziej mnie rozczarowała. Nuda, przewidywalność, zagmatwanie, słabe zakończenie. Jest mi bardzo przykro, ponieważ liczyłem, że ta dylogia stanie się jedną z moich ulubionych, niestety jest wręcz przeciwnie - jedne z gorszych książek, jakie miałem okazję kiedykolwiek czytać. Omijajcie szerokim łukiem.

Moja ocena: 5/10

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Po pierwszym tomie nie mogę przebrnąć przez drugi, chyba dam sobie spokój. :v

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam nawet pierwszego tomu z tej serii, ale średnio mnie do tego zachęcają i okładki, i opisy.. Jakbym już gdzieś to słyszała. :/

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaskoczyłeś mnie.Myślałam że to świetne książki. Dobrze że pisałeś o nich, bo teraz poświęcę czas innym, ciekawszym lekturom. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słabsza niż tom pierwszy?
    Nie czytałem wcale tej serii, więc chyba nic na tym nie stracę.
    Jeżeli będą tu jakieś ciekawe książki, chętnie tu zajrzę :D
    http://recenzumkomiksiarza.blogspot.com/2016/08/ghost-rider-szlak-ez.html

    OdpowiedzUsuń
  5. "Plagi..." nie czytałam, ale miałam przyjemność zapoznać się z "Remedium" i "Epidemią" i bardzo mi się podobały :) Mam jednak wrażenie, że te dwie części są ciekawsze niż sama właściwa historia

    OdpowiedzUsuń
  6. A mi się bardzo podobała. Troszkę się zdziwiłam, że Ciebie "Kuracja samobójców" rozczarowała.
    Pozdrawiam gorąco, świetna recenzja! ♥
    helloimbooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam pierwszy tom i bardzo mi się podobał. Zakochałam się w tej książce, ale po twojej recenzji mam dylemat, czy czytać drugi tom. Z jednej strony chciałabym poznać dalsze losy bohaterów, a z drugiej nie chcę marnować czasu na coś płytkiego. Sama nie wiem...


    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :* http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaskoczyłeś mnie recenzją tej książki :D Czytałam o niej w samych superlatywach do tej pory :) Raczej jednak po Samobójców nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja! Co prawda, mi "Plaga Samobójców" bardzo się podobała, ale jeśli chodzi o przewidywalność - masz rację. Zapraszam do siebie: http://artgirl12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń