Czytanie wielu książek to problem?

12:00

O tym warto wspomnieć!
Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w trochę innym poście. Ten dzień jest dla mnie czymś kompletnie nowym, ponieważ chcę wprowadzić na bloga coś co będzie przydatne. Warto wspomnieć to domena postów, które mają na celu wprowadzić dyskusję i obudzenie się naszej blogosfery. Dzisiaj powiem Wam nieco o tym, kiedy to czytanie staję się przekleństwem. Czy się spodoba? Nie wiem. Zapraszam!


Wiadomo, że czytanie książek jest o wiele lepszym uzależnieniem niż to od alkoholu czy papierosów. Jednak w tym poście chciałbym poruszyć temat, który pewnie niektórych nurtuje. Czy czytanie miesięcznie od 10-15 książek jest dobre? Poszerzanie horyzontów, poszerzanie mózgownicy, itp. Kochani - nie dajmy się zwariować i nie musimy udawadniać nikomu, że jesteśmy bardzo wszechstronni i czytamy tak wiele. Czasami to nawet powoduje, że staje się to przekleństwem. Opowiem Wam trochę o swoich doświadczeniach, ale też powiem Wam kilka rzeczy trochę oczywistych.


Zawsze uważałem, że faktem, że się czyta należy się chwalić, ale jak to się okazało jednak nie. W gimnazjum niektóre osoby mają chyba siano w głowie i dym z tych durnych elektronicznych papierosów. O powstaniu bloga nie wiedzieć miał nikt, no ale stało się trochę inaczej. W momencie, kiedy niektóre osoby dowiedziały się o tym, że sporo czytam i potem dodaję posty na stronę zaczęły się dość rzadkie (jak byłyby częste to bez różnicy, nie ma się czym przejmować) i kąśliwe komentarze, typu ja mówię "No ciekawe, czym was jeszcze zaskoczę", a delikwent odpowiada "Chyba tymi durnymi książkami" ;___; Kochani, ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Serio w naszej teraźniejszości lepiej wdychać jakieś chemikalia niż poświęcić choćby godzinę dziennie na czytanie? Mam wrażenie, że młodzi ludzie są zrażeni czytelnictwem przez nużące i napisane odległym językiem lektury, według mnie większość powieści z dawnych lat powinniśmy znać, ale uważam, że kiedy do kanonu lektur szkolnych wprowadzimy kilka powieści współczesnych to nikomu korona z głowy nie spadnie.


Zawsze uznawałem, że czytanie jest po to, żeby coś wyciągnąć z przeczytanej lektury, jakieś ukryte wartości. Za to właśnie uwielbiam książki, za to, że po skończeniu książki można usiąść spisać swoje przemyślenia i wyczuć to co autor ma na myśli. Jednak nie widzę możliwości, żeby z każdej pozycji z przeczytanych przykładowo 20 w danym miesiącu coś wyczuć i choćby zapamiętać imiona wszystkich bohaterów. Być może są takie osoby, które czytają tak wiele miesięcznie i każdą książkę może zapamiętać wręcz idealnie, ale przyznajcie czy to choć trochę realne? Każdy czytelnik ma co jakiś czas kaca książkowego i nie wyobrażam sobie lekturę, kiedy moje myśli są nadal z innymi bohaterami, innym światem. Być może, być może. Ile czytelników, tyle opinii.


Dla tego podrozdziału napisałem ten też post. Zauważyłem, że co raz więcej osób w blogosferze czyta.. dla wyniku. No wiecie - w tym miesiącu muszę przeczytać bardzo dużo, bo przecież w podsumowaniu miesiąca dobry wynik musi być! Taka sama sprawa z tym, jak podczas miesiąca przejmujemy się tym ile czytamy, żeby w poście na zakończenie miesiąca było co napisać. Nie ukrywam, że sam zostałem poddany czemuś takiemu i regularnie myślę o tym, że muszę się spiąć i przeczytać książkę do końca miesiąca i potem jak najszybciej zacząć kolejną, bo przecież za mało powieści ukończyłem! Czytać powinno się nie na czas, a mieć z tego po prostu przyjemność! W tej pasji jest to właśnie piękne! To, że kiedy chcemy się zrelaksować to popadamy w lekturę, a nie myślimy, że muszę czytać czym prędzej, bo nas ktoś zje. Nie dajmy się zwariować!


Przyjaciele? Ale po co to przecież? Zauważyłem, że niektórzy książkoholicy popadają w taką lekturę, że nie robią nic innego, jak czytanie, co za tym idzie nie utrzymują kontaktu z ludźmi. Przede wszystkim należy zachować umiar, między życiem, a zaczytaniem. Jak każdy normalny człowiek powinniśmy mieć przyjaciół, znajomych, wychodzić na świeże powietrze. Czytanie jest dobre, ale nie należy ciągle tego robić. Nie należę do typu osób, które są otoczone grupą kochających i roześmianych przyjaciół, ale przecież potrafię dobrze to wyważyć. Co tu dodać? Nie mam zielonego pojęcia.

A więc to byłoby już dzisiaj na tyle. Mam nadzieję, że post Wam się spodoba, ale bardzo chętnie zobaczyłbym Wasze komentarze na ten dość kontrowersyjny temat, chyba wyczerpałem temat. Oby następna nowa seria przypadła Wam do gustu, dwoje się i troje, żeby Wam dogodzić :P Życzę Wam zaczytanych dni i niedługo podsumujemy kwiecień :)

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Wiedz, że cię po prostu kocham za to co napisałeś!
    Ja również założyłam bloga, gdzie nikt z mojej klasy nie miał się o tym dowiedzieć. Nie mam na myśli, że wstydzę się tego co lubię robić, jednak wiem jacy są moi znajomi. Niestety należę do osób jakby niezbyt lubianych, ponieważ tak jak ty, zamiast brać jakieś świństwa, wolę posiedzieć przy dobrej książce. Potem ni stąd ni zowąd pojawiają się niemądre komentarze jaki to ze mnie kujon, nerd bez życia. Niestety...szkoda, że pojawiają się tak głupie sytuacje, ale trudno...Głupoty się nie wyleczy ;)
    Osobiście stawiam sobie pewne cele książkowe na dany miesiąc, jednak powiem szczerze, że nie trzymam się też tego jakoś bardzo mocno. Może źle to zabrzmi, ale olewam to czy będę miała co napisać w moim "Miesiącu czytelnika" czy też nie. Czytanie ma nam sprawiać radość, dlatego też nie powinniśmy tego robić na siłę, na przymus, ponieważ z czasem robi się to zwyczajnie męczące i tracimy chęci do sięgnięcia po lekturę :)


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/04/dwor-cierni-i-roz.html

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie na lekcjach czasami jest sytuacja "Ty czytasz?" Chyba dla pozostałych jest to nieosiągalne. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale czasami warto wybić się z tłumu :)
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widzę problemu w czytaniu dużej ilości książek. Mam miesiące, że czytam ich nawet 40. Czy pamiętam wszystkie postacie i miejsca? Niekoniecznie. Większość z nich nawet nie jest warta zapamiętania. Czytam dla wyniku? Śmieszne. Czytam bo lubię. Do tego chodzę do pracy, mam znajomych, prowadzę bloga i robię wiele innych rzeczy. Nie powinna się oceniać książki po okładce, tak jak i nie powinno się oceniać czytelnika po ilości książek, które przeczytał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkowicie się zgadzam! Więcej do powiedzenia nie mam.
    Pozdrawiam również, Iza xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie mnie irytuje to, że jeżeli przeczytam 15 książek w miesiąc to cały świat zaraz uważa, że nic z tych 15 książek nie pamiętam... -_- A pamiętam doskonale! Czasami robię sobie taki "test", polegający na tym, że otwieram książkę, którą czytałam miesiąc wcześniej, na losowej stronie, czytam pierwsze zdanie, które wpadnie mi w oko i mówię w jakiej to było sytuacji. Na ogół udaje mi się.
    Nie wiem, nigdy nie stanowiło dla mnie problemu zapamiętywanie dosłownie wszystkiego, poza tym słyszałam, że niektórym osobom mieszają się historie jeśli czytają 3 książki na raz. Ja najczęściej czytam około 20 na raz, co zawsze spotyka się z krytyką :/ Ale w ten sposób jeszcze lepiej wszystko zapamiętuję...
    No, i tak w ogóle to bardzo mądrze napisałeś ten post ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś robiłam podsumowania na blogu, ale potem zaczęłam zauważać, że czuję jakąś presję, że powinnam czytać więcej. Więc przestałam :D I nie robię podsumowań, uważam, że one właściwie nic nie wnoszą :P
    I zupełnie zgadzam się z ostatnim podpunktem, tym o kontaktach międzyludzkich. Staram się utrzymać równowagę pomiędzy czytaniem a przebywaniem wśród ludzi :D W końcu to drugie jest bardzo ważne :D
    Bardzo fajny post ^_^
    I dostałeś nominację :D

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/2016/04/disney-villains-book-tag-by-meredith.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Trafny post!
    Nie powinno się czytać żeby pobijać rekordy albo kontakty międzyludzkie. Tak trzeba zachować równowagę. :)
    To jest zainteresowanie jak sport czy też strzelanie z procy :)
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z każdym słowem jakie napisałeś. Po co czytać dwadzieścia książek miesięcznie, skoro nic się z nich nie pamięta? Skoro nie czerpie się przyjemności i nic się z nich nie wyciąga? Czytanie na czas to bzdura i bezsens. Ja tam wolę się delektować książkami :D Czytam około 3-4 książki miesięcznie i dobrze mi z tym. Nie mam zamiaru nic zmieniać.
    http://przebudzenie-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Rewelacyjny tekst i w dodatku taki prawdziwy! Sama założyłam bloga by po prostu móc pisać i dzielić się swoimi refleksjami o przeczytanych ksiązkach. Nie chciałam by wiedzieli o tym znajomi, bo uważają, że jako studentka prawa w ogóle nie powinna wyciągać nosa z kodeksu/ustaw, a czytanie fantastyki czy jakiejś literatury kobiecej to "obciach" i coś, co nie przystoi nam studentom.

    Sama czytam różne książki, od biografii przez kryminały do literatury kobiecej, jednak nie czytam je na wyścigi. Lubię na spokojnie siąść, wziąć książkę i przenieść się do historii opowiadanej przez Autora. Czasami jest tak, że powieść czyta się w okamgnieniu, a niekiedy trzeba jej poświęcić tydzień lub nawet dwa, dlatego czasami zdarza mi się przeczytać 10 książek w miesiącu, a w innym zaledwie dwie, jednak nie jest to dla mnie coś strasznego.

    Jeszcze raz gratuluję pomysłu na wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam wrażenie, że ciągle czytam za mało, ale nie ma to nic wspólnego z wynikami czytelniczymi. Kupuję czasem ogromne ilości książek, bo ulegam pokusom, i trochę się ich już uzbierało. Kiedy czas upływa mi na jakichś głupotach, wkurzam się, że nie wykorzystałam go na czytanie, bo tyle fajnych tytułów czeka na moją uwagę. Tyle książek chciałabym przeczytać, a możliwości są ciągle za małe. Tylko dlatego chciałabym czytać więcej. :)

    OdpowiedzUsuń