[8] Ender - Recenzja

12:00

Tytuł: Ender
Autor: Lissa Price
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: Science Fiction
Data wydania: 9 września 2015
Liczba stron: 332

"Każdy wygląda dużo lepiej, jeśli promieniuje zadowoleniem. Jeżeli wykorzystuje swoją inteligencję i talenty, zamiast przejmować się tym, czy aby w oczach innych jest „śliczny”."

Witam Was dzisiaj bardzo serdecznie w recenzji, no można już powiedzieć, że świeżynki wydawniczej, czyli drugiego tomu całkiem dobrej duologii - Endera. Recenzję pierwszego tomu znajdziecie tu - klik. Zapraszam do lektury! :>

Los Angeles po wojnie bakteriologicznej jest rządzone przez Enderów, ludzi powyżej sześćdziesiątego roku życia, którzy mogą zrobić wszystko, nawet kupić drugą młodość w ciele obcego nastolatka.. Callie po tym co przeżyła w Prime nie jest już tą samą osobą. Cały ten natłok wydarzeń spowodował, że dziewczyna chce piąć tylko do swojego celu. Nosiciele chipów umożliwiających zamianę ciał są wciąż porywani. Jednak, niebezpieczeństwo grozi także Callie. Czy uda jej się ocalić siebie i swoich najbliższych?

Fajny myk zauważyłem z tą duologią. Kolory są tak jakby na przemian, już wyjaśniam o co mi chodzi. Grzbiet Startera niebieski, okładka Endera niebieska. I na przemian, grzbiet Endera srebrny, podobnie jak okładka Startera. Nawet nie wiecie, jak to świetnie wygląda na półce i nie tylko. Zapomniałem wspomnieć o tym w recenzji pierwszego tomu, więc nadmienię to tutaj. Na pierwszej stronie danego rozdziału mamy taki paseczek, z wzorkiem podobnym jak na okładce. Nie mam pojęcia, jak mam to sprecyzować, ale bardzo mi się to spodobało.

Spotkałem się z wieloma opiniami, iż jest to o wiele gorszy tom, od poprzedniego. Jednak, ja nie jestem takiego zdania, wręcz przeciwnie, ta część bardzo mi się spodobała! Startera przeczytałem trochę na siłę. Byłem przytłoczony tymi wszystkimi informacjami, które w Enderze wcale nie były mi potrzebne. Czytałem cały czas z otwartą buzią, ciągle coś się działo i raz mi się to podobało, raz wręcz przeciwnie. Zwroty akcji tutaj mile widziane.

Przede wszystkim największym atutem powieści są nowi bohaterowie, których mało nie było. Polubiłem ich od początku i bardzo się cieszę, że się pojawili, choć czasami nie mieli zbyt wielkiej roli, ale przyznam, że powiew świeżości był potrzebny. Tajemniczy Hyden, któremu szczerze mówiąc nie ufałem od początku, coś mi on przypominał i poniekąd moje oczekiwania się spełniły. Pierwszy raz chyba przewidziałem co wydarzy się pod koniec powieści, choć to w ogóle nie było do domyślenia się! Trochę pominięci zostały te stare postacie, jak na przykład Michael, którego no może jest w miarę dużo, mogłoby być więcej.

Po dość słabym wątku miłosnym z pierwszej części, spodziewałem się, że go w ogóle nie będzie albo autorka lepiej go wykreuje. Nie ukrywam, że zawiodłem się i to nawet bardzo. No tak, Callie znowu ma problemy z tym jakiego chłopaka wybrać, jednak nie chodzi tu tylko i wyłącznie o miłość - w grę wchodzi również Tyler! Niezmiernie irytowała mnie główna bohaterka, która chyba co trzy strony wtrącała, jak ten jej brat jest dla niej ważny i ciągle się nim zamartwiała. Bla, bla, bla - znamy to już z poprzedniej części, nic nowego.

Nie tylko tutaj obserwujemy zmianę Callie, ale też Starego Człowieka, którego tutaj poznajemy od zupełnie innej strony. No proszę Was - kto by się spodziewał kim on był.. Lubię książki, w których czarne charaktery są głównymi bohaterami, do znudzenia jest już ta cała walka dobra ze złem, dawno nie czytałem jakiejś książki, z tak rozległym opisem takowej postaci. Oczywiście, uznaje to za atut, których nie mało, w tej książce jest. 

Zakończenie sprawiło, że całkowicie zmieniłem swoje zdanie na temat tej powieści. Dotychczas myślałem, iż jest to przyjemna kontynuacja zasługująca na trochę uwagi, ze strony książkoholików, jednak ostatnie 50 stron, to była jakaś masakra. Całe moje wątpliwości co do książki zostały rozwiane i wszystko zaczęło składać się w jedną całość. A ten zwrot akcji! Dla czegoś takiego czytam książki, dla zabawy i elementu zaskoczenia. Kocham to uczucie.

Podsumowując Ender jest bardzo dobrą kontynuacją, a zarazem świetnym zakończeniem tej jakże dobrej duologii. Dla osób trochę zrezygnowanych po lekturze pierwszego tomu, drugi wcale nie będzie męką, a właściwie będzie idealnym spożytkowaniem cennego czasu. Polecam z całego serca!

Moja ocena: 9/10

Starter I Ender

Pozdrawiam, Kuba z Blue Kuba Books! :)

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Szczerze, to tego Twojego "myku" nie zauważyłam, ale jak będę w księgarni to zerknę sobie na okładki obu części. Jeśli chodzi właśnie o wykonanie graficzne, to chyba Starter przebija wszystkie inne serie ^*^
    Czytałam pierwszą część i nie zachwyciła mnie, ale ją polubiłam, dlatego z wielką chęcią sięgnę po kontynuację. Jestem ciekawa, jak autorka rozwinie niektóre wątki, no i oczywiście boję się o te całe sercowe sprawy Callie, bo bohaterka sama w sobie wygląda na dosyć wrażliwą :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Starter, ale przez Callie niesamowicie mnie irytował ;-; Nie moja wina, że uważałam ją za głupią blondynkę, która nie potrafi powiedzieć kogo kocha...
    Cieszę się, że jednak Ender Ci się podobał i mam nadzieję, że uda mi się kupić tę książkę jak najszbciej.
    Na prawdę ciekawa recenzja! Zostaję sobię na dłużej jeśli się nie obrazisz ^^

    Pozdrawiam,
    Księgarz Cmentarny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Callie to zdecydowanie bardzo irytująca postać..
      Matko, dziękuję za miłe słowa, nie obrażę się, jak zostaniesz, wręcz przeciwnie będę szczęśliwy :))
      Również masz bardzo fajnego bloga! ^^

      Usuń