Piąta fala (2016) - wizja świata, która przeraża?

12:00

Gotowy na inwazję?
Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w kolejnej recenzji - filmowej na moim blogu! Jak wiecie bądź nie wiecie na stronie pojawiły się już dotychczas dwa tego typu posty, dla dociekliwych i ciekawskich radzę przeszukać bloga. Tym razem opowiem Wam trochę o ekranizacji Piątej fali (recenzja książki). Pozytywne zaskoczenie? Zapraszam!

Fabuła
Nie jesteśmy sami we wszechświecie. Obcy najpierw odebrali nam elektryczność, potem zrzucili powodzie, zarazy i inne klęski żywiołowe. I tak, po czwartej fali ataku kosmicznych najeźdźców z siedmiu milionów mieszkańców Ziemi została zaledwie garstka przerażonych i bezradnych ludzi. Niewiele wskazuje, by ktokolwiek przetrwał piątą falę. Świat w którym żyją Cassie, Ben, Evan i Sam, to płonące, wymarłe miasta, krajobraz apokaliptycznym, nikt z ocalałych nie ufa nikomu, strach paraliżuje Ziemię. Młodzi bohaterowie, by przetrwać, muszą dowiedzieć się, kim są przybysze, po co przybyli i czy istnieje choćby szansa na przetrwanie. Może im w tym pomóc mężczyzna, którego spotka Cassie..

Dobór aktorów
Nie mogę ukrywać, że przed premierą filmu nie sprawdzałem obsady, jedynie wiedziałem kto będzie grał Cassie. Mogę teraz Wam powiedzieć, że gra Chloe Moretz dawała wiele do życzenia, była niekiedy nawet śmieszna. Razem z dziewczynami śmieliśmy się z jej biegu, nie widziałem jeszcze osoby, która tak zabawnie to robi. Podoba mi się natomiast dobór Bena oraz Evana, oboje zagrali naprawdę bardzo dobrze. Zawiodła mnie niestety Ringer, kompletnie nie pasuje do moich wyobrażeń. Cały czas wiedziałem, że była taka ostra, zacięta, ale no gotka? Bez przesady.. Muszę też przyznać, że dobrze wypadli także Vosch oraz Reznik, bez zastrzeżeń.

Jak to stoi fabularnie?
Cały film obraca się na jednym wątku - walka z kosmitami, poszukiwanie brata Cassie. Czytałem książkę i wiedziałem, że nie działo się w niej zbyt wiele ekscytujących rzeczy i nie będzie łatwym zadaniem przenieść to na ekran. Jak się okazało producenci zrobili kawał dobrej roboty. Do produkcji tej można przypiąć taką jakby metkę (przepraszam, wiecie o co mi chodzi, ale słowo mam na końcu języka) inwazji kosmitów. Pięć fal, obślizgłe bestie - coś w tym stylu. Po dość mocnym i wstrząsającym początku filmu zacząłem obawiać się co będzie dalej, jednak muszę przyznać, że potem akcja mimo wszystko zwolniła i chociaż wiele momentów nadal emocjonowało wszystko to pikowało ku dnu. 

Książka, a film
Tego podpunktu nie mogło tu zabraknąć, w końcu jest to ekranizacja. Nie uwierzycie jak wielkie było moje zaskoczenie, kiedy wyszedłem z sali kinowej i zdałem sobie sprawę, że większość moich ulubionych książkowych momentów zostało oddanych. Nie do wiary! Producenci tak dobrze to rozegrali, że sam byłem zdumiony. Przede wszystkim oprócz tego podstawowego nurtu fabularnego widzimy tu szczegóły, takie jak na przykład zachowanie tych naszych tytułowych fal. Oczywiście kilka spraw zostało potraktowanych po omacku, a właściwie ich nie było jak na przykład Kraina Czarów, czy ten całuśny koniec. Podsumowując - w porównaniu z książką film oczywiście jest gorszy, ale za to naprawdę dobrze odwzorowany.

Co mi się podobało, a co nie?
Przede wszystkim był to film dość absurdalny, tak dobrze widzicie. Wiele razy siedziałem i zastanawiałem się - serio *mówione z irytacją i zażenowaniem*? Zdecydowanie mogę tu zaliczyć technologie, które czasami były wyolbrzymione. Mówię tutaj o momencie, kiedy Reznik robi papkę z mózgu Bena i później Cassie. Ci co oglądali to mogą wiedzieć o co chodzi, ale mogę też Was ostrzec, że trochę inaczej to interpretuje. Podobało mi się na pewno przedstawienie otoczenia i klęsk żywiołowych. Najlepsza była scena, kiedy ta mała azjatka stoi w budynku, a przed nią ogromna fala wody. To naprawdę było imponujące, w takich momentach żałuje, że nie oglądam w 3D. Gra aktorska - jak już mogliście przeczytać - była naprawdę dobra, mimo kilku przeciwności.

Miłość rośnie wokół nas..
Jak wiadomo dobry film nie może się obyć bez wątku miłosnego. Tutaj mamy je zarysowane dwa, jeden lepiej, a drugi trochę gorzej. Mówię tu oczywiście o relacji Cassie i Evana oraz Cassie i Bena. Ta pierwsza jest rozwinięta na tyle, że fanki filmów romantycznych miały okazję się nawet spłakać. Ochy i achy, i przede wszystkim naiwność. Już w książce nie podobało mi się zachowanie głównej bohaterki, jednak film okazał jej największe mankamenty, mówiąc szczerze w starciu z Evanem wolę bardziej Bena. Rozbawił mnie ten początek, jeszcze słodki i bez skazy, kiedy to mieliśmy okazję zobaczyć tę typową nastoletnią sytuację, kiedy to możemy powiedzieć "Dżiz, ale siara.."..

Efekty specjalne
Bez dwóch zdań wyszło im to najlepiej. Zaczynając na symulacjach kosmitów i kończąc na wielkiej powodzi zalewającej Nowy Jork - wszystko to wyszło świetnie. Twórcy zrobili kawał dobrej roboty i wydaje mi się, że warto obejrzeć ten film głównie dzięki właśnie efektom. Zdecydowanie najbardziej w tym wszystkim podobał mi się - jak już mówiłem wcześniej - moment zalania jednego z największych miast Ameryki i ta mała azjatka. Mogliśmy dzięki temu odczuć to co właśnie mogło się odbywać na Ziemi, kiedy prognoza zawarta w filmie mogła się spełnić. Przyznajcie, że jest to przerażająca wizja.

Podsumowanie
Podsumowując Piąta fala okazała być się świetnym filmem i równie dobrą ekranizacją, co naprawdę rzadko się zdarza. Dla książkowych fanów mogę powiedzieć, że Wasze ulubione momenty zostały i jest naprawdę dobrze. Imponujące efekty specjalne oraz kilka absurdów oraz oczywiście wątek miłosny, którego tu nie brakuje. Polecam i czekam na kolejną część.


Moja ocena: 9/10

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Najpierw książka, potem film - a ponieważ jeszcze jakoś nie miałam okazji po nią sięgnąć, mimo że stoi na półce już od dawna, to muszę to nadrobić!


    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie ten film był śmieszny, ale nie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Usunięcie wszystkich brutalnych scen było słabym zagraniem. Mam wrażenie, że chcieli sprawić, żeby film był dostępny do jak najmłodszego widz. Taki zabieg zniszczył ten film jako ekranizacje. Był po prostu za mdly i nijaki. Byłam bardzo zawiedziona po obejrzeniu go.
    Dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, mi się ten film strasznie nie podobał xD Zupełnie nie moja bajka, zbyt dużo było w nim nielogicznych zachowań głównej bohaterki.
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze książki, ale mam ją w najbliższych planach 😏 Świetny pomysł na post, a jego wykonanie jeszcze lepsze!

    Pozdrawiam serdecznie :*
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. czytałam i oglądałam i bardzo mi się to wszystko podobało, jednak brakowało kilku scen z książki :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak, film był świetny. Główna bohaterka była fajna, ale tylko fajna. Ben był fajniejszy 8) xd
    Pozdrawiam :)
    Książki bez konserwantów

    OdpowiedzUsuń