[29] Księga wyzwań Dasha i Lily - Recenzja

12:00

Tytuł: Księga wyzwań Dasha i Lily
Autorzy: David Levithan i Rachel Cohn
Wydawnictwo: Bukowy Las
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 18 listopada 2015
Liczba stron: 312
Ile czytałem: 2 dni

"Próbowałem pisać historię swojego życia. Zrozumiałem w końcu, że fabuła nie jest taka ważna. Najważniejsi są bohaterowie."

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję pewnej luźnej powieści, którą przeczytałem ostatnimi czasy - Księga wyzwań Dasha i Lily. Książka o świętach w lutym? Czemu nie! Zapraszam! :)

Pełna wdzięku romantyczna historia z książkami, przedświąteczną gorączką i bożonarodzeniowym Manhattanem w tle. Lily to szesnastoletnia dziewczyna, która w cieniu szczęśliwej miłości swojego brata czuję się dość samotnie. Na pomoc przychodzi jej brat zostawiając w jej ulubionej księgarni czerwony notes z wyzwaniami dla chłopaka chcącego podjąć wyzwanie. Ciekawski, lekko cyniczny i ironiczny Dash nie boi się zagadek - Księga Wyzwań staje się dla niego odskocznią od codzienności, której nieświadomie szukał. Dash i Lily zaczynają podchody na wielką skalę - szukają notesu (i siebie) po całym Manhattanie. Tylko czy na żywo zrobią na sobie równie dobre wrażenie co na papierze? To może okazać się największym wyzwaniem..

Powiem Wam, że kompletnie nie spodziewałbym się, że w lutym, dwa miesiące po świętach sięgnę po powieść iście związaną z tym okresem. Raczej był to taki szybki wybór, siostra wręcz nie dała mi wyboru i pożyczyła mi Księgę Wyzwań. Od razu zaznaczam, że Julce (mojej siostrze ciotecznej) książka podobała się, jednak bez jakiegoś większego zachwytu. Mimo wszystko nasze opinie lekko różnią się, z naciskiem na lekko. W okresie świątecznym wiele razy powstrzymywałem się od lektury książek o jakiejkolwiek tematyce świątecznej, głównie przez to, że sądziłem, że ta cała tematyka świąt znowu stanie się zbyt komercyjna i jak zwykle nastawie się na świetne święta, a będzie - równie świetnie - jak zwykle. Cieszę się, że to właśnie w tym okresie dostąpiłem lektury.

Okładka tejże powieści nie urzekła mnie zbyt bardzo, nie przepadam za kolorem zielonym. od kilku lat męczę się z prześwietnym limonkowym kolorem w moim pokoju. Uwielbiam te takie czerwone elemenciki w formie wieżowców albo choinek. Nie ukrywam, że kiedyś tam powiedziałem, że przeczytam wszystkie książki Levithana, które zostaną wydane w Polsce. Jego duologia Każdego Dnia&Pewnego Dnia była dość przeciętna, ale sprawiła, że wręcz zakochałem się w stylu pisania autora. Natomiast Rachel Cohn to była dla mnie istna zagadka, nie miałem okazji poznać żadnej jej książki. Mimo wszystko styl obu autorów bardzo mi się spodobał, książkę czytało się naprawdę szybko, sam przeczytałem ją w dwa dni.

David Levithan i Rachel Cohn to wręcz idealne połączenie. Niekiedy nie orientowałem się, kiedy piszę dany autor, ponieważ oboje mają bardzo podobne style pisania. Rozdziały z perspektywy Dasha pisze Levithan, a z perspektywy Lily Cohn. Nie ukrywam, że powieść jest napisana dość prostym językiem, taka typowa młodzieżówka. Niby love-story, ale jednak nie. Cała fabuła opiera się na poszukiwaniach dwójki nastolatków, mimo wszystko myślałem, że autorzy lepiej pokażą te całe wyprawy. Dostaliśmy tak naprawdę dość mało poszukiwań, a więcej przemyśleń głównych bohaterów. Bardzo podobał mi się element opowiadania historii rodzin Dasha, a w mniejszej ilości Lily. A właśnie - bohaterowie.

Dashniel to chłopak, którego nie wielbimy całym sercem z samego początku. To osoba, która z biegiem czasu staje się coraz jaśniejsza, dzięki głębszemu poznaniu jego historii. Z jednej strony nienawidzę jak ktokolwiek robi z siebie nie wiadomo kogo, właśnie dzięki temu co mu się przydarzyło, ale Dash jest zupełnie inny. Sarkastyczny, ironiczny, negatywnie nastawiony do świata, typowy samotnik. Przez Lily nazywany żartobliwie Marudziarzem. Levithan wykreował bardzo dobrego bohatera, który w przeciwieństwie do A ma wreszcie swoją odmienną osobowość. Z pewnością nie można przyznać faktu, że postacie w Księdze Wyzwań są tacy jednostajni, wręcz przeciwnie - wyróżniają się swoją odmiennością.

Natomiast to właśnie Lily była bohaterką, która o wiele bardziej przypadła mi do gustu. Nietypowa szesnastolatka, która powoli zaczyna uczyć się tego dorosłego życia, które nie zawsze może być tak różowa, jak to młodym w tym wieku się wydaję. Dziewczyna żyje w cieniu miłości swojego starszego brata. Muszę tutaj wspomnieć, że w książce pojawia się wątek homoseksualizmu brata Lily. Osobiście nie przeszkadzało mi to zbyt bardzo, jestem tolerancyjny wobec osób innej orientacji. Podobał mi się aspekt problemów miłosnych dziadka bohaterki, z którym sama jest silnie związana emocjonalnie. Jest to dla niej też taki zalążek pierwszej miłości, której jeszcze nigdy nie doświadczyła. 

Powiem Wam, że Księga Wyzwań Dasha i Lily może być idealną pomocą na.. kaca książkowego. Przez ostatni tydzień nie czytałem prawie wcale, po prostu nie miałem jako takiej ochoty i nic nie mogło być lepsze od ostatniej lektury (Szklany Miecz). Kiedy zaczynałem lekturę nie spodziewałem się czegoś tak dobrego! Jest to z pewnością luźna książka, przy której można się dobrze odprężyć. Jeśli szukamy czegoś niezobowiązującego, typowej powieści na pokonanie czytelniczej chandry to powieść Levithana i Cohn jest idealna dla osób szukających czegoś podobnego. Nie ma tu też zbyt wiele świątecznej komercji typowej dla tego okresu. Bohaterowie wręcz nie lubią przeżywać okresu Świąt Bożego Narodzenia.

Podsumowując Księga Wyzwań.. to książka, która mimo tego, że nie jest zobowiązująca i jest po prostu młodzieżówką potrafi urzec nas swoim klimatem i nietuzinkowymi postaciami. 
Idealna dla osób szukających czegoś luźnego, na zniwelowanie kaca książkowego. Duet Levithana i Cohn to świetne połączenie, z pewnością chwycę po następne ich książki, w tym drugi tom właśnie Księgi, który podobno już w październiku w USA. Czekam z utęsknieniem i polecam bardzo gorąco!


Moja ocena: 8/10

Pozdrawiam serdecznie, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

12 komentarze

  1. nie czytałam tej książki, ale może się skuszę ;)
    Pozdrawiam.
    http://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam zamiar przeczytać ją w czasie świąt, ale jakoś tak wypadło, że pozostawiłam ją na następne Boże Narodzenie. W sumie jeszcze 9 miesięcy, więc nie wiem, może zmienię książkowe plany, ale jak na razie to moje świąteczne must have ;-)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Wróć, jeśli pamiętasz"!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tą książką czekam na następne święta. Muszę mieć odpowiednie warunki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba odpuszczę sobie tą książkę :) Nie dla mnie.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chcę przeczytać tę książkę. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię do LBA :) Miło będzie jeśli odpowiesz na moje pytania :)
    Tutaj masz link postu z pytaniami ^^ http://volusequat.blogspot.com/2016/03/liebster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Może być całkiem ciekawie, ale również zaczekam do świąt, jak pozostałe osoby, które skomentowały tę recenzję. Czasem trzeba poczytać coś lekkiego. Coś, co może zmienić nasze podejście do wielu spraw ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na kompletnie inną recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałeś nominowany do nowego, jeszcze cieplutkiego tagu :)

    http://drugastronaksiazek.blogspot.com/2016/03/zamczysko-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  9. To już chyba kompletnie nie dla mnie - przerwa w młodzieżówkach, odpoczynek od tych wszystkich słodkości.

    Za świętami już tęsknię i tak trochę nie mogę się doczekać, bo te (grudniowe) będą wyjątkowe - bez szału zakupów, bez tej całej nerwowej otoczki - zostajemy w domu, zamykamy drzwi, żadnej dodatkowej rodziny ;) Na spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka nie zachęca w ogóle i wygląda bardziej jak papier do pakowania. Nie wiem czy to było zamierzone. Natomiast treść wydaje się być bardzo ciekawa - może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam lekki przesyt bożonarodzeniowych książek... Może jestem za stara na te młodzieżówki?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ach, tę pozycję prawdopodobnie sobie odpuszczę :P Jakoś nie czuję na nią ochoty :P Chociaż może, gdy będę miała kaca książkowego... może wtedy o niej pomyślę :D

    OdpowiedzUsuń