[39] Zbuntowani - Recenzja

12:00

Tytuł: Zbuntowani
Autor: C.J. Daugherty
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 22 października 2014
Liczba stron: 390
Ile czytałem: 3 dni

"Tak bardzo próbujemy nikogo nie skrzywdzić, że krzywdzimy wszystkich."

Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w kolejnej recenzji na moim blogu. Tym razem postanowiłem trochę zmienić ten typ wpisu i pod koniec zobaczycie dwa akapity dla osób, które czytały tę książkę, ze spoilerami. A na tapet bierzemy czwarty tom Nocnej Szkoły. Zapraszam!

Po ataku Nathaniela szkoła staje się miejscem paranoicznym - jest w niej więcej strażników niż uczniów. Zdesperowana Allie zrobi wszystko, by powstrzymać podstępnego wroga. Zgadza się nawet na udział w niebezpiecznych misjach organizowanych przez Nocną Szkołę. Carter i Sylvain są gotowi walczyć u jej boku, obaj ją kochają, ale żaden z nich nie będzie czekać wiecznie. Dziewczyna musi podjąć jedną z najważniejszych decyzji w życiu.

O losie, jeszcze tak bezsensowego opisu to ja nie czytałem. Przepraszam Was, że od tego zacznę swoją recenzję, ale po prostu nie mogę na to patrzeć. Seria ta ma do siebie to, że jej opisy są dość trefne - pierwszy tom miał ogromny spoiler na tyle, a teraz tutaj zupełnie mija on się z fabułą. Tylko dwa z tych kilku zdań są prawidłowe, reszta jest wyssana z palca, jednak nie będę Wam mówił, które z nich są tymi nietrafionymi. Powiem Wam, że powrót do serii Daugherty był spontaniczną decyzją, przeglądałem półki w mojej szkolnej bibliotece w celu znalezienia jednej lektury i tak natknąłem się na tę pozycję i wziąłem. I co dalej?

To dość dziwne, ale okładka mi się nawet podoba! Oprawy poprzednich części były okropne, a tu nie jest aż tak źle. Nasza trójka głównych bohaterów wreszcie wygląda jak normalni ludzie, teraz możemy zorientować się, który z kawalerów to Sylvain, a który to Carter. Tło również jest intrygujące, tajemnicza uliczka nocą wygląda naprawdę imponująco, wydaje mi się, że czytanie książki i spoglądanie na okładkę sprawia, że bardziej wczuwamy się w tę historię, kto wie, ale mi to trochę pomogło. Oprócz tego czcionka taka sama jak to było w przypadku poprzednich części. Książka nie jest zbyt długa, ma blisko czterysta stron, jednak czyta się naprawdę szybko, sam pochłonąłem w niecałe trzy dni.

Największym mankamentem tej serii jest główna bohaterka, czyli nieszczęsna Allie Sheridan. I muszę Wam powiedzieć, że stał się cud - ona mnie aż tak bardzo nie denerwowała! Chociaż nie mogę ukrywać, że pozbycie się tych irytujących przemyśleń dziewczyny jest nierealne i one wciąż tu występują, jednak mam wrażenie, że Allie stała się w tym tomie bardziej konkretna, choć patrząc na miłosne aspekty łatwo zmienić zdanie na ten temat. Tak jak myślałem - nadal jestem #teamSylvain. Dlaczego? Chłopak po prostu był do zniesienia, Carter to chłopak, który ma chyba we krwi denerwowanie ludzi, tym razem nie zalazł mi na skórę aż tak bardzo, ale potrafił nie raz wytrącić mnie z równowagi. Nie sądzę, że po lekturze ostatniego tomu coś tu się zmieni, choć patrząc na moje książkowe doświadczenie wszystko może się jeszcze przydarzyć.

Po mozolnych i nudnych Zagrożonych miałem nadzieję, że ta część przysporzy mi dość dużego wzrostu tempa i coś się zacznie dziać. Jaki ja byłem głupi! Przez większość książki nie działo się nic, absolutnie nic. Głupie rozmowy, bierne nic nie robienie oraz niechęć, która była za bardzo widoczna. Po dość nieoczekiwanym początku, który sprawił, że miałem ochotę wyznać moją miłość autorce nadszedł czas na zwolnienie tempa. Znaczne zwolnienie! Fakt, że podczas całej tej nudnej akcji, kilka dość istotnych rzeczy zmieniło nieco bieg wydarzeń, co odbieram jako pozytywny aspekt. Dla osób, których nuży to ciągłe oszukiwanie szpiega - szukajcie, a znajdziecie mówili. I znaleźli. Kompletnie mi ten wybór nie pasuje, to tak samo jakby w kryminale poszukiwać zabójcy, a w trakcie akcji wspomnieć o nim dwoma słowami. Trzy razy nie, dziękujemy.

STREFA SPOILERÓW - NIE CZYTAŁEŚ KSIĄŻKI, NIE CZYTAJ TYCH AKAPITÓW
Po raz pierwszy wprowadzam coś takiego do recenzji, ale przynajmniej osoby, które są już po lekturze tejże książki będą zadowolone. Zacznijmy może od samej tożsamości naszego szpiega - porażka, co tu dużo mówić. Myślałem, że to będzie osoba, którą dobrze znamy, która wiele razy pokazała nam na co ją stać, a zamiast tego autorka dała jakiegoś faceta, o którym w tych czterech tomach słyszeliśmy mniej niż o niektórych ochroniarzach. Nie sposób było się tego domyślić, no ale. Zakończenie mnie naprawdę zadowoliło. Spodziewałem się czyjejś śmierci, ale jakoś nie sądziłem, że trafi się to babce Allie. Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy przeczytałem, że była ona coś w typie premiera Anglii. What? Szkoda mi tylko ojca Sylvaina, mam nadzieję, że ten wątek zostanie dobrze poprowadzony. Tak się cieszę, że porwano Cartera! Najlepsza wiadomość, doprawdy.
KONIEC SPOILERÓW, ODDYCHAJ SPOKOJNIE

Po raz kolejny pisarka udowodniła, że bardzo dobrze kreuje drugoplanowych bohaterów. Takie osoby jak Nicole, Zoe, Rachel tylko umilały mi lekturę, to się nazywa tworzenie postaci, które są bardziej barwne od naszej głównej delikwentki. Co do szczegółów do których mogę się przyczepić to zbyt częste i naprawdę denerwujące przytaczanie słów, takich jak "Skacz", które zostały wypowiedziane kilkadziesiąt stron wcześniej. Ma się rozumieć, że miało to na celu tylko poirytować czytelnika? Przede mną ostatni tom tejże serii i mam równie wiele obaw co pozytywnych myśli. Jednak, optymiści żyją dłużej, więc mam nadzieję, że zakończeniem Daugherty mnie nie tyle co zaskoczy, a spowoduje, że będę patrzył na serię o Nocnej Szkole przychylniejszym okiem.

Podsumowując Zbuntowani to całkiem dobra kontynuacja, w porównaniu z poprzednimi tomami, które były dość mierne. Pomimo wielu błędów, które tym razem wybaczam autorce dobrze się bawiłem i szybko przeczytałem książkę. Allie mnie nie denerwowała, wzruszyłem się, naprawdę. Nie mogę doczekać się piątego tomu, nie tylko, żeby wreszcie mieć za sobą serię o Nocnej Szkole. Chyba mogę polecić.

Moja ocena: 6/10

Wybrani I Dziedzictwo I Zagrożeni I Zbuntowani I Niezłomni

You Might Also Like

13 komentarze

  1. Uwielbiam tę serię ♥
    helloimbooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobał mi się chyba jednak najbardziej 1 tom

    OdpowiedzUsuń
  3. 4 tom było niebo lepszy od 3, a ostatni tom chyba jest najlepszy ze wszystkich ^^ Ale Carter jest lepszy od Sylviana! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie za mną tylko 3 części, ale "Zbuntowani" już czekają na mojej półce, więc mam nadzieję, że niedługo uda mi się za tę książkę zabrać :D

    http://ksiazki-recenzje-czytelnicy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą, że trzeci tom był śmiertelnie nudny i nieudany, jednak zmusiłam się, by czytać serię do końca i jestem z tego zadowolona. Co do mnie, jestem bardziej #TeamCarter. Być może dziewczyny wolą tych złych chłopców. ;)
    Pozdrawiam
    booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie tam od początku ta seria zawiodła i od trzeciego tomu przestałam ją czytać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Może to dziwne, ale czytając Twoje recenzje tomów tej serii coraz bardziej mam ochotę po nią sięgnąć :P No bo Paulina tak poleca, a Tobie podobało się znaczenie mniej, więc... takie książki przyciągają! Ciekawe, w której grupie ja będę :3 A okładka faktycznie chyba najlepsza z całej serii, bo inne są OKROPNE.
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta seria jeszcze przede mną, ale mam nadzieję w najbliższej przyszłości przeczytać 1 tom :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Daruję sobie :) Sięgam po literaturę dla młodzieży, ale jednak ta seria mnie w ogóle nie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepsza seria jaką czytałam! Pokochałam bohaterów i całą akcję. Książka, która nie raz wywoływała u mnie łzy, mimo iż główna bohaterka niejednokrotnie doprowadzała mnie do furii. ♥ Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie również ucieszyło to, że porwano Cartera ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam całą serię i w sumie, gdyby zebrać wszystkie wątki niemiłosne w jedną książkę, zdecydowanie bardziej by mi się podobała :D
    I #teamSylvain :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam książki a i tak przeczytałam spojlery :D lubię łamać zasady :D

    OdpowiedzUsuń