Shadowhunters sezon I - moje wrażenia

12:00

Zabijmy dziś demona!
Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w kolejnym poście na moim blogu. Jeśli jesteście w blogosferze od dawna, to pewnie wiecie o istnieniu serialu Shadowhunters. Mną ta produkcja zawładnęła, więc dziś zapraszam na podsumowanie pierwszego sezonu. Rudowłosa Clary, sarkastyczny Jace, ciekawie zrobiony Malec.. ale ale! Czy to nie fikcja? Zapraszam :)

Fabuła
Serial Shadowhunters skupia się na 18-letniej Clary Fray, która w swoje urodziny dowiaduje się, że nie jest tym za kogo się uważała, ponieważ pochodzi z rodu Nocnych Łowców - hybrydy aniołów i ludzi, walczących z demonami. Kiedy jej matka Jocelyn zostaje porwana, Clary wkracza do świata polowania na demony z tajemniczym Jace'em i swoim najlepszym przyjacielem Simonem. Żyjąc z wróżkami, warlockami, wampirami i wilkołakami, Clary wyrusza w podróż, by odkryć swoją przeszłość i zobaczyć co kryje za nią przyszłość. Serial opiera się na bestsellerowej serii Dary Anioła Cassandry Clare.

Dobranie aktorów
Do samej premiery serialu temat ten pozostawał dość kontrowersyjny, jednak wiadomo, że ile ludzi tyle opinii, chociaż ja tak nie narzekam. Od początku. Zdecydowanym minusem obsady jest dobranie aktorki grającej Clary. Bardziej irytującej osóbki chyba dobrać nie mogli. Jej jaskrawo-marchewkowe włosy mnie rozbrajają. Zastrzeżenia też mam do Jace'a, ten aktor jakby chciał, ale nie mógł. Sceny, kiedy próbuje być taki zacięty i straszny wychodzą wręcz komicznie :D Podoba mi się natomiast dobranie osób grających Isabelle i Simona, zdecydowanie są najlepszymi postaciami w serialu. Wykonują swoje role bardzo naturalnie i wychodzi to naprawdę świetnie. Podobnie jest z Magnusem, jego sarkazm jest wręcz idealnie pokazany! Alec również spełnia swoja zadanie dobrze - w książkach irytował i tu też irytuje. Brawo on.
Oto Clary - przestraszony ziemniaczek.
Jak to stoi fabularnie?
Twórcy prężyli się i próbowali z całych sił zapewnić nam coś więcej niż fabuła z książki. Wszystko tu praktycznie obraca się wokół dwóch wątków - poszukiwanie Kielicha i poszukiwanie Jocelyn. Niektóre wątki z książek nie pozostały pominięte, miejsca takie jak to tytułowe Miasto Kości, które zostało naprawdę całkiem dobrze odwzorowane. Jak to w każdym serialu jeden odcinek był gorszy, jeden lepszy, jednak niekiedy nuda się wkradała. Nie brakowało również wątków pobocznych takich jak na przykład relacja Maleca, o której w późniejszych punktach. Producenci również zaryzykowali dzięki tworzeniu samodzielnie bohaterów takich jak Lydia, której sceny były dość nonsensowne. Jedna z najgorszych postaci w tejże produkcji. Jedynie ślub był całkiem dobry. 

Książka, a serial
Wiecie, tak to już jest w tych ekranizacjach, że z książki pozostają tylko imiona bohaterów i główne wątki. Mimo wszystko tu nie było AŻ tak źle. Wiele osób narzekało na Shadowhunters, również za brak odwzorowania tylu scen z Miasta Kości, które naprawdę miały potencjał, ale jednak nie. Od razu muszę Was ostrzec, ponieważ nie tyle co pojawiają się tu spoilery z Darów Anioła, to także wątki z serii Diabelskie maszyny są tu poruszane. To mnie bardzo zaskoczyło, ale też trochę zdenerwowało. Dla osób, które jednak liczą na dość dobre odwzorowanie książki muszę wylać kubeł zimnej wody na głowę, tu tego niestety nie znajdziecie.

Co mi się podobało, a co nie?
W Shadowhunters bywały rzeczy lepsze i gorsze, jak to w praktycznie każdej publikacji. Jednak co przypadło mi do gustu? Zdecydowanie przygody naszych bohaterów, które nie zostały ani przesłodzone ani zbyt przerysowane. Najlepszą sceną według mnie była konfrontacja Valentine'a, Jace'a i Clary. Ten kubek był niesamowity, jedyna taka scena kiedy wybuchnąłem śmiechem. Dobrze przedstawiono również inne, hmm rasy? Wróżki, wampiry, wilkołaki - jednak co za dużo to nie zdrowo. Niektóre rzeczy były wręcz niedorzeczne, praktycznie wszystko związane z Valentinem. Nie komentuje nawet Czarnobyla - to jest poza krytyką :D Podobnie z Jocelyn lewitującą w jakiejś zielonej mazi, co to w ogóle miało być? Jak już wcześniej wspominałem nie przypadła mi do gustu gra niektórych aktorów.

Otoczenie naszych bohaterów
Kolejny kontrowersyjny temat dzielący fanów serii Clare. Z początku podobało mi się to wszystko, jednak coś tu też było nie tak. Instytut, czyli nasza główna baza naszych postaci w książkach był odosobniony, znajdowało się tam bardzo mało osób. Kolejną sprawą jest technologia w tym miejscu, a raczej jej nadmiar. Przecież w tym miejscu, które siedzibę swoją przecież miała w staroświeckim kościele telefon był czymś zupełnie zakazanym. Natomiast czymś co muszę pochwalić jest siedziba wampirów i restauracja będąca równocześnie siedzibą wilkołaków i jednym z najważniejszych miejsc w całej serii. Bardzo dobrze zrobione lokalizacje, zagospodarowane nieźle.

Miłości tu nie brakowało
Coś co mi się z jednej strony podobało, a z drugiej strony nie. Miłość, drodzy! Przede wszystkim mieliśmy tu dwie czołowe pary - Clace i Malec. Pierwsza para, czyli Clary i Jace to osoby, które kompletnie do siebie nie pasują, ale coś w nich takiego jest, że uśmiech na twarzy się pojawia jak się na nich patrzy. Muszę niestety tutaj przyznać, że twórcy za szybko rozwinęli ich wątki miłosne, oni przecież od samego początku się nie lubili. Według mnie jakby przez dwa pierwsze odcinki zrobili by z nich śmieszków nie byłoby źle. Natomiast druga para, czyli zdecydowanie lepsza relacja czyli Magnus i Alec. Myślałem, że nie posuną się do wątku homoseksualnego, ale cieszę się, że znowu przełamane są jakieś granice. Spodziewałem się więcej emocji po ich znajomości, ale liczę na rozwinięcie w kolejnym sezonie, bo potencjał jest!

Czego się spodziewam po drugim sezonie?
Przede wszystkim liczę na rozwinięcie, wszystkiego! Aktorzy oswoili się już z wszystkim, więc mam wrażenie, że ich gra będzie dojrzalsza i bardziej otwarta. Liczę także, że nowi bohaterowie się pojawią, tacy jak na przykład Maia czy Inkwizytorka, która miała naprawdę bardzo duże znaczenie. Z tego co widzieliśmy w ostatnim odcinku Jace powoli przechodzi na ciemną stronę mocy, więc w związku z tym liczę na kolejne śmianie się Dominica Sherwooda, on naprawdę nie umie grać takich scen nie wywołując u mnie uśmiechu :P Cicho sobie myślę, że może już w tym sezonie pokuszą się o dodanie Sebastiana, ta postać nadal mnie bardzo intryguje.

Podsumowanie
Shadowhunters nie jest idealnym serialem, jednak wydaje mi się, że hejtowanie go po obejrzeniu tylko jednego odcinka (jak to zrobiła większość osób z książkowego środowiska) jest czymś zupełnie nie na miejscu. Mimo wielu minusów, które wynikają z nie do końca fortunnego doboru aktorów potrafię to zrozumieć i przyznać, że bardzo fajnie bawiłem się podczas oglądania. Nie żałuje tych chwil i zdecydowanie należę do zwolenników tej produkcji. Odliczam dni do premiery kolejnego sezonu!


Moja ocena: 7/10

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Ciekawy wpis,fajnie napisany. Shadowhunters oglądałam i według mnie jest to ciekawy serial pomimo kilku niedociągnięć. Najbardziej śmieszył mnie ten Czarnobyl ;) Również czekam na drugi sezon.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam tego serialu, na razie jestem w transie Teen wolfa :D Po Twojej opinii na temat Shadowhunters, wydaje mi się, że mógłby Ci się spodobać ;) Świetny wpis, czekam na kolejne!

    Pozdrawiam i zapraszam na recenzje książki Assassin's Creed ;) http://zksiazkawkieszeni.blogspot.com/2016/04/assassins-creed-renesans-oliver-bowden_11.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć ani odcinka tego serialu, ale nie spodziewam się wiele - zwłaszcza po średnio udanej ekranizacji filmowej pierwszego tomu Darów :c
    Ale Twoja recenzja jest naprawdę przydatna i pomysłowo napisana ^^

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzałam trzy pierwsze odcinki i dziwi mnie to, że dotarłam tak daleko. Ja mogłabym przeboleć wszystko - słabe efekty specjalne czy odejście od pierwowzoru książkowego, ale nie tak tragiczną grę aktorów. Co to za oglądanie, jak co rusz wybucham śmiechem w momentach, które raczej powinny wzbudzać inne uczucia. Serial nie dla mnie. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, nie mogę zbyt dużo powiedzieć na temat serialu, ponieważ obejrzałam tylko 2 pierwsze odcinki. Sam serial nie był zły. Może nic niesamowitego, trochę niedociągnięć i zabawnych z punktu widzenia fana książki zmian fabuły (tak, Czarnobylu już nigdy nie zapomnę xd). Mimo wszystko ogromnej tragedii nie było. Przestałam oglądać bardziej ze względu, że przeczytałam tylko połowę ,,Darów Anioła", a ,,Diabelskich Maszyn" jeszcze nie zaczęłam i bałam się, że coś zostanie mi zaspoilerowane. Mimo wszystko sądzę, że gdy nadrobię zaległości książkowe, z pewnością sięgnę również po serial :)
    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty :D

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam książek, oglądałam tylko film. I jakoś mnie nie zaintrygował. Chyba się starzeje. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku jako fanka "Darów Anioła" strasznie cieszyłam się na wieść o serialu. Jednak nie dotrwałam do końca sezonu i wątpię czy kiedykolwiek do niego wrócę. Jaki jest tego powód? Nie mówię już o dość dużych zmianach jakie nastąpiły, ale o Kat, która drażni mnie swoją okropną grą aktorską. Gdybym mogła to omijałabym fragmenty z tą dziewczyną, ale problem w tym, że gra główną bohaterkę wokół której wszystko się dzieje... :D


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/04/dziedzictwo-ognia.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się podobał, czekam na drugi sezon i się zgadzam z Twoją opinią były rzeczy lepsze i gorsze. I tak zdecydowanie Magnus i Alec grali takich jak w książce. U Jace mi brakowało takiej iskry jak w książce. Grał tak bez polotu. Za to Simon! Klasa! :)
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Obejrzałam jedynie cztery odcinki i się poddałam. Kiedyś obejrzę - na pewno. Ale nie stanie się to w najbliższej przyszłości. Książki były okej, film cóż... średni, ale nad serialem załamałam ręce. I tak, wrócę do niego, bo ponoć nieźle się rozkręca. Ale na razie nie jestem na to gotowa.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  10. Przestraszony ziemniczek :D Genialne. Przyznaję, że nie znam ani serialu, ani książkowego pierwowzoru i o ile lubię fantastykę to jestem pewna, że po to nie sięgnę. No jakoś nie mój klimat. Mimo to, wpis mnie zaciekawił, jest bardzo przejrzysty i miło się go czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam bardzo podobne zdanie do ciebie, choć akurat ja już przestałam zwracać uwagę na te różnice i niedociągnięcia.
    Co do Clary i Jace'a to nie mam dużych zastrzeżeń - nie są idealni i na pewno mogliby być lepsi, aczkolwiek wolę tych, niż ich filmową wersję.
    Magnusa uważam za najlepiej dobranego, Simon, Alec, Izzy - też dobrzy.
    Ogólnie uważam, że serial mógłby być lepszy, ale nadal jest dobry i czekam na drugi sezon z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń