[14] Fangirl - Recenzja

12:00

Tytuł: Fangirl
Autor: Rainbow Rowell
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 29 lipca 2015
Liczba stron: 460

"- Czytałeś książki z serii?
- Widziałem filmy.
Cath tak mocno wywróciła oczami, że aż ją zabolało."

Witam Was dzisiaj w kolejnej recenzji na moim blogu. Dzisiaj na tapet bierzemy wychwalaną Fangirl. Jednak, czy mi też się spodobała, aż tak bardzo jak wszystkim? Czy pani Tęcza mnie zachwyciła? Zapraszam na recenzje :>

Wren i Cath to siostry bliźniaczki "podobne" do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snow. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która... ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie. Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college'u, ich drogi się rozchodzą - Wren już nie chce mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan i wiecznie uśmiechniętego Leviego oraz panią profesor od kreatywnego pisania.

Ta okładka jest tak dziewczęca i urocza i aż dziwne, że się za nią zabrałem. Wydawnictwo zrobiło kawał dobrej roboty i jestem zadowolony z wydania powieści. Czytałem bodajże w czerwcu Eleonorę i Parka tej samej autorki i muszę uprzedzić, że podobała mi się o wiele bardziej niż Fangirl. Ale dlaczego? O tym w dalszej części recenzji. Z tego co pamiętam przy okazji premiery chyba w książce znajdował się fragment Oddam Ci Słońce i po przeczytaniu krótkiego rozdziału w księgarni sięgnąłem po tę fantastyczną pozycję.

W wakacje o książce tej było bardzo, ale to bardzo głośno, zachwycali się nią chyba wszyscy. Oczywiście jak to u mnie, książka musiała trafić na moją listę Must Read, jednak to właśnie na ostatniej Biedronkowej promocji udało mi się upolować powieść pani Tęczy. Fajnie mieć na imię Tęcza, no nie? Jednak napotykałem na negatywne recenzje i mój zapał powoli zaczynał maleć i okazało się, że książka ta jest słaba. Po raz kolejny w tym miesiącu zawiodłem się na jakiejś powieści i podejrzewam, że kac książkowy po Endgame nadal mi towarzyszy.

Spodziewałem się chyba czegoś zupełnie innego, podczas lektury czułem wszechobecny niedosyt, brakowało mi czegoś. Główna bohaterka Cath, do której porównuje się bardzo dużo blogerek i vlogerek kompletnie nie przypadła mi do gustu. Nie widzi świata, poza Simonem, je ciągle batoniki, bo boi się iść na stołówkę - litości.. Natomiast jej siostra Wren jest jeszcze głupsza. Imprezy, alkohol, durna Courtney, uczelnia - cały jej świat. To już stawało się idiotyczne, kiedy cały czas wspominała tylko o tym. Polubiłem nawet Reagan, Leviego trochę mniej, ale oboje byli raczej do zniesienia. 

Popadłem w lekką paranoje czytając tę powieść. Bo w końcu ten cały Simon Snow to taka jakby podróbka Pottera, ale poczułem zmieszanie, gdy w książce była wzmianka o samym Potterze. No to w końcu Simon Snow czy Harry Potter? Same fragmenty tekstów Magicath albo same części książek Leslie omijałem - po prostu mnie nie interesowały i jakoś nie czuję potrzeby przeczytania tej książki o przygodach młodego maga. Podobał mi się fakt, że Rainbow Rowell zręcznie potrafiła przeplatać ciężkie tematy, między innymi takie jak niepełna rodzina bliźniaczek z tymi lekkimi. 

Po skończeniu książki doszłem do wniosku, że jest ona tak naprawdę o niczym. Nic specjalnego do mojego życia nie wniosła, jak się spodziewałem. Może była to książka lekka, urocza, trochę przesłodzona i taka na kilka wieczorów z gorącą herbatką. Może Fangirl nie spodobała mi się, dlatego, że po prostu jestem chłopakiem, bo z pewnością jest to książka przeznaczona dla płci pięknej. Mimo wszystko dobrze bawiłem się przy lekturze. Wiele wątków bardzo mi się podobały, z pewnością miło mi się czytało fragmenty z Nickiem, którego polubiłem i jestem zawiedziony, że jego wątek został potraktowany po omacku.

Cath podczas całej książki przechodziła przemianę swojej osoby. Z początku z szarej myszki zajętej pisaniem swoich fanfików do pewnej siebie dziewczyny, która dokładnie wie czego chce. Pod koniec książki zaczęła mnie po prostu denerwować, niby taka pewna, ale i tak jak zwykle musi się pięć razy zastanawiać przed podjęciem najprostszej decyzji. Może nie zrozumiałem fenomenu tej książki, może nie jestem Fanboyem? Nie no akurat nim to jestem, ale takiej obsesji jak nasza główna bohaterka nie mam. To chyba dobrze, no nie?

Podsumowując Fangirl mi się po prostu nie spodobała. Główna bohaterka mnie ciągle irytowała i wiele innych rzeczy pozostawało do życzenia. Eleonora i Park tej autorki mi się bardzo podobało, jednak ta niby lepsza powieść okazała się tą gorszą. Jest mi bardzo przykro, że po prostu to mi się nie spodobało - nie linczujcie! :D


Moja ocena: 4/10

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Szkoda, że Ci się nie spodobała. Tak byłeś na nią nastawiony i zadowolony, że dorwałeś :D

    Podsyłam przy okazji nominację do LBA http://askier-pisze.blogspot.com/2015/11/liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też się nie spodobała :\ Z podobnych powodów, z tą różnicą że ja jestem #teamlevi ;D
    ksiazki-pandy-i-kawa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. A mój (również biedronkowy) egzemplarz leży i czeka aż go przeczytam, ale... Mi Eleonora & Park podobało się średnio, nawet się zawiodłam, i teraz boję się brać za Fangirl bo opinie o tej książce są tylko dwie, tylko na plus i minus.

    Mimo to recenzja bardzo dobra, a ja odkładam Fangirl do momentu aż będę miała więcej czasu. :D

    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj!
    Nominowałam cię do tagu! http://viktolandia.blogspot.com/2015/11/the-games-book-tag.html
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wierze! chyba pierwsza niepochlebna recenzja tej ksiązki :P
    sama czytałam i lektura mnie urzekła, choć również dostrzegłam wielkie podobieństwo Simona Snowa do Harryego Pottera, które momentami mnie denerowało, no, ale cóż nie ma książek idealnych, a ta pokochałam :)
    zapraszam do mnie, na moją recenzję "Fangirl", super piszesz i zostaję na dłużej u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w połowie i muszę stwierdzić, że ja osobiście też utożsamiam się z Cath, ale tak samo jak u Ciebie, treść nie wprowadza nic nowego.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. :) Broń Boże nie linczuję, napiszę tylko, że mi się bardzo podobała i udało mi się dostrzec jakiś sens. Mamy tutaj motyw samotnego rodzicielstwa, dorastania bez matki, walki o własne zdanie i możliwość kierowania swoim życiem po swojemu, a nie tak jak narzuca to społeczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam podobne zdanie co do tej książki :)
    Pozdrawiam, Julka z bloga http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Chłopak,który czyta :o Ciekawie.
    Mnie również ta książka trochę rozczarowała. Każdy pisał,że jest taka świetna,a tak naprawdę wiało nudą :/ Obserwuję,bo ciekawie piszesz :)

    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze chyba nigdy nie czytałam tak przereklamowanej książki. "Eleonora i Park" jest zdecydowanie lepsza. Rzeczywiście, "Fangirl" jest o niczym. Najbardziej brakowało mi samego fangirlingu, zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam. Dlatego cieszę się, że nie kupiłam tej książki tuż po premierze i nie mam jej na własność, bo teraz by się tylko kurzyła i zajmowała miejsce. Teraz nawet nie kupiłabym jej dla okładki, bo też nie jet arcydziełem. :)

    OdpowiedzUsuń