[28] Szklany Miecz - Recenzja (Book Tour)

12:00

Tytuł: Szklany Miecz
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Fantastyka
Data wydania: 17 lutego 2016
Liczba stron: 560
Ile czytałem: 5 dni

"Nawet jeśli jestem mieczem, to nie zostałam zrobiona ze stali, ale ze szkła, i czuję, że powoli zaczynam pękać."

Witaj Was dzisiaj bardzo serdecznie w recenzji kolejnego tomu serii Victorii Aveyard - Szklany Miecz. Książka miała niedawno swoją premierę i miałem okazję ją czytać w niezwykle miłych okolicznościach. Zapraszam! :)

Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic - nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych - sprawia, że rządzący chcą wykorzystać ją jako broń. Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną posiadającą umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?

Od przeczytania pierwszego tomu przeze mnie nie minęło zbyt wiele czasu. Czerwoną Królową (recenzja) przeczytałem na początku lutego i mimo wielu błędów, które wysunęły się na pierwszy plan byłem zadowolony i myślałem, że będzie po prostu gorzej. Dlatego też bardzo chciałem sięgnąć po kolejny tom i nadarzyła się świetna okazja. Zgłosiłem się do Book Touru organizowanego przez wydawnictwo Otwarte za pośrednictwem fanpage'a książki na Facebooku - zobacz! Kiedy książka do mnie trafiła poczułem się naprawdę świetnie, w końcu nigdy nie zostało mi powierzone takie zaufanie. Książka została dzisiaj (22.02) wysłana do następnej osoby w mojej drużynie i mam nadzieję, że akcja uda się i wszyscy będziemy się dobrze bawić.

Powiem Wam, że od dawna nie zachwycałem się tak bardzo jakąkolwiek okładką. Oprawa Szklanego Miecza to istne mistrzostwo świata! Uwielbiam kolor niebieski, więc połączenie, które wynikło na tej okładce jest przysłowiowo w moim typie. Bardzo podoba mi się korona, z której oprócz czerwonej krwi ścieka ta srebrna, co jest naprawdę ciekawym zabiegiem. Nowością w tej części jest mapa Norty, którą mieliśmy okazję zobaczyć na stronie książki. Przyznam, że wyszło to naprawdę ciekawie, tym bardziej jeśli cały czas zaglądałem do niej, kiedy pojawiały się jakieś nowe pojęcia dotyczące terenu. Czcionka jest taka sama, jak to było w przypadku pierwszej części, ale o niej moje zdanie już znacie.

Przed lekturą Szklanego Miecza miałem pełno obaw. Liczyłem, że Aveyard wreszcie zamknie usta wszystkim mówiącym, że jej książki to zwykły plagiat. Mimo wszystko tak się nie stało. Zacznijmy od tego co mi się w tej części nie podobało. Podczas lektury miałem lekkie deja-vu. Książka łudząco przypominała mi Kosogłosa Suzanne Collins, co nie było zbyt dobre, tym bardziej, że trylogię Igrzysk Śmierci kocham całym moim sercem. Bardzo się cieszę, że Mare nie została drugą Katniss, co byłoby już gwoździem do trumny dla tejże książki. Nie ukrywam, że czytało mi się dość wolno, głównie przez długie i nużące przemyślenia głównej bohaterki, z których faktycznie nic nie wynikało. Dialogi pojawiają się tutaj dość rzadko, przez co czytało się dość długo.

Fabuła opiera się tutaj na wiecznych podróżach w celu znalezienia osób podobnych do naszej hybrydy Mare. Dzięki temu Aveyard nakreślała nam wygląd i zwyczaje różnych terenów w Norcie. To było naprawdę ciekawe, tym bardziej dla osób lubujących się w kulturach różnorakich ludów. Tym razem nie wszystko ma miejsce w sztucznym jak usta większości polskich celebrytek królestwie dowodzącym przez restrykcyjną władzę. Drugi tom z pewnością nie przyniesie nam wiecznych nauk i wyniosłości, którą aż pachniało od Czerwonej Królowej. Kolejny tom to zdecydowanie jedno słowo - rebelia. Nasi bohaterowie zaczynają buntować się przeciwko królestwu i starają się zebrać armię. Armię Nowej Krwi.

Muszę przyznać, że styl pisania Victoria Aveyard uległ zdecydowanej poprawie. Autorka potrafi wpleść przepiękne cytaty, a zarazem zachować spójność w przemyśleniach Mare. Miejscami wręcz zadziwiało mnie jak bardzo pewna jest w to co piszę, tak młoda osoba potrafiąca posługiwać się skomplikowanym językiem i równocześnie - dla przykładu - pisać o specyfikacji odrzutowców jest czymś naprawdę niespotykanym. Szkoda, że nadal od tej serii czuć podobieństwa do innych serii, jednak wszyscy wiemy, że napisanie czegoś bardzo oryginalnego w tych czasach graniczy z cudem. Pozostaje tylko trzymanie kciuków za autorkę przy pisaniu kolejnych książek, bo potencjał na ogromny.

Jednym z największych atutów Szklanego Miecza są nowi bohaterowie. Czerwonokrwiści o mocach Srebrnych - to jest to! Podstawowym aspektem i Srebrnych i tych Nowych jest to o czym zapomniałem wspomnieć w recenzji pierwszego tomu - to tacy jakby X-Meni. Nie oglądałem wszystkich filmów z tejże serii, ale przyznajcie, że podobieństwo jest spore. Mają różne moce zaczynając od latania czy kontrolowania błyskawic, czyli moc którą ma nasza główna bohaterka. Najbardziej z tych Nowych polubiłem chyba Cameron, Nixa i ukochaną Babcię, która jest prześwietna! Mam nadzieję, że w kolejnych tomach autorka rozwinie wątki tych co przeżyli, bo niektórych naprawdę polubiłem.

Uspokojenie dla wszystkich, którzy nie przepadają za wątkami miłosnymi - romansu praktycznie nie ma! Relacja panująca między Mare i Calem oraz Mare i Kilornem nie jest rozwinięty na tyle, żeby panował taki trójkąt jak to było między innymi w Igrzyskach Śmierci. Postacie, które znamy już z poprzednich tomów ulegają pewnej zmianie. Dowiadujemy się dość znaczących faktów na temat pochodzenia niektórych z nich, tak jak na przykład miało to miejsce z Farley. Dzięki temu głównie możemy bardziej przywiązać się do bohaterów, co niestety ma czasami niefajny koniec. Poznajemy także braci Mare, niektórych bardziej, niektórych mniej. Bree i Tramy, czyli takie typowe osiłki to chłopacy z krwi i kości. Shade natomiast stał się jedną z moich ulubionych postaci. Szkoda, że mało w tej książce było Gisy czyli młodszej siostry Mare.

Ostatnie sto stron było naprawdę emocjonujące. Czytałem praktycznie cały czas z otwartą buzią, wytrzeszczonymi oczami i uczuciem niedowierzania. Nie obyło się też od połamania serca, które zapewniła mi Victoria Aveyard. Autentycznie po skończeniu książki miałem ochotę ją zabić, za to zakończenie. Ostatnia część książki zdecydowanie nadrabia za dość nudne i żmudne poszukiwania hybryd, jakie mieliśmy okazje zobaczyć na kartach tejże książki. Nie mogę doczekać się trzeciego tomu, jak ja wytrzymam? No jak?

Podsumowując Szklany Miecz to naprawdę świetna kontynuacja wyśmienicie zapowiadającej się serii. No właśnie - trylogia czy seria, bo w końcu nie wiem? Miło jakbyście odpowiedzieli mi na to pytanie w komentarzu. Dla osób zawiedzionych pierwszym tomem będzie to idealne nawrócenie, ponieważ mimo dość schematycznej fabuły książka nadrabia stylem pisania i nietuzinkowymi bohaterami. Polecam zdecydowanie!

Moja ocena: 9/10

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z mojej drużyny. Zaczynamy dzisiaj coś świetnego :)

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Książkę kupię już niedługo, jak tylko będę mogła. Bardzo mnie intrygują kolejne losy Mare, a choć też strasznie mnie zniechęciłeś, mówiąc, że są one podobne do "Kosogłosa" - tak jak Ty uwielbiam tę trylogię i mogłabym mieć pewne zastrzeżenia co do powtórek. Tak z ciekawości, jesteś team Cal czy team Kilorn? Bo ja jak na razie team Cal, mam słabość do książąt <3 Nie mogę się doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamówiłam już pierwszą część, aż wstyd się przyznać, że jeszcze nie przeczytałam czerwonej królowej :)
    Pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam sie z Tobą, to świetna kontynuacja! A Cameron i Babcia rozwalają system :D Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję się okropnie z tym, że jestem przedostatnia i wszyscy już to przeczytali, a ja ciągle czekam i czekam :(
    Recenzja świetna! "Sztuczne jak usta większości polskich celebrytek" mnie rozwaliły na kawałki XD
    Także czekam z ogromną niecierpliwością, aż książka wpadnie w moje łapki i mam nadzieję, że będę zachwycona! :D
    http://biblioteczka-blanki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Już nie mogę się doczekać! Paczka jutro powinna przyjść, tak myślę :D
    Super recenzja! :)
    Pozdrawiam Ciebie, jak i całą naszą drużynę!
    SilverMoon z bloga Books obsession

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam obecnie "Czerwona królową", mam nadzieję, że mi się spodoba!

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie, to dobrze, że wątek miłosny uległ ograniczeniu, bo co za dużo to niezdrowo. Cieszę się, że książka tak Ci się spodobała, bo już nie mogę się doczekać kiedy dotrze i do mnie :) Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam pierwszego tomu, jakoś nie byłam do tej książki przekonana, ale koleżanka mnie zachęciła i mam nadzieję, że uda mi się kupić Czerwoną królową w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Obawiałam się, że się rozczarujesz, to wnosiłam z pierwszych akapitów, a potem taka zmiana. Nie podoba mi się to, że autorka czerpie tak wiele pomysłów z innych serii, ale z drugiej strony jestem niezwykle ciekawa, co też ona sama wykreowała. Również kocham Igrzyska, ale nie lubię ich plagiatów, co zrozumiałe. Na pewno spróbuję, ciekawe jak ja ją odbiorę.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie mam problemu z CK dlatego, że jest mocno inspirowana innymi dystopiami. O Boże! Mam dość tego, że ludzie usprawiedliwiają oryginalność tej książki, bo to nie jest jedyny błąd Aveyard! Jej mankamenty to: przewidywalność, styl pisania Autorki, wątek romantyczny, nudne zakończenie i główna bohaterka. To tyle, co mam do powiedzenia w temacie.
    A recenzja naprawdę imponująca, pełna samoświadomości. Wspaniale rozwija się Twój blog :)

    Druga Strona Książek

    OdpowiedzUsuń
  11. Już nie mogę się doczekać, aż w końcu do mnie przyjdzie! ^^
    Nominowałem Cię do Tagged BOOK TAG! ^^
    Mam nadzieję, że znajdziesz chwilkę, aby odpowiedzieć na nominację :)
    Szczegóły poznasz tutaj: http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2016/02/tagged-book-tag.html
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje! Życzę dalszych sukcesów :)
    Co do książki, nie czytałam jeszcze pierwszej części, ale już wiem, że jest dobra i mam zamiar ją przeczytać, może jeszcze uda mi się w tym miesiącu, chociaż nie sądzę niestety, bo mam już bardzo dużo planów :(
    pozdrawiam i zapraszam
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzeba obowiązkowo przeczytać pierwszy tom, bo ciągnie mnie do niego już od dawna. Recenzja przeczytana pobieżnie, bo to drugi tom, no, ale jednak.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  14. Zabieram się jak pies do jeża do "Czerwonej królowej". Na internecie mnóstwo sprzecznych opinii, ale mam nadzieję że szybko po nią sięgnę, a następnie - po Szklany miecz :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa opinia. Mnie osobiście bardziej podobała się "Czerwona królowa". Bardzo ciekawe zakończenie 2 tomu. Czekam z niecierpliwością. Zapraszam
    http://pabottyro.blogspot.com/2016/02/szklany-miecz-czyli-co-dalej-z_21.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Recenzja nie pokazuje rzeczywistej wartości i radości z czytania tej książki. Szkoda, że nie napisałeś jakie błędy ci się rzuciły w oczy w pierwsym tomie. Rozumiaem, że ta książka mogła ci się bardzo podobać jednak NAPEWNO nie zasługuje ona na ocenę 9/10. Moja opinia jest oczywiście subiektywna. Mam zupełnie inne odczucia i zdanie co do tej książki. Ja żałowałam, że Mare nie zabito w pierwszej części, ani w drugiej. Czekam na trzecią. :)

    OdpowiedzUsuń