[38] Simon oraz inni homo sapiens - Recenzja *PRZEDPREMIEROWO*

12:00

Tytuł: Simon oraz inni homo sapiens
Autor: Becky Albertalli
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Gatunek: Young Adult
Data wydania: 8 czerwca 2016 
Liczba stron: 300
Ile czytałem: 3 dni

"Ludzie rzeczywiście są jak domy o wielkich pokojach i mikroskopijnych oknach."

Po raz pierwszy na moim blogu zapraszam Was na przedpremierową recenzję! Tym razem opowiem Wam o pewnej powieści, która za oceanem zrobiła bardzo dużo szumu. Jednak czy podbiła także moje serce? Zapraszam!

Ukrywający swoją orientację seksualną Simon Spier od jakiegoś czasu koresponduje z niejakim Blue, chłopakiem, którego tożsamości nie zna. Jednak kiedy napisana przez niego korespondencja mailowa wpada w niepowołane ręce, pojawia się ryzyko, że jego sekret ujrzy nagle światło dzienne. Simon staje się ofiarą szantażu: jeśli nie zostanie swatem dla klasowego błazna, wszyscy dowiedzą się, że jest gejem. Opowieść o dojrzewaniu i miłości z wątkiem teatralnym w tle.

Pewnie Was to trochę zdziwi, ale ja wcale tego nie chciałem przeczytać, a właściwie książka ta nie była w moich planach. Jednak wszystko to za sprawą EpikBoxa (unboxing), gdzie właśnie niespodzianką był debiut Albertalli. Nie mogę ukrywać, że nie sposób nie wiedzieć o fenomenie tejże historii, bo za oceanem było o niej tak głośno, więc miałem lekkie obawy, czy mi też się spodoba. Trochę się przeliczyłem, ale o tym potem. Fajnie, że premiera jest dopiero za około 2 tygodnie, więc zapewne jest to jedna z przedpremierowych recenzji, które macie okazję przeczytać w blogosferze. No dobra - bez zbędnego przedłużania - zacznijmy!

Wielgachny minus dla wydawnictwa za okładkę. Kochani - widzieliście amerykańską oprawę? Cudo, cudeńko. Fakt - nasza nie jest jakaś tragiczna, ale gdyby zostawili tę starą okładkę było by jeszcze lepiej. Książka jest dość krótka, niecałe 300 stron czyta się dość szybko i przyjemnie, autorka potrafiła mnie wciągnąć. Natomiast urozmaiceniem jest to, że do pewnego momentu oprócz normalnej prozy możemy dostrzec formę epistolarną, czyli maile, które wymieniali ze sobą Blue i Simon, co naprawdę mi się podobało, bo lektura dzięki temu była taka jakby lepsza. Na tylnym skrzydełku powieści można było znaleźć informację, że jest to debiut Albertalli i niestety muszę przyznać, że to widać. Widać tu niedociągnięcia i niektóre rzeczy mogły być potoczone inaczej.

Styl pisania to rzecz na którą zwracam uwagę naprawdę bardzo, więc te wszystkie mankamenty spowodowały, że na mojej twarzy pojawiło się lekkie rozczarowanie. Debiut ten jest pozbawiony jakiegokolwiek realizmu, może to przeoczyłem, ale autorka nawet nie wytłumaczyła nam jak to się stało, że Simon i Blue korespondują sobie, osoby, które czytały niech mi to przytoczą. Niby w opisie jest mowa o szantażu, jednak mam wrażenie, że go w ogóle tam nie było. Gdzie te emocje, gdzie pędząca akcja? W innych książkach najwyraźniej. Zawód goni zawód, jednak coś tu było takiego, że spowodowało, że jednak nie obsmaruje jej tak do końca. Czytajcie, więc dalej.

Dużym plusem w tej książce jest wątek homoseksualny, który chyba dobrze spełnił swoją rolę. Jeszcze nigdy nie miałem okazji przeczytać powieści, która była całkowicie temu poświęcona. Nie mogę nie wspomnieć o tym, że kiedy pisarka pisała o tych wszystkich smaczkach i słodziła chłopcom czułem trochę zgorszenia, bo jak możecie wiedzieć bądź nie jestem osobą heteroseksualną i przebywam akurat w friendzone (a niech to cholera weźmie). Relację Blue i Simona w sumie miłością nazwać nie można, jednak osoby, które będą chcieli poznać tożsamość nieznanego chłopaka mogę zapewnić - nawet, jeśli osoba ta Wam się nie spodoba - poznacie ją. Nie chcąc Wam spoilerować muszę Wam powiedzieć, że osoba, która jest Blue kompletnie mnie nie usatysfakcjonowała.

Coś co ja lubię też tu było - teatr. Na drugim planie możemy dostrzec fajną grupę teatralną, która działa w szkole Simona i sam chłopak jest ważną osobą w tym gronie. Zawsze lubię czytać o czymś o czym mam pojęcie i niektóre smaczki zawarte tutaj się sprawdzają - jedzenie pizzy na próbach, podzielenie pracy, jedzenie pizzy na próbach i jeszcze oczywiście jedzenie pizzy na próbach. Do tego nie mogę nie wspomnieć o niezwykle płaskich postaciach drugoplanowych. Autorka chciała, żeby każda z tych osób była inna, a nie wyszło. Polubiłem jedynie Leę oraz Alice. Cała powieść utrzymana jest w klimatach wyidealizowanego amerykańskiego liceum, kto oglądał High School Musical z pewnością wie o co mi tu chodzi.

Muszę to powiedzieć - ta książka jest po prostu przereklamowana. Wszyscy zapowiadali mi ją jako świetną, strasznie życiową książkę o wyjściu z szafy oraz pierwszej miłości, a ja dostałem niedopracowaną opowieść z płaskimi bohaterami i dość dziwaczną relacją. Podoba mi się tu wątek homoseksualny i to właściwie tyle. Być może niektóre osoby znajdą coś tu dla siebie, zdecydowanie polecam tę pozycję osobą, które są innej orientacji seksualnej, mam wrażenie, że lektura ta skłoni Was do pewnego ważnego kroku. Zakończenie natomiast potwierdza to, że jest to opowieść wyidealizowana. Ale jak już możecie wiedzieć - ja nie spoileruje.

Podsumowując debiut Albertalli jest książką dość osobliwą i zdecydowanie moje oczekiwania zostały nie spełnione. Pióro mierne, postacie płaskie. Nie chcę, żebyście odebrali mnie źle (chodzi mi tu o to, że niby nie spodobało mi się, bo nie jestem gejem), ale nie sposób polubić książki tak przereklamowanej. Być może moja ocena jest skłoniona przez te wszystkie rekomendacje, które napływały do mnie z całej kuli ziemskiej. Mimo wszystko odradzam lektury.

 Moja ocena: 5/10

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Sama nie wiem, chyba ostatnio mam przesyt wszelkimi osobliwymi książkami. Wolę te gdzie wiem, że będę zachwycona i podniosą mnie na duchu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... W sumie, pierwszy raz spotykam się z książką, w której wątek miłości homoseksualnej jest na pierwszym planie. Książka wydaje się by ciekawa, jednak po Twojej recenzji, nie sądzę, abym po nią sięgnęła. :)
    Pozdrawiam
    booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... Chętnie to przeczytam, czekam na 8 czerwca. :)
    book-dragon-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak wiele osób o niej mówi, ale widzę, że jest to kolejna przereklamowana pozycja, która tak naprawdę nic ze sobą nie wnosi :) Na razie odpuszczę ją sobie.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem, że za granicą książka ta wzbudziła ogromne zainteresowanie. Sama jednak, ze względu na niezbyt ciekawą tematykę, nie jestem nią zaintrygowana. Styl pisania - mało realistyczny, płaskie postacie drugoplanowe... nie, nie, nie, chyba podziękuję.
    Za to u mnie coś nowego, bo... post tematyczny! Pozdrawiam i zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Po części teraz żałuję, że jej nie kupiłam, sama chciałam zobaczyć, czym ten fenomen jest. Zaraz też spojrzę na zagraniczną okładkę, bo jakoś jej nie pamiętam. Przeczytam i liczę, że jednak nie mnie nie rozczaruje. ;) Fajne pozycje w Epikbox dają ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki i tak nie mam w planach, bo to nie moja tematyka :)

    PS. Popracuj nieco nad stylistyką i interpunkcją w recenzjach - może poproś kogoś o korektę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dostałam tę książkę na targach i już zbliżam się do końca, ale jak na razie baaaardzo przypomina mi Willa Graysona :( a tematyka owszem, przereklamowana, ale mi jakoś się podoba :D
    Pozdrawiam! :*
    http://biblioteczka-blanki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mimo wszystko chętnie przeczytam tę książkę, może mi spodoba się bardziej aniżeli Tobie. :D To chyba z pierwszych takich opinii, większość osób zachwala tę książkę pod niebiosa. ;-;
    Pozdrawiam! :)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to minus za okładkę?? :X Jest w sztos o co chodzi ? :(

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wczoraj skończyłam czytać :)
    Jeśli chodzi o to jak Simon zaczął pisać z Blue to jest fragment na ten temat. W skrócie Blue zamieścił post na szkolnym Tumblr (chyba o samotości), a Spier odpisała na niego "TAK TAK TAK" oraz podał swojego maila, mniej więcej tak to się zaczęło :)

    Paulina z reviewbybunny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń