[16] Endgame: Klucz Niebios - Recenzja

12:00

Tytuł: Endgame: Klucz Niebios
Autorzy: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Wydawnictwo: SQN
Gatunek: Science-Fiction
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 512
Ile czytałem: 2 dni

Ruch. Walka. Gra. Na pewno pomagają w jednym. Zapomnieć.

Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w recenzji drugiego tomu świetnej serii Endgame - Klucz Niebios. Jeśli jesteście ciekawi, czy przeżyłem podczas lektury to zapraszam bardzo serdecznie do recenzji :) Czy dałem się pochłonąć? Przekonajmy się!

Klucz Ziemi został już odnaleziony. Pozostały jeszcze dwa. I dziewięciu graczy. Tylko jeden może zwyciężyć. Toczy się gra o istnieniu ludzkości. Zasady ulegną zmianie. Kiedy do gry wchodzi CIA nic już nie będzie takie samo. Wiedzą o Endgame i mają własny pomysł jak tą grę rozegrać. Klucz Niebios - gdziekolwiek jest i czymkolwiek jest - będzie następny do zdobycia. Aksumowie są w posiadaniu sekretu, który może ocalić ludzkość, a nawet pokonać istoty stojące za Endgame. Pozostałych dziewięciu graczy posunie się do wszystkiego, aby wygrać i uchronić swój lud. To Endgame. Co ma być to będzie. Opis wykonany przeze mnie ^^

Niestety muszę przyznać, iż okładka pierwszego tomu trochę bardziej mi się spodobała. Może dlatego, że nie przepadam za kolorem czerwonym? Jednak bardzo podoba mi się tło okładki na którym dostrzegamy mapę naszej kuli ziemskiej i zaznaczone pozycje naszych Graczy. Plus za to, ponownie syndrom syna geografa. Muszę także przyznać, że wskazówki, które występują tutaj są o wiele lepiej przygotowane niż w pierwszym tomie. Przede wszystkim spodobały mi się komiksy, które gdzieniegdzie tutaj występują.

Nie ukrywam, że co do tej części miałem dość wysokie oczekiwania po doskonałym pierwszym tomie (recenzja). Ale Frey spełnił je w 100%! Wszystko tutaj było przygotowane świetnie. Ale rozbijmy to na części. Po dość sporym cliff-hangerze pod koniec Wezwania nie mogłem doczekać się na lekturę następnego tomu - byłem po prostu bardzo ciekawy jak to wszystko się dalej potoczy. I tak o to zostałem wciągnięty w okrutny świat Endgame i nie potrafię nadal z niego wyjść. Wyobraźcie sobie, że nawet w szkole myślałem nad bohaterami i szukałem rozwiązania tej niemożliwej zagadki.

Dzięki temu, iż naszych Graczy jest mniej możemy ich o wiele lepiej poznać. Na przykład w pierwszej części nie lubiłem pewnego bohatera, jakim jest siedemnastoletni nastolatek z ludu Szang, ale w tej części zacząłem mu nawet kibicować! Postacie zawierają też sojusze, ale też pozostają w tych, które poznaliśmy w pierwszym tomie, na szczęście niektóre powoli zaczynają się rozpadać. Dobra rada - kibicujcie pojedynczym postaciom, bo odkryjecie niektórych zupełnie na nowo i staną się Waszymi faworytami. Na przykład od samego początku kibicowałem Aisling i w drugim tomie stała się moją ulubioną postacią.

Akcja zaczyna pędzić niczym Nasze Pendolino, jednak momentami zwalnia, ale miejscami nawet tego nie zauważałem. Styl pisania autorów jest bardzo przystępny dla czytelników, idealnie wplatają trudne do zrozumienia elementy do zwięzłego tekstu. Nadal mocno imponowały mi fragmenty z średniowiecznymi obrzędami każdego z ludów. Bardzo podoba mi się, że możemy lepiej poznać historię osobnych Graczy dzięki tym elementom. Nadal czytelnikom towarzyszy nieustająca podróż dookoła świata, tym razem zwiedzimy między innymi Berlin, Indie albo nawet Peru! Syndrom syna geografa - włączony.

W tej części do gry włączają się również osoby, które z Endgame nie mają nic wspólnego, a właściwie to mają, ale nikt o tym nie wie. Nie miałem pojęcia co miałem sądzić o takim jakby sojuszu Aisling i CIA - no niby dziewczyna jest moją faworytką, ale wątpliwości nadal mi towarzyszyły. Okej, ale czy to nie jest umyślne pomaganie? Według mnie powinno się to trochę na niej odbić, choć i tak życzę Ci jak najlepiej Ais! :D Nie zżyłem się zbytnio ze Stellą, towarzyszką nijakiego Hilala. Bardzo spodobał mi się moment, jak oboje się poznają. Nie sądziłbym, że autor wymyśliłby coś takiego, jednak przypomniał mi się trochę Ender, Lissy Price, w którym zastosowany został podobny moment - w końcu Hyden jest tym kim jest.

Jestem bardzo usatysfakcjonowany co do bohaterów, którzy niestety nie przeżyli w tej części. Jednak miałem wiele momentów, kiedy myślałem, że dany Gracz nie żyję.. a okazało się, że przeżył. Tym bardziej przez pewien czas na początku książki byłem trochę skołowany, bo postać, która wydawało mi się, że była już nieżywa - cudnie przeżyła. Na moje nieszczęście, ponieważ sam za tą osobą nie przepadałem. W pewnym momencie bohaterka, która nie wyróżniała się za bardzo zaimponowała mi czynami, o które ją bym nie podejrzewał i.. to już musicie przeczytać sami. Pamiętajcie - na tym blogu spoilerów nie ma!

Ostatnie sto stron jak zwykle mnie zachwyciło. Uwielbiam momenty, w których akcja momentalnie przyśpiesza i czytamy cały czas z otwartą buzią z niedowierzaniem co tu się właśnie wydarzyło. Mówię Wam - to było świetne! Bardzo spodobał mi się obrót akcji, który otrzymaliśmy pod koniec powieści. Również byłem zachwycony triumfatorem drugiego etapu. Jeśli liczycie na totalne zaskoczenie - to jest to książka dla Was. Idealna, moi drodzy!

Podsumowując Klucz Niebios jest prześwietną kontynuacją Wezwania. Jeśli po lekturze pierwszego tomu mieliście jakieś zwątpienia i podchodziliście do Endgame z pewnego rodzaju dystansem, mówię Wam - zakochacie się w tomie drugim. Bohaterowie stają się jeszcze bardziej wyraziści, dzięki czemu możemy lepiej ich poznać. Wspominałem Wam, że uwielbiam Aisling? :) Polecam bez dwóch zdań!


Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu SQN :)

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Ja niestety troszkę drugą częścią cyklu się zawiodłam, ale chyba dlatego, że jak dla mnie było o wiele za dużo walki, i skomplikowanych dziwnych broni prawie jak u Jamesa Bonda ;)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Drugi tom zdecydowanie bardziej podobał mi się niż pierwszy. Może dlatego, że nie było już tylu bohaterów i przestałam się w nich gubić xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się za pierwszy jeszcze nie zabrałam :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie lepsza, bardziej dynamiczna, ale też brutalna niż pierwszy tom. Tym razem Endgame wciągnęło mnie od samego początku pozostawiając duży niedosyt :)
    Z niecierpliwością i ciekawością małolatki sięgam po Reguły Gry, które mam nadzieję okażą się jeszcze lepsze!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na świeżutką recenzję Klucza Niebios:
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń