[24] Playlist for the Dead - Recenzja

12:00

Tytuł: Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz
Autor: Michelle Falkoff
Wydawnictwo: Feeria Young
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 4 listopada 2015
Liczba stron: 272
Ile czytałem: Kilka godzin

"Wiedziałam, że już nigdy nie będę tą samą osobą co wcześniej, i było dla mnie ważne, aby wszyscy to zrozumieli."

Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w kolejnej, tym razem dość smutnej recenzji na moim blogu. Tym razem opowiem Wam o Playlist for the Dead. Cóż, coś tu było nie tak. Zapraszam na recenzję!

Przychodzisz rano do kumpla i okazuję się, że nie żyje. Coś się stało po wczorajszej imprezie. Zostawił tylko playlistę z dołączoną kartką: "Dla Sama - posłuchaj, a zrozumiesz". Jak po tym szoku poskładać historię swego przyjaciela? Jak z kolejnych piosenek i własnych wspomnień dojść do prawdy o tym, co działo się w jego życiu? I w Twoim własnym życiu - bo okazuje się, że nic nie wydarza się przypadkiem. Nic nie jest obok ciebie. Odtwarzając jego historię, zmieniasz też swoją - bo w twoim życiu pojawia się przypadkowa dziewczyna.

Do lektury Playlist for the Dead zachęciły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze - okładka. Przepiękna i klimatyczna okładka, która ma w sobie to coś. Po drugie - motyw playlisty z piosenkami podporządkowanymi do każdego rozdziału. Słuchałem sobie ich podczas lektury i nie ukrywam, że zrobiło to taki klimat. Powieść jest króciutka, ma zaledwie 250 stron. Pożyczyła mi ją moja siostra cioteczna, której książka nie przypadła do gustu. Z tego też powodu podchodziłem do tej pozycji z lekkim dystansem. I jak wyszło?

Pomysł na historię przedstawioną na kartach tejże powieści jest wręcz genialny. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o książce Falkoff to od razu chciałem to mieć. Jednak zdecydowanie gorzej było z wykonaniem tej całej historii. Autorka nie wykorzystała potencjału książki i szczerze to przysłowiowo - sam bym to zrobił lepiej :P Motyw z piosenkami został świetnie poprowadzony, gdyż nie wystarczy to, że one tam są - w danych rozdziałach są również do nich odwołania, które pomagają nam rozszyfrować tą całą historię.

Sam czyli główny bohater książki nie wywarł na mnie zbyt wielkiego wrażenia. To była postać, która była tak bardzo nijaka. Brakowało mu chyba opisów. Michelle Falkoff używała zbyt mało opisów uczuć, które w końcu mogły pomóc w interpretacji książki. Natomiast Hayden to postać co do której zmieniałem swoją opinię podczas lektury wiele razy. Z pewnością jest najciekawszym bohaterem. Niełatwe życie rodzinne, nękanie w szkole przez osobę z pozoru bardzo bliską. Chyba nikt nie chciał przeżyć tego co on. Polubiłem bardzo Astrid, czyli charyzmatyczną i przyjemną dziewczynę, która wywarła na mnie spore wrażenie.

Akcja powieści rozgrywa się w dość powolnym tempie. Niby stopniowe poznawanie wszystkich faktów jest dobre, ale kiedy akcja dzieję się wręcz w tempie ślimaczym jest to strasznie frustrujące. Oryginalność tutaj polega głównie na tym, że jest to trochę zagadka. Kto, co i jak? Mimo wszystko zwieńczenie tej całej historii mnie wręcz rozczarowało, ale o nim trochę później. Dość ciężka tematyka powieści, jaką jest samobójstwo wśród młodzieży została potraktowana przez Falkoff dobrze, jednak nie wystarczająco. Powieść może być traktowana jako taki przewodnik, jak sobie poradzić po utracie najbliższej osoby.

Może porozmawiajmy na temat pozytywów Playlist for the Dead, a mimo wszystko jest ich kilka. Narracja pierwszoosobowa ze strony Sama kilka razy była ogromnym pozytywem, głównie dzięki wspomnień z szczęśliwych lat przyjaźni z Haydenem. Również te retrospekcje, które mieliśmy okazję zobaczyć podobały mi się. Nawet nie wiecie jak ciężko piszę mi się tą recenzję! Mam kompletną pustkę w głowie. Po prostu jest to książka nijaka. Miałem podobne uczucia co do Fangirl, gdzie wiele osób się zachwycało, a mi nie przypadła do gustu. 

Podsumowując Playlist for the Dead to powieść, która mimo genialnego pomysłu nie sprostała wymaganiom i w moim odczuciu wypadła po prostu nijako. Bardzo ciekawy pomysł z playlistą, która jest zdecydowanie najmocniejszym aspektem książki. Polecam fanom literatury o ciężkiej tematyce i powiem jedno - nie nastawiajcie się zbyt bardzo.

Moja ocena: 5/10

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Lubię trudniejszą tematykę, dlatego sam opis i pomysł na fabułę od razu przypadł mi do gustu. O takim sposobie, czyli utworzeniu playlisty nie słyszałam. Mimo wszystko chciałabym sprawdzić co zaserwowała nam autorka, przy czym postaram się podejść do tej książki bez większych wymagań. Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj widziałam tą książkę w księgarni i chyba kupię, nawet jeżeli nie spełnia oczekiwań czytelnika. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby ci się podobało, a jednak średnio. Ciekawa opinia, bo na większości blogów widziałam jedynie same pozytywne recenzje.
    I tutaj bardzo mnie zaskoczyłeś.
    Mimo to, mam zamiar ją kupić nadal :D
    Mam wrażenie, że to będzie coś dla mnie i wręcz rozpływam się jak widzę opis i okładkę ♥♥♥
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka podoba mi się tak samo jak Tobie. Pomimo nazwania przez Ciebie tej książki ''nijaką'' i tak mnie bardzo do niej ciągnę i nie mogę się doczekać aż się za nią wezmę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po lekturze "Playlist for the Dead" mam podobne zdanie do Twojego. Sięgnąłem po tę książkę głównie ze względu na dość oryginalny pomysł, jednak muszę przyznać, że całkowicie się na niej rozczarowałem. Liczyłem na jakiś powiew świeżości, coś nowego, a dostałem przeciętną młodzieżówkę z kompletnie niewykorzystanym potencjałem. Miałem wrażenie, że autorka cały czas jedynie ślizga się po temacie samobójstwa i nigdy tak naprawdę go nie rozwija. "Playlist for the Dead" to jedynie miły umilacz czasu, o którym za kilka tygodni pewnie zapomnę :D
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga, gdzie również znajdziesz recenzję tej książki ;)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka zapowiada się wyjątkowo ciekawie już dużo o niej słyszałam mam nadzieję, że sięgnę po nią w najbliższym czasie ;) Może się nie rozczaruje :) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że to tak przeciętna książka, bo zapowiadała się świetnie.

    OdpowiedzUsuń