[49] Dwór cierni i róż - Recenzja

12:00

Tytuł: Dwór cierni i róz
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Gatunek: Fantastyka 
Data wydania: 13 kwietnia 2016
Liczba stron: 520
Ile czytałem: 11 dni

Nie wstydź się nawet przez chwilę robienia tego, co przynosi ci radość.

Czekałem na tę recenzję jak nigdy. Cześć Wam! Wiecie, że kocham Sarę J. Maas, no nie? Dziś chciałbym pokazać Wam recenzję jej nowej książki, która zjadła mi sporo godzin ostatnimi czasy. Jednak, czy jest ona lepsza od Szklanego tronu? Zapraszam!

Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu, krainy zamieszkanej przez rasę obdarzonych magią śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem. Podczas polowania dziewczyna zabija ogromnego wilka. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z wysokiego rodu Tamlin w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyra musi wybrać - albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythianu i spędzi tam resztę swoich dni. Czy dziewczyna będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?

Sarę J. Maas uwielbiam, co już pewnie wiecie. Seria Szklany tron po prostu mną zawładnęła, tak wciągającego fantasy jeszcze nie czytałem. Oczywistym jest, że miałem wiele obaw, że początek nowej serii tejże autorki okaże się konkretnym niewypałem. Czy tak było? Nie powiedziałbym! Jakieś kilka miesięcy temu, kiedy to odbyła się premiera Dworu cierni i róż mówili o niej po prostu wszyscy. Tyle recenzji, tyle zdjęć - czułem się bardzo zachęcony. Dlatego też będąc na Warszawskich Targach Książki zakupiłem tę pozycję, co było zupełnie spontaniczne, jadąc do Warszawy nie miałem w planach nabycia jej. Fakt - prędzej czy później i tak, i tak chwyciłbym po tę książkę, jednak bardzo się cieszę, że stało się to w tym terminie. Dobra, bez zbędnego przedłużania - ACOTAR to życie.

Przede wszystkim warto docenić wydanie tejże powieści. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo zachowało oryginalną okładkę, która jest wprost fenomenalna. Jak koloru czerwonego nie lubię, tak tutaj wygląda on naprawdę imponująco, nie można oderwać wzroku od tej oprawy. Z takich graficznych smaczków - pierwsza strona każdego rozdziału spowita jest cierniami, które robią fajny klimat. Z resztą, ja tego Wam dokładnie nie wytłumaczę, musicie zobaczyć sami. Książka nie jest przesadnie długa, ponad 500 stron czytało się naprawdę szybko, choć lektura zajęła mi ponad tydzień, jednak to było spowodowane wyjazdem, gdyby go nie było zapewne przełknąłbym ją w zaledwie kilka dni. Mam zastrzeżenia do czcionki - powinna zostać zachowana ta, która używana jest w serii z Celaeną.

Książka ta oparta jest przede wszystkim na baśni Piękna i Bestia, co miejscami jest naprawdę widoczne, jednak ta historia jest o wiele bardziej zawikłana. Autorka nie ogranicza się jedynie do tego odwołania - ja wyczułem tam także inspirację mitem o Persefonie. Jest to ten typ oparcia, który nie przeszkadza nam aż tak bardzo, z racji, że cała historia polega na czymś zupełnie innym. Przed lekturą tejże pozycji miałem lekkie obawy, że to wszystko potoczy się według planu jaki panuje w baśni - myliłem się. Sarah J. Maas w każdy możliwy sposób stara się utrudniać bohaterom życie, czasami trudno połapać się w jej myśleniu. Od razu Wam powiem, że do napisania tej recenzji siadam jakiś tydzień po skończeniu książki, ponieważ potrzebowałem po prostu ochłonięcia, nigdy nie czułem takiej ekscytacji i niedosytu po jakiejkolwiek lekturze.

Zacznijmy standardowo na rzeczach, które mi się nie podobały, wolę mieć to już z głowy. Nie brakuje tutaj niestety czegoś co jest zbyt banalne, żeby było napisane przez Sarę J. Maas. Chodzi mi tu o pewną klątwę, która miała tak proste rozwiązanie, że głowa mała. Nie dowierzam po prostu, że wypowiedzenie dwóch prostych słów miałoby skończyć ich cierpienia. Na kartach tej powieści pada pewna zagadka, która mówiąc szczerze nie jest zbyt prosta. Niemniej jednak - ja pomyliłem się w rozwiązaniu, aczkolwiek po poznaniu rezolucji wszystko ułożyło się w jedną całość i zacząłem wątpić w głupotę, swoją i Feyry. Do gustu nie przypadło mi niestety zakończenie, pisarka poszła po linii najmniejszego oporu, myślałem, że to wszystko skończy się w bardziej imponujący sposób. Dlatego też mam pełno obaw przed lekturą drugiego tomu, odnoszę wrażenie, że jest on niepotrzebny.

Postacie są tutaj bez dwóch zdań nieszablonowi. Główna bohaterka Feyra wywołała u mnie naprawdę skrajne emocje, z jednej strony jest silna, nie da sobie w kaszę dmuchać, aczkolwiek jej głupota i naiwność po prostu mnie dobijały. Każdy trzeźwo myślący człowiek nie podjąłby tylu durnych decyzji. Dwór cierni i róż wyróżnia się także świetnymi męskimi postaciami. Wielu pisarzy ma zwykle problemy z wykreowaniem chłopaków - Sarah J. Maas zrobiła to fenomenalnie. Tamlin i Lucien są świetni, choć bardziej polubiłem tego drugiego. Z zaciekawieniem obserwowałem poczynania Rhysanda, jednak jakoś nie wzbudził on u mnie sympatii. Warto też wspomnieć o rodzinie Feyry, siostry, choć głupie przypadły mi do gustu, ojciec trochę mniej. Pewnie jesteście ciekawi - jestem w tym momencie #teamLucien, ponieważ żaden z adoratorów głównej bohaterki jakoś do gustu mi nie przypadł tak mocno jak on.

Jak to zwykle urzekła mnie kraina, w której żyją Tamlin i Lucien. Prythian, czyli kraina magicznych istot fae okazała być się jedną z najlepszych części książki. Czytanie tych wszystkich opisów tych terenów wręcz marzyłem, żeby się tam znaleźć. Państwo to (?) podzielone jest na siedem dworów: Wiosny, Lata, Jesieni, Zimy, Świtu, Nocy i Dnia. Poznaliśmy bardziej jedynie Dwór Wiosny, który musi być naprawdę bajeczny, jednak mnie intryguje najbardziej Świtu, był zdecydowanie najbardziej pomijany. Ciekawym aspektem jest również mur, który dzieli społeczeństwo ludzi i fae, kojarzył mi się z pewną barierą, która dzieli, mam wrażenie, że coś takiego to ja już czytałem. Liczę, że w drugim tomie autorka bardziej przybliży nam historię Hybernii, ta kraina nadal pozostaje dla nas swego rodzaju tajemnicą.

Podsumowując, Dwór cierni i róż jest naprawdę świetną książką fantasy, która sprawiła, że zjadałem swoje zmysły czytając i ekscytując się co będzie dalej. Jest to oczywiście pozycja pełna wielu błędów, jednak jestem w stanie to wszystko wybaczyć i liczyć, że drugi tom będzie lepszy, choć z tego co słyszałem romans będzie tu na porządku dziennym. Cóż - a kac książkowy trwa i trwa i kończyć się nie zamierza. Polecam!

Moja ocena: 8/10

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Bardzo podoba mi się ta książka !!!! szybka akcja, zdrada, przyjaźń i mały wątek miłosny ... autorka trzyma poziom :)
    www.zaczytanasowka.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Książke ostatnio zamówiłam i teraz czeka na półce. Co do zakończenia, to słyszałam od innej osoby, że też uważała, że kontynuacja jest niepotrzebna, a podobno była jeszcze lepsza. Na pewno niedługo przeczytam:)
    Chociaż trochę przeraza mnie to, że seria ma mieć 8 tomów:/

    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam retellingi, a Piękna i Bestia należy do jednej z moich ulubionych baśni <3 <3 <3 Na Dwór cierni i róż mam ochotę, tym bardziej, że bardzo spodobał mi się Szklany tron ^_^ ^_^

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyka w pięknym stylu. Nie przepadam za tym gatunkiem, ale muszę przyznać, że "Dwór cierni i róż" wciągnął mnie bez reszty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w trakcie lektury i po 100 stronach mam bardzo mieszane uczucia. Miał być hit, a mnie tak wkurza bohaterka i po 5 razy na jednej stronie są używane te same słowa, ciągle fae wysokiego rodu i non stop to samo. Mam ogromną nadzieję, że się rozkręci.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nie podobało mi się zakończenie. Nawet nie chodzi o to, że uważam, iż drugi tom jest niepotrzebny, ale zwyczajnie się go obawiam przez wątek romantyczny. Znając Maas, to stworzy coś czego nie znoszę, bo właśnie tak się zapowiada :/
    Pozdrawiam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie - masakra. Cztery na dziesięć, jeżeli dobrze sobie przypominam i koniec przygody z Maas na całe moje życie. Jednakże każdy ma inny gust, więc cieszę się, że Ci się podobało :)
    Zapraszam na recenzję "Patrioty"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam zamiar kupić tą książkę mojej koleżance na zaległe urodziny. chyba się ucieszy. ;)


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie w wolnej chwili! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W przeciwieństwie do Szklanego tronu ACOTAR zawładnął mym sercem, naprawdę przecudowna książka, choć mi również nie podobało się zakończenie. Cieszę się, że Tobie również przypadła do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę tu nawiązania do jednej z ciekawszych baśni a mianowicie Pięknej i Bestii.
    To kusi jak diabli, gdy tylko będę widział to książkę będę musiał ją przeczytać.
    Coś od niedawna nosi mnie na Baśnie, więc dobrze że znalazłem u ciebie recenzje tak ciekawej książki...Kiedy recka drugiego tomu? :D
    http://recenzumkomiksiarza.blogspot.com/2016/08/daredevil-vs-punisher.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak jak kiedyś czytałam praktycznie wyłącznie fantasy, tak ostatnio prawie wcale. Zatopiłam się w kryminałach po uszy xD Ale po przeczytaniu streszczenia i Twojej recenzji chyba znów poczułam ten wspaniały klimat nierealności. Myślę, że sięgnę po tę książkę jak tylko uporam się z wakacyjną stertą.

    W wolnej chwili zapraszam, również do siebie, także piszę recenzje. Póki co filmów, ale założenie jest na i filmy i książki. Jeśli Ci się spodoba, byłabym wdzięczna za obserwację ;)
    justletthembe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. "Piękna i Bestia" to moja ulubiona bajka, więc przez to mam dużą ochotę na tę książkę :D Mam nadzieję, że uda mi się ją niedługo przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię czasem sięgnąć po fantastykę, choć raczkuję w niej zaledwie. Myślę że ta książka by mnie zachwyciła. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książkę mam, motyw uwielbiam, fantastyki się nie boję - myślę, że coś z tego będzie :)

    OdpowiedzUsuń