[46] Panika - Recenzja (Book Tour)

12:00

Tytuł: Panika
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 2 lutego 2016
Liczba stron: 360
Ile czytałem: 5 dni

"Dziwne, że ludzie mogą się znać przez tyle lat i tak bardzo mylić się co do siebie."

Trochę panikuje przed napisaniem tej recenzji. Cześć Wam! Dzisiaj opowiem o pewnej książce, która lekko zawróciła w głowie większości blogerów. Jednak, mam wrażenie, że powieść ta spowodowała lekkie halucynacje. Zapraszam!

Ta gra to Panika. Nikt nie wie, kim są sędziowie, którzy wymyślają zadania i odpowiadają za jej przebieg. Uczestnicy są zmuszeni do przesunięcia własnych granic, do wyjścia poza strefę bezpieczeństwa, do stawienia czoła najgłębszym lękom. Dziewczyna ma na imię Heather. Od zawsze pogardzała grającymi w Panikę. Ale kiedy jej chłopak odchodzi do innej, pełna wściekłości, bólu i rozpaczy zmienia swoje podejście i decyduje się przystąpić do rywalizacji. Nigdy się nie spodziewała, że to zrobi. Aż do tego lata.

Wobec Paniki miałem dość spore oczekiwania. W końcu w pobliżu premiery był wokół niej tak duży szum, że po prostu nie dało się przemknąć obok niej niespostrzeżenie. Pamiętam, że jeszcze kilka miesięcy temu byłem bardzo bliski do kupienia jej w księgarni, jednak po lekturze tejże książki jestem zadowolony, że nie stanie ona na mojej półce. Lekturę umożliwiły mi dziewczyny z bloga Z książką w kieszeni, które zorganizowały Book Tour, w którym główną rolę zagrała właśnie ta książka. Nie ukrywam, iż dotarła do mnie w dość dyskusyjnym stanie, ale przynajmniej ciekawym doświadczeniem było przeczytanie tak podniszczonej książki - ja nigdy nie doprowadziłbym do takiego stanu. Albo przynajmniej teraz tak mówię.

Powiedzmy sobie trochę o wydaniu samej książki. Okładka jest dość.. dziwna. Gdyby wyciąć z niej twarz tej dziewczyny uznałbym ją za jedną z lepszych, jednak nie lubię, kiedy wydawcy narzucają nam wyobrażenie głównej bohaterki i przyznajcie, że po prostu nie sposób nie utożsamić Heather z tą postacią. Podobają mi się tu również te żółte wstawki, uwielbiam ten kolor. Powieść nie jest długa, czyta się dość szybko, chociaż mi trochę ta lektura zajęła. Warto wspomnieć, że nazwą każdego rozdziału jest data. Co ciekawsze - daty są takie wakacyjne, bardzo fajnie jest czytać o czymś co miało miejsce tego samego dnia, w którym właśnie to czytam. Z takich smaczków mogę Wam powiedzieć, że historia opowiadana jest z dwóch perspektyw - Heather i Dodge'a. Jednak która z nich podobała mi się bardziej? Sam nie wiem.

Czytając opis z tyłu książki dotyczący tworu Oliver moją uwagę przykuła gra zwana Paniką. Z początku porównywałem sobie ją do tych wszystkich programów typu reality show, w których grupa śmiałków ma niebezpieczne zadania do wykonania, a najlepszy zgarnia całą pulę. Tu w sumie jest to samo, jednak nie ma tu tak zwanej opieki medycznej, a wszystko jest po prostu nielegalne. Z początku liczyłem, że to właśnie grze autorka poświęci najwięcej czasu, cóż - niestety się przeliczyłem. Jest ona po prostu potraktowana po macoszemu, stanowi jedynie tło całej powieści, która opiera się głównie na rozterkach głównych bohaterów. Cała ta rozgrywka ma dość tajemniczą otoczkę i te wszystkie opisy dawnych edycji skłoniły mnie do przemyśleń - czy ja faktycznie wziąłbym w czymś takim udział?

Powiedzmy sobie szczerze - byłem bardzo ciekawy prozy Lauren Oliver. Jeszcze nigdy nie miałem styczności z jej książkami, więc intrygowało mnie co one w sobie skrywają. Niestety wiem, że genialny pomysł, ale kiepskie wykonanie. Spójrzmy prawdzie w oczy - idea zawarta w Panice była rewelacyjna, jeśli miałbym ocenić ją jedynie po opisie, dałbym maksymalną notę. Mnie tu po prostu czegoś brakowało. Pełno tutaj było absurdów, jak na przykład wątek tygrysów, który sprawił, że poważnie zacząłem zastanawiać się czy mam kontynuować tę pozycję. Mam wrażenie, że gdyby za napisanie tej powieści zabrałaby się taka autorka jak C.J. Daugherty albo Michelle Hodkin wyszłoby to znacznie lepiej. Pisarce nie udało się zbudować tego mrocznego klimatu, a już kreacja bohaterów jest totalną porażką.

Uwaga skupia nam się w tym przypadku na Heather i Dodge'u. Dziewczyna ta jest kompletnym zerem, jej matka ma na względzie kontakty z jakimiś mężczyznami, a jej córki po prostu dla niej nie istnieją. Z początku nawet ją polubiłem, aczkolwiek kiedy dowiedziała się o zdradzie jej chłopaka zaczęło się po prostu piekło. Ciągłe czytanie o jej lamentach i płaczach jaka to ona jest okropna i bezwartościowa, bo chłopak ją rzucił. Litości! Do tego myślę, że autorka próbowała wykreować ją jako drugą Katniss Everdeen, a ta bohaterka nie lubi być kopiowaną. Za to Dodge był postacią, która nieco mnie przerażała. Chociaż miał łatwiejszą sytuację życiową niż Heather jakoś ta jego zaciętość w działaniach i wręcz szaleństwo było dość dziwne. Oprócz tego był po prostu nijaki. Jeśli chodzi o perspektywę - opowieść o Heather była po prostu ciekawsza.

Na czytałem się wielu recenzji dotyczącej Paniki, jednak w pamięć zapadło mi, że w jednej z nich autorka napisała, że najlepszy w tej powieści jest wątek miłosny. Zaraz, zaraz. Ale gdzie? Z tego co czytałem wcale nie wynika, że tam był jakoś bardziej rozwinięty wątek z miłością w tle. Okej - Dodge i Heather ostatecznie wiążą się z pewnymi postaciami, aczkolwiek na pierwszy plan się to nie wysuwa. Równie dobrze mogę stwierdzić, że to nie istnieje. Warto zwrócić uwagę na postacie drugoplanowe, takie jak Natalie, przyjaciółka Heather, która po prostu jest idiotką, która mówiąc szczerze jakoś mnie nie ujęła, oraz Bishop, który jest chyba najciekawszym bohaterem tejże książki, jednak dlaczego? O tym Wam niestety powiedzieć nie mogę. Jako ciekawostkę dodam, że początkiem gry jest skok do wody z klifu - w kreskówce Wyspa Totalnej Porażki (którą wielbie) jest identycznie. Nie skoczysz, nie grasz - wypisz wymaluj ściągnięte.

Zakończenie książki jest do bólu przewidywalne. Myślałem, że autorka ostatecznie jakoś mnie zaskoczy i moja opinia na temat tej pozycji ulegnie pozytywnej zmianie. A jednak umie ona tylko rozczarowywać. Od samego początku książki byłem przekonany o rezultacie rozgrywki, już mogła chociaż wybrać inną osobę, ale Lauren Oliver poszła po prostu po linii najmniejszego oporu. W sumie to cieszę się, że przeczytałem tę powieść. Przynajmniej nie będę już sięgał po pozostałe twory tej autorki. Z tego co widziałem na pewnej grupie na Facebooku nie są one wcale lepsze od tego klumpa.

Podsumowując Panika to bezapelacyjnie największy zawód książkowy w tym roku. Liczyłem na pełną akcji i mroku opowieść o niebezpiecznej grze, a dostałem nudną i do bólu przewidywalną książkę z kopią Katniss Everdeen w roli głównej. Autorka nie tyle co zaczerpnęła inspiracji z innych dzieł, co zrobiła to w tak zły sposób, że po prostu tego nie skomentuje. Omijajcie szerokim łukiem, dobrze Wam radzę.

Moja ocena: 3/10

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu :( Nie czytałam jeszcze nic tejże autorki, tym samym nie sięgnęłam po Panikę. Nie wiem czemu, ale kojarzy mi się właśnie taką typową, przewidywalną młodzieżówką, która pochłania tylko czas, a i jeszcze szarpie nerwy :D Jeśli chodzi o samo kopiuj wklej z innych dzieł... potrafię to zrozumieć - bo praktycznie każda młodzieżówka bazuje na podobnych schematach - ale tylko wtedy, gdy jest to zrobione w sposób przemyślany, po prostu dobry. Tutaj najwyraźniej autorka nie podołała zadaniu... :( Może w przyszłości po nią sięgnę jako odmóźdżacz, ale wątpię, bo chyba zapiszę ją na saaamym końcu listy :)

    Pozdrawiam!
    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi bardzo przypominała 'Igrzyska Śmierci'! A raczej ich kopię... Czytałem to mniej więcej w lutym, więc nie do końca pamiętam co się tam działo, jednak według mnie była dobra na rozluźnienie i nie myślenie, bo była a) dość nierealna i b) krótka i lekka (dla mnie)
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  3. O :D To mnie lekko zaskoczyłeś, myślałam, że ta książka jest dobrą powieścią, a tu proszę, jednak nie, myślę, że nie sięgnę po tę książkę, nie gustuję tego typu młodzieżówkach, myślę, że tylko zjadłabym na niej nerwy :x

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też nie przypadła ona do gustu.

    Pozdrawiam
    http://bojakochamczytacksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie cała książka była do bólu przewidywalna, ja ogółem też nie lubię młodzieżówek, ale dostałam ją od wydawnictwa do recenzji. Hmm, a moja recenzja... Wywołała masę śmiechu, bo też wspomniałam o tej żółtej plamie, ale w dużo mniej pozytywnym sensie niż ty :D
    Ogółem oceniłam książkę wyżej niż ty, ale to chyba dlatego, że miałam wobec niej zerowe oczekiwania i sama w życiu bym jej od wydawnictwa nie wzięła, ale ona przyszła chyba do wszystkich uczestników ich Book Touru z Tajemnym ogniem (który, jeśli nie czytałeś, ci polecam :))
    Ja oddałam książkę w konkursie i mam nadzieję, że osobie, która ją wygrała spodobała się dużo bardziej niż mnie :) Bo ja jedyne na co liczyłam, to tak jak ty, na ciekawy rozwój tej gry i choć sama w sobie gra byłą ciekawa to cała reszta... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja też biorę udział w tym book tourze, heeeeeh xD Ale nie nastawiam się pozytywnie, ja ogólnie nie lubię Lauren Oliver, w sumie nie wiem, czemu zgłosiłam się do BT, chyba chciałam dać autorce jeszcze jedną szansę... cóż, może mnie się bardziej spodoba :D

    OdpowiedzUsuń