[20] Ember in the Ashes. Imperium Ognia - Recenzja

12:00

Tytuł: Ember in the Ashes. Imperium Ognia
Autor: Sabaa Tahir
Wydawnictwo: Akurat
Gatunek: Fantastyka
Data wydania: 4 listopada 2015
Liczba stron: 508
Ile czytałem: 5 dni

"Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą. A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia."

Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w kolejnej recenzji na moim blogu. Tym razem na tapet bierzemy książkę, która za oceanem zrobiła sporo szumu. Imperium Ognia, moi drodzy. Czy mi się spodobało? Zapraszam bardzo do lektury :>

Laia należy do kasty Scholarów - w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuję w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaję niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć wspaniała kariera stoi przed nim otworem, w jego sercu narastają wątpliwości, czy rzeczywiście przez całe dorosłe życie chce odgrywać rolę bezwzględnego egzekutora. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnięte posadami świata, w którym oboje żyją.

Mam mieszane odczucia co do okładki tejże powieści. Niby zagraniczna oprawa nie pozostawia wiele do życzenia i jej klimat jest zupełnie taki, jaki sobie wyobrażałem podczas lektury, ale to polskie wydanie ma w sobie to coś. Miecz, który można zaobserwować na pierwszym planie jest jakiś taki hipnotyzujący. Tło również bardzo mi się podoba. Oczywiście czcionka jest dobrze dobrana co do powieści i czytało się naprawdę szybko i nie ukrywam, że zostałem wciągnięty. Jestem także usatysfakcjonowany co do tytułu. Nie możemy ukrywać, że wiele osób kojarzy tą książkę po tym angielskim tytule.

Zakup tej książki był kompletną niespodzianką i nigdy nie miałem tak naprawdę w planach lektury Imperium Ognia. Widziałem dość dużo mieszanych opinii na temat tej pozycji, ale chyba jak każdy książkoholik - wolałem sam przeczytać i dopiero potem wydać opinię. Nadarzyła się idealna okazja, w Biedronce jak zwykle czyhała na mnie zabójcza promocja, na której Ember in the Ashes kosztowało 28 złotych. Oczywiście bez zastanowienia wziąłem w swoje ręce i kupiłem. I nie żałuję tej decyzji, wręcz przeciwnie - Biedronko ja dziękuję! 

Styl pisania Saby Tahir jest raz dobry, a raz trochę gorszy. Z początku, już w pierwszym rozdziale akcja zaczyna pędzić i czytelnik powoli się wciąga, ale dopiero potem coś zwalnia i książka trochę mnie nużyła. Autorka potrafiła napisać to w dość przystępny sposób i nie zarzuciła nas aż tak wieloma nazwami własnymi i coś mnie wciągnęło i nie chciało oddać. Tahir wplatała wiele przepięknych cytatów, które wiele razy wyłapywałem i zapisywałem do zeszytu na cytaty. Powieść podzielona jest na 3 części - takie jakby rozpoczęcie, rozwinięcie i zakończenie. 

Z początku całe to Imperium zaczęło mi coś przypominać - starożytny Rzym! Ciągle jak czytałem miałem takie jakby przebłyski zeszłorocznych tematów z historii o tym okresie czasowym. Tutaj niewolnice, Maski, kasty i oczywiście bezwzględne Imperium, którym rządzi tak naprawdę okropna pani Komendantka. Kobieta ta przypominała mi o wiele ostrzejszą prezydent Coin z trylogii Igrzysk Śmierci, albo Jeanine z trylogii Niezgodna. No właśnie - miałem zbyt wiele skojarzeń książkowych co do tej powieści. Mieszanina Szklanego Tronu, Igrzysk Śmierci i miejscami Mrocznych Umysłów. No wiecie - podobieństwa książkowe w dystopiach są naprawdę częste.

Nie mogę nie wspomnieć o bohaterach, niestety idealni to oni tutaj nie byli. Laia - jedna z najbardziej irytujących postaci, jakie miałem okazję poznać. Dziewczyna jest oczywiście o dobrych intencjach - chcę ratować brata, którego aresztowały zabójcze Maski. Ale totalnie denerwowało mnie ciągłe wspominanie o tym poprzez mówienie na każdej stronie "Muszę uratować Darina, jestem tu tylko po to", "Jak mogę pomóc Darinowi, och?". Z drugiej strony mamy młodzieńca Eliasa, czyli chłopaka, który nie wie czy chcę zostać bezwzględnym dyktatorem. Z pewnością polubiłem go bardziej, jego przygody również bardziej mnie interesowały. Wokół nich przewija się wiele bohaterów drugoplanowych takich jak Helena czy przyjaciółka Laii Izzi.

Bardzo interesującym aspektem książki są Maski, dyktatorzy Imperium. Bardzo doceniam to co wymyśliła autorka i miałem wiele momentów, w których wymyślałem różne teorie na temat nich. Elias i Helena mieli właśnie nimi zostać, ale zupełnie nie chciałbym zostać bezwzględnym dyktatorem w Masce i zabijać ludzi. Wspominałem Wam, że nigdy nie zabiłbym nawet największego wroga? Po prostu mam w sobie jakąś blokadę i to według mnie bardzo dobrze. 

Rozwiązanie jakie zastosowała Sabaa Tahir pod koniec bardzo mi się podobało. Wydarzenia, które miały wtedy miejsce wręcz mnie zaszokowały i byłem zadowolony co do zakończenia. Oczywiście po skończeniu książki czym prędzej chciałem sprawdzić kiedy to będzie następny tom, bo z pewnością będę chciał kontynuować tą bardzo dobrze zapowiadającą się serię. 30 sierpnia 2016 w USA, żarty jakieś? Jak ja wytrzymam?!

Podsumowując Imperium Ognia to bardzo dobry początek bardzo dobrze zapowiadającej się serii. Mimo wielu minusów jestem skłonny wybaczyć Tahir i dać szansę i chwycić po kolejne tomy. Bezwzględne Imperium, przeznaczenie i świetne przygody. Polecam!


Moja ocena: 8/10

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books :)

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki, na pewno niedługo przeczytam.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsza powieść jaką czytałam w 2015:) Świeża i w miarę dorosła, zero infantylnych i schematycznych bohaterów, na tyle bym ja 28-latka się w niej zakochała:) Kucharka jest ciekawą postacią i polubiłam też Helenę - jestem ciekawa jak poradzi sobie jako Kruk Krwi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książeczka ta już czeka na mojej półce i mam nadzieję, że wreszcie znajdę na nią czas! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/01/chopak-nikt.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładkę kojarzę, ale o książce czytałam pierwszy raz :) jestem nią zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie powieść ta urzekła chyba nieco bardziej. Nie widzę żadnego "ale" jeśli chodzi o styl autorki, czy Laię. Nie wspominając już o pomyśle na fabułę - nieźle się wciągnęłam :D
    Dopiero 30 sierpnia w USA? :o
    Pozdrawiam ciepło ^^
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń