[11] Wybacz mi, Leonardzie - Recenzja

12:00

Tytuł: Wybacz mi, Leonardzie
Autor: Matthew Quick
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 408

"Mam taką teorię, że z wiekiem tracimy zdolność do bycia szczęśliwym."

Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w kolejnej recenzji powieści Matthew Quicka - tym razem Wybacz mi, Leonardzie. Wstrząs emocjonalny na całego, naprawdę. Jeśli jesteście ciekawi, czy ta powieść Szybkiego zmieniła moje zdanie na temat jego twórczości - zapraszam.


Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuję prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet...Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem.. Pif-paf! To powieść o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli.

To już moje trzecie spotkanie z twórczością autora i przyznam, że po dwóch poprzednich bardzo dobrych powieściach miałem dość wysokie oczekiwania. Z początku zaczęły się te przeczucia, że jednak nie będzie to to, czego ja szukam. Jednak stało się jak się stało - jestem wzruszony tą powieścią. Oczywiście oprawa graficzna fenomenalna, jak to przystało na książki pana Szybkiego. W opowieści tej mieliśmy również mnóstwo przypisów, w których Leo opowiadał nam historię ze swojej przeszłości i swoje spostrzeżenia.

Leonard Peacock to postać dość osobliwa i niezwykła. Nie napotkałem jeszcze na swojej czytelniczej drodze tak mądrego, a zarazem tak jakby wciągającego bohatera. Coś tak się dzieję, że po kilkunastu stronach wiemy co i jak jest z nim. To przede wszystkim indywidualista, który nie lubi, a wręcz nie potrafi trzymać się zasad, które są mu przypisane. Polubiłem go za bycie sobą i nie udawanie kogoś kim on w ogóle nie jest. Wydaję mi się z wszystkich głównych postaci z młodzieżówek Quicka jest on najlepszy, przebija nawet charyzmatyczną Amber.

Głównym wątkiem książki jest przede wszystkim to całe rozliczenie się z przeszłością młodego Peacocka, a potem pojedynek z samym sobą. Okej, ale przecież większość dzieła to podróż, w której poznajemy przeszłość Leonarda, jednak niestety im brniemy dalej tym te fakty są coraz bardziej gorzkie i współczucie narasta. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem opis książki to nie byłem aż tak bardzo przekonany, tematyka wydawała być się dla mnie zbyt ciężka - okazało się, że lektura poszła mi jak po maśle.

Uwierzcie, że tak zająłem się lekturą, że dwa dni to było maksimum na tę powieść. Autentycznie usiadłem sobie i myślałem, że doczytam z pięćdziesiąt stron i odłożę - stało się zupełnie inaczej. Strony szły bardzo szybko i potem moje zdziwienie, że już skończyłem. Historia przedstawiona na kartach tej powieści mnie urzekła, spowodowała, że zacząłem myśleć i to chyba na moją niekorzyść. Leonardzie, co ty ze mną zrobiłeś!

Dorośli - główny problem tej książki, również. Niestety tutaj ukazani są w raczej tym złym świetle. Wokół głównego bohatera kręci się ich wielu, niektórzy są naprawdę w porządku, a inni no tak wręcz przeciwnie. Najbardziej zaintrygowała mnie postać matki Leo - Lindy. Ach jaka ta kobieta jest beznadziejna! Nie interesowanie się własnym synem oraz brak żadnej chęci do pomocy jest złe, pani Peacock. Po raz kolejny Quick mną ruszył - problem braku porozumienia pomiędzy dzieckiem, a rodzicem to naprawdę dobry temat, który warto poruszać.

Leonard przede wszystkim potrzebuję akceptacji, której z żadnej strony nie potrafi osiągnąć. Żaden z dorosłych nie rozumie jego problemów, no tak nie do końca, oprócz jednego pewnego człeka, a może i nawet dwóch. Chłopak doświadczył rzeczy tak podłych, że zapewne nikt nie chciałby czegoś takiego przeżyć. Koniec powieści mnie nie usatysfakcjonował, myślałem, że zostanie to potraktowanie zupełnie inaczej, a nie tak po omacku, żeby tylko skończyć - nie lubię czegoś takiego!


Podsumowując Wybacz mi, Leonardzie to książka z pewnością warta uwagi. Jest to no nie najlepsza książka autora, ale oczywiście dorasta do pięt najlepszym. Osoby, które przechodzą dość trudny etap w życiu muszą przeczytać historię Leonarda, jestem wręcz pewny, że pomoże ona w nieciekawych momentach życia.


Moja ocena: 8/10

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Czytałam tylko fragment, który naprawdę przekonał mnie do twórczości Quicka, tak bardzo, że teraz bardzo chciałabym ją przeczytać. Dużo się już nasłuchałam o przecudownych historiach, jakie w swoich powieściach serwuje nam autor, a że ostatnio lepiej czuję się w powieściach obyczajowych, z pewnością się nie zawiodę ^^
    Zapraszam do mnie na recenzję "Co, jeśli"! Świetna recenzja, jak zwykle zresztą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Wybacz mi, Leonardzie" to druga książka Quicka, którą miałam okazję przeczytać. Moje pierwsze spotkanie z tym autorem nie było złe, jednak do najwspanialszych nie należało. Mam jednak wrażenie, że każda jego książka jest coraz lepsza niż poprzednie ;)
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, ale mnie się aż tak bardzo nie podobała. W większości książki młodzieżowe okazują się takimi przyjemnymi lekturami na jeden wieczór ta właśnie taką była :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tę książkę! W końcu napisał ją jeden z moich ulubionych autorów ♥
    Pozdrawiam :)
    helloimbooklover.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń