Blogowanie z pasji czy dla współprac?

12:00

Blogerzy książkowi też swoje mają za uszami.
Cześć Wam! Ostatnio przeglądając blogi o tematyce książkowej lekko się zdziwiłem, ponieważ napotykam na coraz więcej stron, które prowadzą osoby, którym ewidentnie zależy na darmowej literaturze. Jednak, gdzie jest granica? Zapraszam!

W tym poście powiem Wam o kilku przypadkach blogerów, którzy traktują współprace trochę inaczej niż to by wypadało. Od samego początku, kiedy założyłem bloga traktuje to jako pasję, jako moje miejsce w internecie, które ktoś aktywnie czyta i komentuje. Dopiero, kiedy dowiedziałem się o współpracach byłem sceptycznie do tego nastawiony. Jednak, ostatnimi czasy dostrzegam w naszej blogosferze co raz więcej stron, które mają więcej współprac na koncie niż postów łącznie. Mam nadzieję, że dzisiaj nie będzie dość nieskładnie i monotonnie, ale mam taką potrzebę napisania takiego czegoś. No to lecimy.

Taki syndrom dostrzegam niestety najczęściej. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Wchodzicie na czyjegoś bloga, który istnieje od miesiąca, autor napisał ze cztery posty, gdzie jednym z nich była recenzja. Wchodząc w zakładkę "Współpraca" widzimy tyle wydawnictw, że niektórych nawet nie kojarzymy. Kiedy widzę coś takiego, dziwię się strasznie - czy wydawcy są po prostu ślepi? Od samego początku myślę, że współpraca wymaga doświadczenia. Od razu mówię, żeby nie wyszło, że jestem hipokrytą - ja sam pierwszą współpracę zawarłem, kiedy blog miał 3 miesiące (z perspektywy czasu jestem przekonany, że za szybko to zrobiłem), ponieważ ta kwestia intrygowała mnie naprawdę bardzo. Mimo wszystko istnienie takich blogerów nadal dołuje. Tylko nie odbierzcie tego tak, że ja po prostu im zazdroszczę - co to, to nie.

Recenzja to recenzja, nawet jeśli jest do wydawnictwa i tak musi być ładnie napisana. Niektórzy młodzi blogerzy tego niestety nie rozumieją. Ten typ wpisu nie polega na tym, że wstawia się okładkę, opis i jedno zdanie opinii. Ostatnio miałem taką sytuację, że napotkałem na taką recenzję i miałem ochotę złapać się za głowę, a szalę przechyliły jeszcze podziękowania za książkę od wydawnictwa. Trzymajcie mnie ludzie! Jeśli już robi się coś za coś, to wypadałoby zrobić to jak najlepiej, a nie na odwal się. Podobnie jest z resztą, z innymi postami, jednak ja nie jestem magistrem blogowania, więc tłumaczyć tego nie mam zamiaru.

Tak właśnie powinno być. Współpraca z wydawnictwami powinna być swego rodzaju przywilejem, który daje nam co raz to nowe lektury. W końcu książka darmo nie chodzi i taki przedmiot może dać naprawdę sporo szczęścia. Takowe wydawnictwo musi nam przede wszystkim zaufać, bo w końcu może trafić się oszust, który wcale nie doda recenzji. Kiedy podejmowałem pierwszą współpracę byłem wprost wniebowzięty. Chwaliłem się całej rodzinie, nadal traktuje to jako ogromne wyróżnienie, że taka profesjonalna instytucja po prostu mi zaufała. Nie mam zielonego pojęcia jak odbierają to inni blogerzy, podzielcie się opinią w komentarzach, które zawsze chętnie czytam.

A więc to już dzisiaj na tyle. Mam nadzieję, że ten post Wam się spodobał, po prostu miałem ochotę wylać kubeł pomyj. Współprace z wydawnictwami nadal są dość dyskusyjną kwestią z tego co widzę, więc jeśli chcielibyście czegoś się o nich dowiedzieć to piszcie, ja zawsze odpowiadam. Ja staje w pocie czoła, żeby zapewnić Wam na najbliższe dwa tygodnie rozrywkę, będzie się działo. Do napisania!

You Might Also Like

28 komentarze

  1. Najbardziej jednak boli mnie gdy zauważam blog, na którym wszystkie książki, wzięte na zasadzie współpracy z wydawnictwami oceniane są jako wybitne! Widziałam już co najmniej dwa takie blogi i omijam je szerokim łukiem, bowiem recenzje wychwalają rzeczy kompletnie nieistotne, są napisane na jedno kopyto, czasem nawet mają dwa malutkie akapity, z czego jeden to skopiowany od wydawcy opis powieści. Żal mi naprawdę, ponieważ to prędzej czy później się na nich odbije, a czytelnika, wprowadzi w błąd, przy wyborze książek do zakupu. Rzadko kiedy biorę książki do współpracy - muszą mnie naprawdę zainteresować. Mam swoje życie, obowiązki, nie mam czasu by brać każdą książkę, bądź czytać ich po dwadzieścia w miesiącu. Czasem widzę stosiki, z czego około 20 książek to pozycje od wydawnictw. Dla mnie czasem dwie w jednym miesiącu to spore wyzwanie... Mam wrażenie, że blogów, które warto obserwować jest coraz mniej. Mam kilka faworytów, do których zawsze zaglądam, chcąc znaleźć ciekawe pozycje; nie zawsze są to też blogi z kilkuletnim stażem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam! Wydawnictwa powinny nawiązywać współpracę z blogerami, którzy mają już doświadczenie, dlatego niektóre mają zasady, że nawiązują współpracę kiedy blog ma rok lub 10k wyświetleń co mi się podoba. Ja swojego bloga prowadzę od kwietnia, choć w lipcu zrobiłem "nowy początek" to nie pytam wydawnictw i księgarni internetowych o współpracę, bo wiem, że nie mam tak dużo doświadczenia jak inni. Jeszcze śmieszniejsze jest to, kiedy blogerzy po dostaniu książek wszystkie oceniają 10/10, nawet te serio słabe. To tyle w temacie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie doczekałam się współpracy, a mimo to uwielbiam pisać recenzje i w ogóle prowadzenie bloga sprawia mi ogromną przyjemność. Nie rozumiem blogerów, którzy robią to tylko i wyłącznie dla współprac. Aż mam ciarki!
    Pozdrawiam serdecznie, świetny post! ♥
    helloimbooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszą współpracę podjęłam prowadząc bloga ponad pół roku i to i tak była współpraca dosyć okazjonalna, z pewnością nie mogę nazwać tego inaczej, żeby nie przesadzić. I na razie nie spieszy mi się do kolejnych - uważam, że blogowanie nie polega jedynie na darmowych książkach i "sławie" poprzez patronaty, tylko na samozadowoleniu i pasji, jaką rozwijamy pisząc recenzje. Takie jest moje zdanie, że od roku prowadzenia Truskawkowego blogosfera zmieniła się i to na gorsze - bez reklamowania się i nieustannego wklepywania linków tak naprawdę trudno zyskać czytelników :/
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "The Murder Complex" Lindsay Cummings! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie współpraca z wydawnictwami powinno się traktować jako nagrodę za pisanie recenzji, jak długotrwałą pasję, a nie jako wymówka by mieć darmowe książki. Jak widzę blogi które mają po 1k wyjść i bloga prowadzą z miesiąc i mają tyle współprac to się załamuję :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Najśmieszniej jest wtedy kiedy jakiś bloger bierze więcej książek niż jest w stanie przeczytać, a później pisze recenzje nie przeczytawszy ani jednej strony... Ja sama też nie piszę zbyt długich recenzji, bo wiem, że większości nie chce się czytać przez 20 minut opinii na temat książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój blog ma prawie półtora roku, a dalej nie czuję potrzeby podejmowania współprac. Czytam to, co mnie interesuje i to samo chciałabym pokazywać moim czytelnikom - zwłaszcza książki mniej popularne, które zasługują na tyle samo pochwały, co promowane bestsellery. A to, co denerwuje mnie ostatnio prawie cały czas to właśnie te same tytuły przewijające się na co trzecim blogu. Brakuje oryginalności, historii, o których dotąd nie słyszałam - jeśli na blogu mogę przeczytać recenzję tego typu powieści, to częściej i chętniej do niego zaglądam. Taka moja zasada :)

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie nie ciągnęło do zawiązywania współprac. Zaczynałam powoli i tak samo wszystko się rozwijało. Nie wyczekiwałam jakoś momentu pierwszego meila od wydawnictwa, ale gdy nadszedł byłam z siebie bardzo dumna. To chyba na tym polega.
    Faktycznie, niektórzy wykorzystują współprace tylko żeby mieć darmowe książki, a zapominają na czym ona tak na prawdę polega.
    Ciesze się, że poruszyłeś ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja początkowo to podchodziłam sceptycznie nawet do założenia bloga, że o współpracach takich nie wspomnę. Długo się wahałam i czekałam z napisaniem do jakiegokolwiek wydawnictwa. A jakie było moje zaskoczenie, gdy niektóre same zaczęły pisać do mnie! Wtedy poczułam się zmotywowana. Blog traktuję jako pasję, współprace jako miłe wyróżnienie - że jednak ktoś mnie docenił.

    Chociaż problem tkwi w tym, że czasami wydawnictwa w ogóle nie patrzą, komu wysyłają egzemplarze recenzenckie. Jak widzę blogi pozbawione stylistyki i prawidłowości języka polskiego, które dodają logo danego wydawnictwa pod "recenzją", to czasami się zastanawiam czy jest to jedna wielka ściema czy to tak naprawdę...

    A jak już widzę bloga, który istnieje miesiąc i ma tyle współprac to mam wrażenie, że to na bank jest ściema. A swoją drogą tacy blogerzy bywają przezabawni - miałam okazję zajmować się tą stroną medalu w pewnym wydawnictwie i niektóre wiadomości były po prostu rozbrajające. A w ogóle czy Ci "recenzenci" nie mają za grosz wstydu? Jak można pisać o współpracę nie mając doświadczenia albo pisząc z błędami? Zero obiektywnej samokrytyki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, jest to problem, ale szczerze powiedziawszy? Rzadko zauważam blogi, które - tak jak napisałeś - są "świeżakami" i mają multum współprac. Siedzę w tym od roku i ewidentnie widzę, że wydawnictwom lub księgarnią zależy przede wszystkim na jak największej liczbie odbiorców. Nie bez powodu w przypadku próby nawiązania współpracy dana osoba pyta mnie o moje statystyki miesięczne. Co mnie osobiście denerwuje w niektórych efektach takowych współprac to - tak jak wspomniałeś - mało szczegółowe, ubogie w jakiekolwiek przemyślenia recenzje. I dodatkowo co? ZAWSZE pozytywne. Ja w ogóle jak widzę bloga, który ma same pozytywne recenzje to się trzymam od niego z daleka, bo to podejrzane.

    Najgorsze jest to, że czasami nie mam wyczucia kto prowadzi bloga z pasją a kto dla tych darmowych książek... Że ludzie mają sumienie pisać ochy i achy na temat danej książki jak jej nie przeczytali :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam pisać recenzję i prowadzić bloga. Bloga mam od 2 miesięcy i jak na razie nie ciągnie mnie do współprac... Czytam i piszę z pasji i czystej przyjemności, jeśli będę miała możliwość w przyszłości z jakimś wydawnictwem współpracować - super, myślę jednak że to musi przyjść z czasem. Nie rozumiem "blogerów" którzy zakładają blogi tylko i wyłącznie dla zysków...

    Pozdrawiam!
    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie we współpracach jedna rzecz bardzo denerwuje. Często wydawnictwa nie zwracają uwagi na to, jak ktoś pisze. Jeśli widzę, że tekst najeżony jest błędami, a mimo to ktoś dostaje współpracę, to dla mnie to jest dziwne. Jak można pisać o książkach, ponoć dużo czytać, a niczego z tego nie wynosić dla siebie, żadnej nauki?
    Dziwi mnie także pewna zachłanność niektórych blogerów. Ewidentnie czasem widać, że ktoś nie bierze sił na zamiary. Ja zawsze biorę tylko to, co może mi się podobać, co mnie interesuje i tylko w takiej ilości, którą wiem, że dam radę ogarnąć.
    Fałszywie pozytywne recenzje, by nie utracić współpracy, to też zmora. Nie wyobrażam sobie tego. Przecież ktoś może przez to wydać pieniądze na gniota, skuszony pozytywną opinią. Ktoś jakiś czas temu pisał nawet, że na którymś z blogów jakaś laska miała hasło "nie martwcie się o recenzję, mnie raczej wszystko się podoba". To dopiero żenada.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, ostatnio widzę coraz więcej postów na ten temat, aż sama nabieram ochoty, żeby coś na ten temat napisać :D
    Kiedy ja ponad dwa lata temu wkraczałam w blogosferę, w ogóle nie wiedziałam o istnieniu możliwości współpracy z wydawnictwami. A jak już się dowiedziałam, byłam zachwycona, chciałam wysyłać maile do wszystkich wydawców, jacy tylko istnieją na polskim rynku... Dlatego nie dziwię się wszystkim "raczkującym" recenzentom, wiadomo - darmowa książka w zamian za parę słów napisanych na jej temat, fajna sprawa i każdy by tak chciał. Jednak zastanawia mnie jedno, i chyba nigdy tego nie zrozumiem. Jak to się dzieje, że blog, który ma trzy recenzje na krzyż, w dodatku dość kiepskiej jakości, zawiera stałe współprace z wydawnictwami, które tak przebierają w blogerach, a te strony z dłuższym stażem mogą pochwalić się kilkoma dorywczymi współpracami? Gdzie ta sprawiedliwość? :(

    Biblioteczka Blanki

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie współpracuje z żadnym wydawnictwem tzn. mam luźną współpracę z wydawnictwem Otwartym, którą "zawarłam" po pół roku prowadzenia bloga i na razie mi nie śpieszno do innych współprac, dlatego, że nie chcę zamienić czytania książek w obowiązek i wyścig z czasem. Wiem, że nigdy się nie podejmę więcej niż trzy współprace w jednym czasie. Chcę, aby to był taki dodatek, bo od czasu do czasu otrzymanie jakiejś książki, to miłe wyróżnienie(jak piszesz nagroda). A wtedy wiadomo, że trzeba dać z siebie wszystko i napisać dobrą subiektywną recenzję, jeśli ktoś robi inaczej to... no nie wiem... to jest po prostu żałosne. Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój blog działa już prawie dwa lata i ... nie współpracuję z żadnym wydawnictwem. W tym czasie trzy razy dostałam książkę z prośbą o przeczytanie i recenzję. Co potraktowałam jako miłe wyróżnienie i bonus. Tak! Czytam i piszę bo to lubię. Uważam, że współpraca recenzencka to praca i odpowiedzialność. Trzeba być pewnym tego, że znajdzie się czas i chęci, żeby daną książkę w wyznaczonym terminie przeczytać. Ja, mimo że czytam dużo i szybko, nie ma takiego poczucia. Lubię czytać książki według własnych kryteriów tzn. jak mam ochotę na kryminały to czytam kryminały, czasem romanse, potem publicystykę. Czasem książka długo leży na półce bo nie mogę się do niej zabrać. Często jest też tak, że wracam zmęczona z pracy, wpadną goście, mam ochotę na serial, gdzieś wyjeżdżam i nie ma czasu na książkę. A przecież wydawnictwo płaci ok. 30 zł(czytaj: daje książkę) i chyba oczekuje solidności. Zabranie książki i ,,odwalenie" recenzji to jak wzięcie wypłaty, pojawienie się w firmie i spędzenie całego dnia na kawie w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  18. Podczas czytania twojego postu miałam wiele, do powiedzenie, jednak jak przyszło co do czego czyli napisanie komentarza to nie wiem od czego zacząć
    A więc tak: Ja sama prowadzę bloga dopiero od ok miesiąca i owszem fajnie było by nawiązać współpracę, jednak ja jeszcze nawet nie zamierzam pisać do żadnych wydawnictw, gdyż uważam, że mój blog jest jeszcze za młody. Bardzo bym chciała podjąć jakieś współprace, jednak nie dlatego prowadzę bloga, uważam, że jeśli już tego bloga prowadzisz to jest to po prostu fajny dodatek. Jednak jeśli już miała bym podejmować współprace to z jednym ewentualnie dwoma wydawnictwami, a nie jak ty tu napisałeś, że nie którzy z kilkoma podejmują, głównie z powodu, że jeszcze się uczę i wakacje, wakacjami, ale potem nie miała bym jak tego recenzować. Często śledzę jakieś blogi dopiero początkujące, jednak nigdy nie widziałam by podjęli współpracę tak wcześnie. Ja wprost nienawidzę, gdy recenzja zawiera opis i dwa trzy zdania napisane własnoręcznie. To są właśnie recenzje jak to ująłeś na odwal. Czytałam kilka blogów które mają takie krótkie recenzję i ja się dziwię, że ktokolwiek to czyta. Oczywiście nie chcę nikogo obrażać, ale równie dobrze można wejść dajmy na to na Lubimyczytać.pl i poczytać recenzję różnych osób (które spójrzmy prawdzie w oczy, czasami są lepsze niż te rzekome recenzje) albo przeczytać opis i mam wrażenie, że więcej się wtedy dowiemy. Ja sama nie chcę się uważać za jakiegoś eksperta, ani nic z tych rzeczy, głównie z powodu, że dopiero zaczynam i dopiero się uczę, ale ja zawsze jak piszę recenzję staram się przelać wszystkie moje emocje i wrażenia, oraz wyczerpać temat.
    Ja sama podjęłam już jedną współpracę, ale to dzięki mojej koleżance blogowej. Raz napisało do niej goculture w sprawie recenzji magisterium, jednak jej nie interesują książki tego typu dlatego podała mój blog i oni do mnie napisali i wysłali książkę. Gdy tylko ją dostałam byłam wniebowzięta. To cudowne uczucie i tak jak pisałam wcześniej chciała bym już podjąć jakieś współpracę, jednak jest troszkę za wcześnie. Znaczy się ja wcale nie uważam, że jeśli ktos podjął wcześnie współpracę to jest zły i bla bla bla. Tylko po prostu jeśli już tą współpracę podjął to niech wkłada w to całe serce. Niech pisze szczerze (zauważyłam, że niekturzy są nieszczerzy przy ocenianiu książek które dostali), niech piszą posty dłuższe w których wyczerpali temat itp. Uhh...troszkę się rozpisałam, ale post był naprawdę ciekawy i bardzo chciałam się wygadać.
    Naprawdę świetny post!
    Masz bardzo fajnego bloga, na pewno zostanę na dłużej i oczywiście obserwuję :)
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze tylko, że nie mam nic przeciwko jeśli ktoś na początku prowadzenia bloga podejmie współpracę, ale pod warunkiem, że robi to z sercem i że naprawdę się stara pisząc recenzję czy prowadząc bloga

      Usuń
  19. Dlatego ja pomimo tego, że w blogosferze już trochę jestem i mam niezłe statystki nie nawiązałam jeszcze żadnej współpracy. Do wydawnictw nie piszę bo nie chcę, ot taka moja zasada, czekam aż sami się odezwą, nie lubię być nachalna. Współpracę chciałabym nawiązać, to chyba oczywiste, każdy bloger by chciał, ale też nie jestem na tyle zdesperowana żeby pakować się w coś co totalnie mnie nie interesuje. Miałam propozycje współprac, żadna mnie nie zainteresowała, propozycje odrzuciłam. Może się to wydawać komuś trochę egoistyczne no ale ja tak pracuję, po co mam brać coś czego normalnie bym kijem nie tknęła i potem się męczyć? To nie na tym ma polegać.

    Najbardziej zadziwia mnie to jak to w ogóle możliwe mieć bloga miesiąc i na koncie 12 współprac, znam takiego bloga i za każdym razem jak tam wchodzę to nie mogę wyjść z podziwu. Nie wiem jak to się dzieje ani na jakiej zasadzie to działa. Dlaczego wydawnictwa pozwalają na coś takiego? Zawsze myślałam, że zależy im aby dotrzeć do jak największego grona ludzi...

    Cieplutko pozdrawiam ♥ Nina z bloga impresjalnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Widzę, że wszyscy już wyczerpali temat. Pewnie powtórzę już wcześniej pisane zdania, ale nie cierpię, gdy jakiś blog (nowiuteńki) w opisie ma napisane, co chętnie przyjmie do zrecenzowania, jak szybko czyta itd. Takie informacje są nie na miejscu, zważywszy na to, że blog dopiero powstał. Omijam więc taki blog szerokim łukiem, bo wiem co się będzie na nim działo.Dodam tylko, że często na takich blogach czcionka jest jakaś nienormalna i kolorowa, tło kolorowe, włączona muzyka i (o zgrozo) mnóstwo niepotrzebnych dodatków. Uwierzcie, trafiłam na takie blogi. Przykro patrzeć na to, gdy chęć otrzymania darmowej książki robi się większa, niż pisanie recenzji swoich książek.
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja troszeczkę zazdroszczę takim młodziutkim blogerom (w znaczeniu wiekowym lub długości bloga) takiej pewności siebie. Czy to zachłanność? Może tak, ale wszyscy przecież jesteśmy w jakiś sposób uzależnieni od książek. Sama bym chciała jeszcze więcej i więcej.. Aż by się chciało dostać jedną czy dwie za darmo.
    Prowadzę bloga od 5 lat (z przerwą). Chciałabym współpracować z wydawnictwami, ale na razie nie zrobiłam w ich stronę tego kroku. Chciałam rozwinąć blog po przerwie, myślę też nad jakimiś zmianami - może nawet serwisu blogowego.
    A najbardziej na świecie chciałabym, żeby ktoś wszedł na mojego bloga i napisał w komentarzu - słuchaj źle robisz to, to, to i to. Często się wściekamy - "widziałam bloga gdzie był opis książki i jedno zdanie - podobało mi się. To przecież nie recenzja!" Może ten bloger nie wie, że to nie recenzja? Może po drugiej stronie, przy klawiaturze siedzi 15-latka, która próbuje dopiero swoich sił. Widziałaś taki blog i co? Napisałaś jakieś rady? Dlatego jak trafiam na takie świeżutkie blogi to zawsze daję komentarz. Nawet jeśli sama nie jestem idealna.
    pozdrawiam
    Norsevia

    ogryzki.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. A mnie denerwuje, że niektórzy tutaj w komentarzach powyżej traktują młodszych blogerów jak gorszych. No chyba nie zawsze się to sprawdza. Jeśli ktoś ma pasję i chce to robić to nie można z tego drwić i szydzić. Każdy kiedyś zaczynał, prawda?
    Jeśli chodzi o współpracę - nie zauważyliście, że najwięcej wejść mają recenzje książek nowych? No i stąd te współprace. :) To również forma ulepszania swojego bloga i promocji.

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgadzam się! Najgorsze są recenzje z jednym zdaniem podsumowującym i nara! Ja osobiście nie jestem długo w blogosferze, ale też zauważam ten trend. Sama nawiązałam współpracę (jednorazową, za namową autorki książki), ale jak na razie wstrzymuję swoje konie i nie skaczę od wydawnictwa do wydawnictwa, by wysyłali mi książki. Nie będę też kłamać, że taka współpraca jest sporym zaszczytem i gdy nastąpi odpowiednich moment nie zawaham się podjąć działań w tym kierunku. Dużo jest nowych blogerów, którzy są nijacy, ale jest też sporo perełek, które są stłamszone i nieodkryte, a co za tym idzie? Że wydawnictwa współpracują z osobami, które nie potrafią wyskrobać dwóch zdań na temat książki. Muszę przyznać, że bardzo ciekawy wpis :)
    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  24. Zgadzam się z Twoim postem. Współprace powinny być uzupełnieniem innych treści blogowych, a nie dominującą częścią i to jeszcze napisaną byle jak. Ja osobiście i tak nie jestem w stanie nawiązać teraz żadnej współpracy, ponieważ przeprowadzam się do innego kraju, ale jakoś nie narzekam i nie zamykam bloga, bo nie będę miała nowych książek za darmo. Trzeba prowadzić bloga z pasją i nie zapomnieć dlaczego się go założyło, zamiast zatracać się w coraz to nowszych współpracach.

    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Pewnie tak jak wszędzie znajdzie sie wiele różnych przypadków. Mysle, że warto robić swoje, pisać z pasją, mieć z tego przyjemność itd :)
    a jeśli chodzi o wydawnictwa jak ktoś ma ochotę to trzeba do nich pisac i może uda się nawiązać współpracę.
    Osobiście uważam, że na początku blogowania trzeba poznać świat blogerski, zobaczyć czy faktycznie chce się to robić codziennie i popracować nad blogiem, fp, swoimi umiejętnościami i można isć dalej w swiat współprac :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiele osób, naprawdę wiele, zawiera współprace, niemal od samego zaczęcia bloga. Wydawcy najchętniej zgłaszają się do tych blogerów, którzy docierają do jak największej liczby odbiorców, ale czasem zawiążą współpracę z jakimś Krzysztofem, który ma różowe motylki w nagłówku i kocha czytać. A ile Krzysztof ma recenzji? A no dwie... I dwudziestu obserwatorów.
    Ja myślę, że do współpracy trzeba dotrzeć. Idea blogowania od zawsze była taka, że ludzie piszą dla ludzi, nie? Kochamy książki. To nie powinno polegać na "dajcie książki, napiszę dwa zdania i po sprawie". Ja tego tak nie widzę.
    Pasja od zawsze była dla mnie najważniejsza. I zawsze czułam się mocno związana z pisaniem. A teraz, gdy wchodzę na niektóre blogi, robi mi się po prostu żal. Bo te blogi powstają dla "darmowych książkuuuf".
    Nie wiem, co takim ludziom siedzi w głowie...

    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  27. Założyłam na fejsbuku grupę dyskusyjna o książkach. Jako jeden z pierwszych tematów do dyskusji dałam ten artykuł. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.
    Zapraszam!
    https://www.facebook.com/groups/160958560977625/

    OdpowiedzUsuń