[12] Pewnego dnia - Recenzja

12:00

Tytuł: Pewnego dnia
Autor: David Levithan
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 280

"Przypominam sobie ocean i wiem, że gdziekolwiek los mnie zaniesie, chcę go zabrać ze sobą."

Witam Was dzisiaj w recenzji powieści, której wyczekiwałem chyba z pół roku - Pewnego Dnia. Robi mi się gorąco na samą myśl na temat tej pozycji. Z tego co widziałem nie ma zbyt dużo recenzji tej książki, więc liczę, że Wam się to spodoba. Zapraszam! :)

Każdy dzień Rhiannon jest podobny do poprzedniego. Dziewczyna wmówiła sobie, że zasługuje jedynie na nijakiego humorzastego chłopaka, jakim jest Justin. Stara się przestrzegać ustalonych przez siebie zasad: nie bądź zaborcza, nie irytuj go, nie rób sobie nadziei. Aż pewnego dnia Justin wreszcie ją zauważa i pragnie z nią być! Nastolatkowie spędzają wspaniały romantyczny dzień, którego chłopak nazajutrz.. nie pamięta. Rhiannon jest zrozpaczona. I nagle ktoś mówi jej, że Justin, z którym spędziła tamte cudowne chwile wcale nie był Justinem..

Uwielbiam okładkę, nawet o wiele bardziej jak to było przy pierwszym tomie. Jest taka jakaś wyjątkowa, z pewnością zachęca czytelnika do lektury. Czcionka - też dobra. Wydaję mi się, że dość istotną kwestią jest to czy trzeba przeczytać Każdego Dnia, żeby przeczytać to. I to jest dopiero trudne pytanie! Z jednej strony to taka sama historia, tylko, że z perspektywy innego bohatera, ale radziłbym zacząć od Każdego Dnia - recenzja. Po prostu łatwo będzie o zagubienie się i zwykłe nie zrozumienie powieści.

Jestem w kropce. Tak, to ta sama historia. Tak, nie dowiadujemy się nic nowego. Tak, nadal uwielbiam tą powieść. Tak, wiem, że nie ma sensu jej czytać. Wróć! Tak, wiem, że jest sens przeczytać. Dlaczego? Przede wszystkim poznajemy psychikę Rhiannon, to co myślała podczas niektórych sytuacji. Niestety zmieniłem moje zdanie na temat tej postaci - jaka ta dziewczyna jest głupia! W pierwszym tomie tego tak nie odczuwałem - ba, ja się w niej nawet zakochałem! A tutaj mam ochotę zapaść się pod ziemię, że mogłem pokochać tak durne dziewczę.

Rhiannon jest bardzo ograniczona. Wydawało mi się, że to mądra dziewczyna, która potrafi mądrze podejmować decyzję i wyciągać potem z nich wnioski, ale okazało się zupełnie inaczej. Nie umie przeciwstawić się durnemu Justinowi i nadal brnie w tą bezsensowną miłość, która nawet nią nie jest. Jest to typ głównej bohaterki, która tak naprawdę nie wie czego chce - te ciągłe zastanawianie się co jest dla niej lepsze nużyło mnie niezmiernie. Ludzie z jej otoczenia zaczęli po prostu nią pomiatać - taka prawda. 

Bardzo mnie to zawiodło, bo myślałem, że chociaż poznamy coś, czego nie dowiedzieliśmy się w Każdego Dnia, jednak nie. Większość rzeczy była powielona, nawet niektóre rzeczy z przedziwnego życia A - naprawdę. Jedynie ciśnienie podskoczyło mi na ostatnich dwóch stronach, na których dowiadujemy się jakie są zamiary Rhiannon (kto czytał pierwszy tom powinien wiedzieć co mam na myśli). Więc, jeśli nie macie ochoty na tę powieść - wystarczy, że przeczytacie w księgarni dwie ostatnie strony. Nic po za tym.

Po lekturze czułem się głupio. Jeden z największych fanów Każdego Dnia - ja - nie pokochał kontynuacji i ma ochotę obsmarować książkę. Wtopa poniekąd, ale cóż, tak już jest. Wydaje mi się, że powieść ta jest po prostu zbędna i sam pierwszy tom wystarczyłby mi i nie narzekałbym, gdybyśmy zamiast perspektywy Rhiannon otrzymali dobrą kontynuację, którą przeczytałbym jednym tchem. No tak, taki był plan, żeby Pewnego Dnia przeczytać za jednym razem, ale po prostu nie potrafiłem się wciągnąć. 

Okej, wróćmy do pozytywnych powodów, dlaczego warto sięgnąć po tą książkę. Wiadomo, ile ludzi tyle opinii. Mi mogło to się po prostu nie spodobać, ale ktoś inny może pokochać powieść. Dla mnie była to bardzo dobra okazja, żeby powrócić do historii A i Rhiannon, którą uwielbiam, ale w pierwszym tomie, w drugim już tak nie koniecznie. Dla fanów Davida Levithana również będzie to idealna okazja na lekturę - jego styl pisania jest jednym z lepszych, jakie widziałem.

Podsumowując zawiodłem się co do Pewnego Dnia. Mimo, że po skończeniu lektury myślałem, że dam 11/10, tak po dłuższym zastanowieniu myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Warto dodać, iż jest to tylko dopełnienie Każdego Dnia, no jednak dość słabe dopełnienie. 


Moja ocena: 5/10

Każdego dnia I Pewnego dnia

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Nie przejmuj się, to nie pierwszy raz, gdy opowiadanie historii z perspektywy drugiego bohatera wcale nie wychodzi tak, jak zamierzał autor. Uważam, że wręcz przeciwnie, nie jest to w ogóle potrzebne - jeżeli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Ale mimo wszystko ciesz się, że pierwsza część sprawiła, że się w niej zakochałeś :)
    Zapraszam do mnie na recenzję "Co, jeśli"!

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrzę na okładkę i pierwsze co mi przychodzi na myśl to czy jest nowa książka Greena. Strasznie mnie to zmyliło! :)
    Dość dużo o niej słyszę i szkoda, że dużo ludzi ma tak słabe zdanie. Chyba po nią nie sięgnę, ponieważ czytając recenzje, opisywane są zachowania jakie mnie w lekturach denerwują do granic możliwości!

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/11/utrata.html

    OdpowiedzUsuń