[27] Zagrożeni - Recenzja

12:00

Tytuł: Zagrożeni
Autor: CJ Daugherty
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 5 lutego 2014
Liczba stron: 380
Ile czytałem: 6 dni

"Chciała zapomnieć w jego ramionach o wszystkim, co się wydarzyło, a nawet o tym, gdzie byli w tej chwili i dlaczego. Tak bardzo tego potrzebowała."

Witam dzisiaj Was bardzo serdecznie w kolejnej recenzji na moim blogu. Opowiem Wam dziś o trzecim tomie Wybranych - podobało mi się czy może jednak nie? Zapraszam!


Akademia Cimmeria stała się dla Allie czymś więcej niż szkołą - była jej schronieniem. Jednak grupa ludzi powiązanych z rodziną dziewczyny próbuje zniszczyć wszystko to, co dla Allie ważne. Co gorsza, ktoś blisko związany z uczniami Cimmerii dopuścił się zdrady i wszystkich opanowuje paranoja. W obawie przed atakiem Nathaniela wybuchają wewnętrzne walki. Jednak to nie uderzenie z zewnątrz należy się obawiać...

Do powrotu do serii Daugherty podchodziłem z dozą niepewności. W końcu po dość nieciekawym drugim tomie obawiałem się, że będzie tylko gorzej. I było gorzej. Zacznijmy od okładki, która jak to zwykle przypomina mi - no już nie brazylijską - telenowelę. Taka Moda na Sukces dla młodzieży - to byłoby piękne! <3 Czcionka nie jest jakaś wyjątkowo gruba, ale dłużyła mi się niesamowicie. Czytałem ją w sumie podczas dość ciężkiego kryzysu czytelniczego, który zawitał do mnie w ostatnim tygodniu. Czcionka jest taka jak zwykle - nie pozostawia nic do życzenia.

Allie po wydarzeniu, które napotkało ją pod koniec drugiego tomu tylko udaje silną, załamuję się kompletnie i widać było, że nie potrafi sobie poradzić. Mimo, że bohaterka ta jest bardzo, ale to bardzo irytująca to czasami współczułem jej, ponieważ wyobrażałem sobie jak to byłoby jak mnie by to napotkało. Nadal była nie do zniesienia, choć powoli już traciłem do niej cierpliwość. Pamiętacie jak chciałem, żeby na początku trzeciego tomu zupełnie przypadkowo wpadła pod samochód? Nie sprawdziło się, więc życzenie przechodzi na czwarty tom - mam nadzieję, że Daugherty mnie nie zawiedzie.. Przepraszam, ale ta dziewczyna po prostu działa mi na nerwy bardziej niż jakakolwiek postać w książkach.

Z jednej strony jestem rozdarty, bo trzeci tom charakteryzował się trzema słowami - flaki z olejem. Książka po prostu była strasznie nudna i myślałem, że w pewnym momencie w środku Zagrożonych przerwę i oddam do biblioteki, patrząc na sytuacje, jaka wtedy mnie napotkała to naprawdę się nie dziwie. Dopiero od połowy akcja zaczęła się rozkręcać i wszyscy przestali użalać się nad sobą i coś działać. Ostatnie strony książki pokazały jakąś żwawą akcję i to mi się podobało! A wiecie, że jeśli zakończenie jest naprawdę bardzo dobre to potrafię zmienić opinię o całej książce..

Zagrożeni przepełnieni są zdecydowanie zbędnymi fragmentami i przemyśleniami Allie, jaka to ona nieszczęśliwa co męczyło mnie najbardziej na świecie. Podczas lektury byłem lekko zdumiony jak autorka, która piszę w tak dobry i przystępny sposób, tak słabo rozwinęła akcje w tym tomie. Akademia cała pokrywa się w czarnych barwach i nieszczęściu, co mogliśmy odczuć, jednak w tym tomie napływa do nas o wiele więcej tajemniczości związanej z wydarzeniami w książce. Cały klimat spowity w Zagrożonych był naprawdę dobrze wykreowany, jako jedna z niewielu pozytywnych aspektów tejże powieści.

Wszystko w serii powoli zaczyna układać się w jedną całość, dzięki poznaniu częściowej historii rodu Sheridanów. To w końcu oni odgrywają tutaj największą rolę. Lucinda Meldrum czyli babcia Allie to kobieta z krwi i kości. Typowa intrygantka, która dojdzie do celu po trupach, przypominała mi strasznie Stephanie Forrester z Mody Na Sukces, ona to dopiero była niemożliwa. Matko, dlaczego w tej recenzji jest tak dużo odwołań do tego serialu, choć tego wcale nie oglądam? Liczę, że w czwartym tomie autorka wreszcie doda do fabuły wartkiej akcji i dozy niepewności, a nie rozwlekłej nudy, którą otrzymaliśmy w trzecim tomie.

Cały czas liczyłem, że dowiem się wielu rzeczy w tym tomie. Kto jest szpiegiem? Kogo wybierze Allie? Powiem Wam rzecz, która nie będzie nawet spoilerem - nie dowiecie się odpowiedzi ani na jedno, ani na drugie pytanie. Pewnie ciekawi Was który adorator głupiej bohaterki tym razem przypadł mi do gustu bardziej - Sylvain. Chłopak już w Dziedzictwie wybronił się tym, że Carter okazał się zwykłym zazdrośnikiem, a w trzecim tomie to ja na niego już słów nie mam. Szuja, po prostu szuja z niego. Tak więc po lekturze Zagrożonych nadal jestem #teamsylvain. Wątpię, aby mój wybór uległ jakiejkolwiek zmianie. 

Jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych tak nikt chyba nie przypadł mi do gustu. Jedynie Nicole zyskała u mnie w oczach, jest chyba jedną z lepszych postaci obok Zoe i Sylvaina w tej serii. Zakończenie powieści naprawdę przypadło mi do gustu! Daugherty wreszcie przyśpieszyła i punkt kulminacyjny mnie usatysfakcjonował, mimo iż nie był idealny, autorka mogła rozegrać to w bardziej dramatyczny sposób. Seria ta ma chyba taki lekki schemat - od mozolnego początku po emocjonujący koniec. Może to i dobre, ale liczę, że Allie wreszcie się przysłowiowo ogarnie. 

Podsumowując Zagrożeni to książka, która kompletnie nie przypadła mi do gustu. Był to tom jak dotąd najgorszy i mam lekkie wątpliwości, czy sięgnę po następne tomy w najbliższym tomie. Głównie jest to wina młodej Sheridan, która swoim durnym zachowaniem i jeszcze gorszą osobowością stacza tą serie na manowce. Oby następny tom był o wiele lepszy, bo jestem wręcz wkurzony, że tak dobre książki są coraz to gorsze.


Moja ocena: 5/10

Wybrani I Dziedzictwo I Zagrożeni I Zbuntowani I Niezłomni

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Tak trzeci tom jest najgorszy w tej serii, ale czwarta i piąta nadrabiają te zaległości. Nie zrażaj się do serii po Zagrożonych, bo jeszcze jest warta przeczytania, a akcji będzie tyle co nie miara :D
    Pozdrawiam!
    http://citeofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio skończyłam serię Wybranych i powiem że najlepszy jest ostatni tom, ale zakończenie jak dla mnie było do bani.Ja na początku byłam zakochana po przeczytaniu pierwszego tomu.Potem niestety druga i trzecia mnie trochę rozczarowała Co do zachowania Allie to ja przyzwyczaiłam się po przeczytaniu następnych części, ale jak dla mnie to jest typowa bohaterka książki młodzieżowej Widziałeś zagraniczne okładki tej serii ? Są prześliczne w przeciwieństwie do tych!
    Jestem pewna że następne będą ciekawsze :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Nienawidzę całej serii, odkąd zawiodłam się na pierwszym tomie było tylko gorzej. A niezdecydowanie Allie którego chłopaka wybrać... Myślałam, że ja wejdę do tej książki i wyręczę Nathaniela! Uśmiercenie tak głupiej bohaterki byłoby dla mnie przyjemnością! Nie czytałam jeszcze ostatniego tomu, który już od jakiegoś czasu znajduje się na mojej półce, po prostu nie jestem gotowa psychicznie by spotkać się znów z Allie. Dziękuję, dobranoc XD
    SilverMoon z bloga Books obsession

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze trzeciego tomu, ale po tej recenzji wręcz boję się do niego w ogóle zaglądać. Już po lekturze "Dziedzitwa" miałam dość mieszane odczucia i przyznam, że to właśnie "Zagrożeni" mieli zdecydować o tym, czy ostatecznie przekonam się do C.J.Daugherty, czy ją znienawidzę.
    Twoja recenzja daje do myślenia i chociaż ocena wcale nie jest aż tak najgorsza, wytykasz powieści ewidentne wady.
    Więc "Zagrożeni" zostają odłożeni na potem - chyba nie jestem gotowa na przeczytanie tej książki, bo po prostu się zawiodę, a przyznam, że intrygują mnie dalsze losy Allie, Sylvaina i Cartera.
    Okropnie denerwują mnie niezdecydowane bohaterki, a tak właśnie jest z Allie...
    W każdym razie, nadal mam ogromny mętlik w głowie, ale zdecydowanie odkładam.
    Pozdrawiam i zapraszam na starą-nową recenzję "Leku na śmierć" Jamesa Dashnera,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam w ogóle tej serii, ale widzę, że niewiele straciłam :D

    Pozdrawiam!
    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dłuższego czasu zabieram się za przeczytanie wybranych. Wiem, że kiedyś się za nią zabiorę tylko kiedy? Tego jeszcze nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pod koniec stycznia czytałam tomy 2-5 za jednym zamachem i przyznam się, że fabuła mi się trochę rozmyła, bo nie wiem co było w konkretnym tomie :P I cała seria była naprawdę niezła. Chętnie bym ją przeczytała jeszcze raz, gdyby nie trójkąt miłosny w tej książce. Kompletnie mnie odrzuca i dlatego też, nie sięgnę po tę serię po raz kolejny. ;)

    A co do Carter vs Sylvian - mam takie samo zdanie jak Ty! W pierwszym tomie byłam za Carterem, ale od drugiego tomu do samego końca byłam za Sylvianem <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Po tę serię mam dopiero zamiar sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam niestety dwie poprzednie części i żałuję, że w ogóle to zrobiłam. Książki w żadnym stopniu mi się nie spodobały, męczyłam się, czytając je i ogólnie nie wspominam tego w pozytywny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama nie czytałam ani jednego tomu, ale słyszałam od przyjaciółki, że właśnie pierwsze tomy są super, a potem wszystko się psuję, więc sama nie wiem czy warto... To nie zmienia faktu, że świetna recenzja :D
    Buziaki i zapraszam do siebie na recenzje Trylogii Grisza :*
    http://zksiazkawkieszeni.blogspot.com/2016/02/najlepsze-trylogie-1-trylogia-grisza.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za tym tomem, był dość słaby :P Nie czytałam ostatniego, ale jak dotąd - najsłabszy dla mnie. Ach tak, Allie na pewno nie poprawia sytuacji :P

    OdpowiedzUsuń