[48] Trawers - Recenzja

12:00

Tytuł: Trawers
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: Kryminał
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 580
Ile czytałem: 4 dni

"Cała przyjemność tkwiła w dążeniu do celu, nie w napawaniu się jego osiągnięciem."

Mrozem powiało dzisiaj. Cześć Wam! Witam Was tym razem w recenzji, dawno ich tu nie było, no nie? Ta będzie akurat o książce, która spowodowała u mnie dość solidnego kaca książkowego. Cóż - zacznijmy!

Grupa uchodźców miała zostać w Kościelisku tylko przez trzy dni. Wójt zakwaterował ich w sali gimnastycznej, czekając aż rząd znajdzie dla nich stałe miejsce pobytu. Wszystko zmieniło się, gdy przypadkowy turysta został odnaleziony martwy na szlaku prowadzącym na Czerwone Wierchy. Odcięto mu opuszki palców, wybito wszystkie zęby, a w ustach umieszczono syryjską monetę. Czy Bestia z Giewontu powróciła? Rozpoczyna się medialna nagonka, a wraz z nią śledztwo prowadzone przez Dominikę Wadryś-Hansen. Tymczasem Wiktor Forst coraz bardziej wsiąka w więzienny świat, zupełnie nieświadomy tego, że na wolności jest ktoś, kto liczy na jego ratunek..

O Remigiuszu Mrozie musieliście kiedyś usłyszeć. W samym tym roku wydanych zostało jego 5 książek, no chyba, że coś przeoczyłem. Do tego na moim blogu przeprowadziłem z nim wywiad - oto on. Zakończenie Przewieszenia sprawiło, że zacząłem zastanawiać się czy ja naprawdę przeczytałem te słowa. To wydawało mi się tak chore i po prostu nierealne, jednak po przeczytaniu tej książki już wiem - miało to sens. I tak i tak sięgnąłbym po tę książkę, aczkolwiek muszę przyznać, że wątek z uchodźcami trochę mnie odstraszył, ale o tym nieco później. Okładka powieści niestety podoba mi się najmniej, jeśli już porównywać ją z poprzednimi częściami. Lubię kolor żółty, aczkolwiek jakoś tutaj to nie współgra. Książka podzielona jest na trzy części, ale raczej podziałka ta nie jest taka istotna. Wspomnieć muszę też o grzbiecie, który troszeńkę mi się złamał, choć przez całą książkę starałem się, żeby takie coś nie nastąpiło.

Jeśli miałbym opisać całą tę pozycję w trzech słowach - zima, uchodźcy i narkotyki. Wiktor Forst siedzi w więzieniu, więc miałem lekkie obawy, że opowieści o nim będą dość monotonne, aczkolwiek myliłem się, i to bardzo. Historia opowiadana jest z trzech perspektyw - Dominiki i Osicy, którzy próbują rozwikłać sprawę zabójstw, Wiktora, który siedzi w więzieniu oraz, według mnie najciekawszej - zabójcy, Iwo Eliasza. Dlaczego jego losy aż tak mnie zaciekawiły? Chyba mi nie zaprzeczycie, że najlepiej czyta się o psycholach i ja na przykład uwielbiam próbować zrozumieć, co siedzi im w głowie. Tu było dość ciekawie, choć jego tożsamość była dla mnie sporym szokiem. Nieco nudnawo było w przypadku pary Wadryś-Hansen, Osica, po prostu jakoś te uchodźcze problemy nie przypadły mi do gustu. Dość nużąco czytało się o tym, jak przez jakieś dwieście stron dochodzą do wniosku, że Bestia powróciła, gdzie ja byłem o tym przekonany od samego początku.

Zacznijmy od minusów, warto mieć to już z głowy. Trawers niósł za sobą kilka zagadek, które były dość kłopotliwe to rozwikłania. Po pierwsze - kwestia zabójstw, które moim zdaniem były bardzo zmanipulowane. Coś przecież wisiało na włosku i jak dla mnie było to oczywistym, że zabójstwa w sezonie zimowym, który dla Bestii może być jak park rozrywki dla dziecka. Po drugie - zupełnie nic nie spoilerując mogę Wam powiedzieć, że w książce pojawiły się w pewnym momencie liczby, które od samego początku coś mi przypominały, jednak dopiero po upływie dwustu stron Forst zrozumiał o co tu chodzi. Serio? Tak trudno byłoby skojarzyć co niesie za sobą ciąg liczb, który łudząco przypomina.. Z resztą, nieważne. Jakoś nie mogłem uwierzyć, że w książce Mroza było coś tak dziecinnie prostego. Do tego książka ta jakoś odbiegała klimatem od poprzednich tomów, choć czytało się fajnie i się wciągnąłem, czułem, że coś tu jest nie tak.

Najważniejszym aspektem tejże książki jest wątek uchodźców. Temat ten ostatnimi czasy jest na ustach całej Europy, więc dość ciekawym posunięciem jest oparcie o to książki. Autor sprytnie wplata w tę całą historię własną opinię odnośnie przyjmowania tych ludzi i mi się udało ją wychwycić, pytanie: czy poprawnie? Sam poniekąd zacząłem się zastanawiać co ja o tym sądzę i - sam nie wiem. Z jednej strony chciałbym, żeby wszyscy ludzie byli szczęśliwi i mieli dach nad głową, jednak społeczeństwo jest i nadal pozostanie negatywnie nastawieni do uchodźców. Chciałbym przyjąć, ale tylko matki z dziećmi, a nie młodych mężczyzn, którzy równie dobrze mogliby zostać w swoim kraju i walczyć. Mróz posłużył się nawet tym znanym cytatem: nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale każdy terrorysta to muzułmanin. Niestety, coś w tym jest.

Trzeci tom jest ważną częścią w życiu Wiktora Forsta, niewątpliwie. Przeżywa on taką trochę przemianę, co głównie powodują narkotyki. Nie jest to spoilerem, ale nie podoba mi się wcielenie Forsta narkomana, jakoś przyzwyczaiłem się do tego sarkastycznego i ciętego komisarza, jednak tutaj jego rezon podupadł. Fakt - nadal jest tą samą osobą, która za wszelką cenę dopnie swego. Podczas lektury zastanawiałem się - dlaczego to właśnie Wiktor stał się indywidualnym celem Bestii, jednak kiedy poznałem jego tożsamość wszystko się rozjaśniło. Warto przebrnąć przez całą książkę, aby poznać kim jest Bestia, doznacie niezłego szoku. Nie spodziewałem się, że autor zaserwował nam coś tak oczywistego, ale zarazem takiego, że nikt nie powinien się zorientować. Wiecie o co mi chodzi.

Kiedy skończyłem Trawers nie wiedziałem co mam myśleć. Fakt - cieszyłem się, że wreszcie poznam rozwiązanie tajemnicy Bestii z Giewontu, jednak szkoda mi było żegnać się z Forstem, bo spędziłem fajnie czas, czytając o jego losach. Dlatego też bardzo zależało mi, żeby ta historia była dobrze domknięta, żeby zakończenie rozwaliło mnie podobnie jak w przypadku Ekspozycji i Przewieszenia. Niestety, rozczarowałem się i to tak konkretnie. Liczyłem, że wątek, powiedzmy, pewnej kobiety zostanie rozwiązany w zupełnie inny sposób, a został on potraktowany po macoszemu. Jakby autor nie miał w ogóle pomysłu na to jak to rozwiązać. Cieszy mnie to, że nie było tutaj typowego szczęśliwego zakończenia, aczkolwiek sądzę, że ta trylogia zasługuje na o wiele lepsze zwieńczenie, rzecz w tym, że nie wiem jakie.

Podsumowując Trawers był dobrą książką, jednak pełną błędów. Mróz nadal trzyma poziom, akcja była naprawdę świetna i czytało się dobrze, aczkolwiek mam wrażenie, że zakończenie tej trylogii zasługuje na coś więcej. Cóż - muszę w najbliższym czasie przeczytać pozostałe książki tego autora i zobaczyć, co w trawie piszczy. Szkoda, że ta trylogia dobiega już końca!

 Moja ocena: 7/10

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Ta część przygód Forsta jeszcze przede mną. Jestem bardzo ciekawa jak zakończy się ta trylogia, całe szczęście ksiażka już u mnei, więc niebawem się dowiem wszystkiego :)

    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż .. za mną tylko 2 części Parabellum jeśli chodzi o twórczość Mroza. Ale już niedługo to nadrobię. Na mojej półce czeka Kasacja, a "Ekspozycja" i "Przewieszenie" są już zamówione, opłacone i mam nadzieję, że dotrą w krótkim czasie całe i zdrowe hehe :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie, że słyszałem o Remigiuszu Mrozie, przeczytałem nawet dwa pierwsze tomy jego serii o Chyłce. Jeśli nie czytałeś, gorąco zachęcam. Nie ukrywam, że zrobiłeś mi wielką ochotę na sięgnięcie po prozę Mroza. Jestem przekonany, że to gwarancja dobrej lektury. Musze przeczytać tę trylogię. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu ciągnie mnie do sięgnięcia po coś z twórczości Remigiusza Mroza, ale na razie nie było ku temu okazji ;) Może uda mi się to zmienić w najbliższym czasie

    Przy okazji zapraszam Cię do mnie na bloga, gdzie organizuję pierwszy Book Tour dla blogerów :) http://ksiazki-recenzje-czytelnicy.blogspot.com/2016/08/pierwszy-book-tour.html

    OdpowiedzUsuń