[26] Czerwona Królowa - Recenzja

12:00

Tytuł: Czerwona Królowa
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Fantastyka
Data wydania: 18 lutego 2015
Liczba stron: 480
Ile czytałem: 3 dni

"Powstańmy.
 Czerwoni niczym świt."

Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w kolejnej recenzji na moim blogu. Tym razem opowiem Wam o książce, która dzieli wielu czytelników - Czerwona Królowa. Czy należę do zwolenników czy przeciwników tej powieści? Zapraszam!

Mieszkańcy Norty dzielą się ze względu na kolor krwi, na Srebrnych - arystokratów o nadprzyrodzonych umiejętnościach i Czerwonych - zwykłych ludzi wykorzystywanych jako tania siła robocza i przymusowo wysyłanych na wojnę, która toczy się od prawie stu lat. Właśnie taki los czeka wkrótce siedemnastoletnią Mare Barrow. Wydaje się, że dziewczyna ma jedynie złodziejski talent, ale gdy trafia na królewski dwór jako służąca, odkrywa w sobie moc, która dla Srebrnych stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Tymczasem w wyniszczonym kraju robi się coraz bardziej niespokojnie. Na sile przybierają ataki tajemniczej Szkarłatnej Gwardii walczącej o wyzwolenie Czerwonych..

Lektura Czerwonej Królowej była mi nie po drodze. O książce dowiedziałem się bodajże w lutym minionego roku kilka dni po jej premierze. Kiedy w księgarni zobaczyłem okładkę książki myślałem, że się zakochałem. Mimo wszystko nie zachwycał mnie opis z tyłu książki i lektura odkładała się i odkładała. Wreszcie premiera drugiego tomu zmobilizowała mnie i miałem okazję poznać historię Mare Molly Barrow. Przed przeczytaniem książki zastanawiałem się czy będę należał do zwolenników czy przeciwników powieści Aveyard. Książki o tak odmiennych opiniach nie było w blogosferze od dawna.

Wydanie książki jest po prostu znakomite! Okładka to mistrzostwo świata, a o tej w drugim tomie już nawet nie mówię, bo bym się tylko rozpłynął. Mimo wszystko jest coś co jest najgorsze to łamliwy grzbiet. Powiem Wam, że chyba żaden książkoholik nienawidzi jak książka jest zniszczona, ale tutaj po prostu nie da się nie złamać grzbietu. Mam nadzieję, że drugi tom jest po prostu lepiej wydany. Czcionka jest taka jakby klimatyczna, nie jest identyczna jak to w większości książek wydanych przez Otwarte. Czytało mi się dość szybko, kiedy powieść wciągnie to tak się dzieje. 

Nie ukrywam, że historia przedstawiona w Czerwonej Królowej łudząco przypomina mi schematy zaczerpnięte z innych książek, które już bardzo dobrze znamy. Igrzyska Śmierci, Niezgodna, Rywalki, Mroczne Umysły i Szklany Tron. Istna mieszanka, nieprawdaż? Najbardziej była podobna właśnie do trylogii Igrzysk, którą kocham i uwielbiam całym sercem. Młodsza siostra, intrygi, buntownicy, rebelia. Istny Kosogłos. Wiele osób w negatywnych recenzjach odradzało wszystkim tę książkę jak nigdy dotąd. Osobiście - spodziewałem się czegoś zupełnie gorszego. Naprawdę! 

Zatrzymajmy się przy bohaterach. Każdy z nich jest kompletnie inny i bardzo ciekawy, Aveyard wykreowała ich charaktery na bardzo dobrym poziomie. Nasza główna bohaterka Mare jest postacią, która łudząco przypomina mi Katniss Everdeen. Mimo wszystko to właśnie Barrow jest intrygantką i nawet nie irytowała mnie aż tak bardzo, jak jest to w przypadku większości głównych bohaterek. Bracia Cal i Maven są postaciami, na których warto zwrócić uwagę. Cal to urodzony ulubieniec taty, taki typowy idealny syn. Jego dość intrygujący charakter spowodował, że polubiłem go od razu mimo wielu mankamentów.

Natomiast Maven to dopiero ziółko! Chłopak jest przysłowiowym gorszym synem. Ucierpiał na tym, że Cal to ulubieniec ojca i jego charakter jest dość specyficzny. Przez większość książki lubiłem chłopaka, ale przez wydarzenia z ostatnich stu stron wszyscy wiedzą dlaczego zmieniłem zdanie na temat niego samego. Aveyard wykreowała również kilku ciekawych bohaterów drugoplanowych, takich jak przyjaciel Mare Kilorn czy sami bracia dziewczyny. Polubiłem również Evangeline, która jest babką z krwi i kości! Sam król i królowa to bardzo podstępne władze, które zrobią wszystko, aby dojść do celu. 

Głównym wątkiem, a zarazem bardzo ciekawym jest podzielenie społeczeństwa na kolor krwi. Czerwoni, czyli gorsza kasta, która jest traktowana niczym jacyś niewolnicy. Taki Dystrykt 12 w królestwie. Natomiast Srebrni to wynieśli arystokraci o nadprzyrodzonych mocach. Nasza główna bohaterka stoi pomiędzy młotem i kowadłem będąc Czerwoną o umiejętnościach Srebrnej. Się porobiło! Słysząc tą teorię od razu przed oczami mam Tris, czyli Niezgodną z serii Veronici Roth. Dziewczyna w końcu należała do kilku frakcji w dystopijnym Chicago. 

Przez ostatnie sto stron dzieje się stosunkowo najwięcej. Zakończenie powala wszystkich na kolana. Niby coś ma miejsce, ale z początku nie mamy pojęcia co tutaj się wydarzyło. Rebelianci potrafią wiele zdziałać, co pokazało już wiele książek jak i filmów, a teraz udowodniła Nam to Czerwona Królowa. Mam nadzieję, że w Szklanym Mieczu bohaterowie staną się bardziej wyraziści i wreszcie Aveyard wyjdzie z tych wszystkich schematów, które dał nam pierwszy tom i dostaniemy porządne fantasy ze świetnymi wątkami.

Podsumowując Czerwona Królowa to mimo wielu mankamentów, które związane są ze schematami zaczerpniętymi ze znanych nam powieści bardzo dobra książka. Po przeczytaniu wielu negatywnych recenzji spodziewałem się też czegoś o wiele gorszego. I na szczęście nie zawiodłem się. Z niecierpliwością czekam na Szklany Miecz!


Moja ocena: 7/10

Mam dla Was także świetną informację! :)
Zostałem wytypowany jako organizator i opiekun jednej z grup do Book Touru ze Szklanym Mieczem. Book Tour jest organizowany przez fanpage Czerwonej Królowej na Facebooku - zobacz! Jeśli chcecie być w mojej drużynie to piszcie do mnie na adres e-mail, który jest podany w kontakcie. Warunkiem jest bycie blogerem i wystarczy, że napiszcie dlaczego to akurat Wy macie być w mojej drużynie. Musicie pamiętać, że obdarzę Was bardzo dużym zaufaniem, ponieważ musicie być w stanie wysłać książkę to osoby dalej. Zapraszam! :)

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

19 komentarze

  1. Uwielbiam autorkę, książkę i może moje uwielbienie spowodowane jest tym, iż poznając jej historię nie znałam opowieści z "Igrzysk śmierci" czy "Rywalek", ale i tak bardzo przyjemnie ją wspominam. Maven totalnie złamał mi serce :'(
    Zapraszam do mnie na recenzję cudownego "Tease" Amandy Maciel!

    OdpowiedzUsuń
  2. W przypadku książek schematycznych zwykle jedyne co mogę powiedzieć, to przecież chyba wszystko już było, w dzisiejszych czasach bycie oryginalnym jest niezwykle trudne. Poza tym, z tego co słyszałam autorka jest młodziutka i czy nie jest to jej pierwsza książka? W takim wypadku część rzeczy można wybaczyć i oczekiwać, że z czasem będzie coraz lepiej, przynajmniej z takiego założenia zawsze wychodziłam.
    Odkładałam, odkładałam, ale może jednak też po nią sięgnę? Z Igrzyskami śmierci czekałam tyle lat, to czemu by i tego nie nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio u mnie tez pojawiła sie recenzja tej książki. Uwielbiam ja i nie mogę sie doczekać kiedy skończę druga cześć.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Sięgając po tę książkę spodziewałam się zlepku innych książek o podobnej tematyce. Ale tak bardzo się myliłam ta opowieść jest niesamowita. Pamiętam ją do dziś, a czytałam ją w wakacje. Biorąc pod uwagę moją krótka pamięć to naprawdę wielki plus. :) Głównie dlatego prowadzę bloga, by spamiętać te wszystkie książki i móc przypominać sobie te uczucia, kiedy je czytałam. Co do Booktouru to myślę czy znajdę czas. Egzaminy i te sprawy, ale na pewno nie mogę się doczekać aż sięgnę po następny tom :) Mam nadzieje że 2 część będzie jeszcze lepsza.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham, kocham, kocham, kocham!!!
    Początek się nieco ciągnie, jednak późniejsza akcja rozwala system! :D
    Już nie mogę się doczekać Szklanego miecza <3
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka czeka na mnie pożyczona od przyjaciółki, ale na razie lekutra...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dostałam w prezencie jeszcze w tamtym roku i... no właśnie. Szklany Miecz mobilizuje, nie powiem że nie, ale wygląda na to, że oba tomy jeszcze chwilę poczekają.
    Powtórzę kogoś z poprzedników, ale o oryginalność w dzisiejszych czasach jest naprawdę ciężko - chyba każdy, kto próbował swoich sił w pisaniu, coś o tym wie :) Zazwyczaj wybaczam schematyczność, jeżeli autor wyróżni się wyjątkowym stylem, dopracowanym światem, wyrazistymi bohaterami, jakimś plot twistem: czymś, co mimo wszystko wyróżni daną pozycję na tle innych. Na razie daję Czerwonej szansę, czy mi się spodoba - zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  8. czytając początkowo Twoją recenzję myślałam, że to kolejna osoba, która będzie krytykować tą powieść, na szczęście nie :D Ja już z niecierpliwością czekam na drugi tom, a jeszcze tydzień czekania ;(
    Zapraszam do siebie :)
    http://citeofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam książki, ale słyszałam sporo dobrych opinii. Jednak jedna dziewczyna na YouTube nazwała ją plagiatem i dlatego jakoś nabrałam do niej małej niechęci..Natomiast po Twojej recenzji jestem pewna, że i tak po nią sięgnę :) nietylkooksiazkaach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Po Czerwoną Królową mam ochotę sięgnąć już naprawdę dawno, ale jestem na razie nieco wybredna i czytam książki, które tworzą mi niezły stosik w domu.
    Po twojej opinii widzę, że powieść jest dobra, chociaż mam szczerze dosyć dystopii, takich jak IŚ czy Niezgodna, bo to się po prostu wydaje nużące i takie pozycje mnie zupełnie nie ruszają.
    Ale do Czerwonej Królowej coś mnie ciągnie. Nie wiem, czy jest to ten tajemniczy klimat, czy piosenka przewodnia.
    Coś każe mi przeczytać tę książkę i tyle.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  11. Czerwoną Królową uwielbiam :) I trochę nie rozumiem tych negatywnych komentarzy na jej temat. Mi książka bardzo przypadła do gustu i z niecierpliwością czekam na drugi tom :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak szczerze to teraz juz ciężko o jakieś oryginalne książki. Każda będzie nam się kojarzyła z jakąś inną. A zwłaszcza nam, którzy tak dużo czytamy.
    Okładka genialna, to prawda jednak do lektury w zupełności mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem "Czerwona Królowa" jest lepsza niż całą reszta podobnych książek, typu "Igrzyska śmierci". Masz rację, że jest tutaj pewien schemat, ale... przecież tak jest po prostu zawsze! :D Tak samo, jak prawie wszystkie filmy o superbohaterach są identyczne, a na końcu dobro zwycięża ze złem (oczywiście w ostatniej sekundzie).
    Mimo że młodzieńcze lata mam dawno za sobą, to "Czerwona Królowa" mnie zachwyciła i zaskoczyła. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę ją wreszcie przeczytać, bo mam takie wrażenie, że dookoła mnie wszyscy już są po lekturze tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  15. Musze w końcu przeczytać tę książkę. Każdy się zachwyca, a ja jej nie znam. Nie może tak być ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam, że prawie kupiłam tę książkę kilka dni po premierze. Prawie. :D W końcu jakoś tak wyszło, że nie kupiłam i hmm... No nie wiem... pomysł mi się podoba, szczególnie te kolory krwi, ale jakoś... na razie mnie nie ciągnie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Czerwoną Królową uwielbiam. Dawno nie czytałam książki z takimi emocjami jak właśnie tej, a Szklany Miecz jest jeszcze lepszy <3
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Książki jeszcze nie czytałam, jednak Twoja recenzja bardzo do tego zachęca;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tyle dobrych słów o książce muszę się w nią w końcu zaopatrzyć ☺

    OdpowiedzUsuń