[2] Niezbędnik obserwatorów gwiazd - Recenzja

11:23

Tytuł: Niezbędnik obserwatorów gwiazd
Autor: Matthew Quick
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 8 października 2014
Liczba stron: 320

"Nie zawsze można wybrać rolę, jaką będzie się odgrywać w życiu, lecz cokolwiek by ci się trafiło, dobrze tę role grać najlepiej, jak się potrafi.."


Zapraszam Was na kolejną już recenzje na moim blogu, tym razem zrecenzuje dla Was "Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd" Matthew Quicka. Czy faktycznie jest to autor lepszy od Johna Greena? Czas się przekonać :)

Witajcie w Bellmont, gdzie rządzą czarne gangi oraz irlandzka mafia (zależy od dzielnicy) i gdzie mieszka Finley. Jego dziadek nie ma obu nóg, ojciec pracuje na nocną zmiane, a matka zginęła w okolicznościach, o których nikt nie chce mówić. Finley też nie chce mówić - odzywa się tylko wtedy, gdy musi. Woli grać w koszykówkę. Jedyną osobą, która rozumie Finleya, jest jego dziewczyna Erin. Oboje co wieczór spotykają się na dachu jego domu, patrzą w gwiazdy i marzą o tym, aby wydostać się z piekła, jakim jest Bellmont. Pewnego dnia trener Finleya prosi go o dziwną przysługę..

Ja osobiście posiadam starsze wydanie tej książki, które jeszcze miesiąc temu mi się podobało, ale zobaczyłem tą wersje powieści, z tym świetnym pastelowym niebieskim. Od pierwszego wejrzenia zakochałem się w tej okładce, jak i w tych u pozostałych książek Quicka, których jeszcze nie miałem okazji przeczytać. Sam autor posługuje się prostym językiem i niekiedy używa tego nastoletniego slangu. Po lekturze tej książki, moge stwierdzić, że Matthew Quick dorasta do pięt Panu Zielonemu, a nawet miejscami go przerasta! 

Od samego początku powieści zacząłem utożsamiać się z głównym bohaterem Finleyem, poniekąd jesteśmy trochę podobni. Ja nie odzywam się aż tak często, chcę wydostać się z mojego ukochanego miasta i lubimy serię o Harrym Potterze. Wzmianki o tej serii także wywołały u mnie uśmiech na twarzy. Bohaterowie są niezwykle zakochani w koszykówce, za którą osobiście nie przepadam, ale obserwacja ich zaangażowania w ten sport była również przyjemna. 

Podczas lektury przechodzimy przez wiele różnych przeciwności losu, na które napotykają nasi bohaterowie. Opowieść daje czytelnikowi wiele poczucie nadziei i optymizmu, jednak współczułem Finleyowi przez większą część powieści. Muszę poruszyć ten temat.. Numeru 21 czyli osobie tajemnicy. Przez całą książke układamy takie jakby puzzle na temat chłopaka, jednak w momencie kiedy niby składają się one w jedną całość, czytelnik coraz bardziej zaczyna się zastanawiać nad sobą i jak on poradziłby sobie w danej sytuacji, która napotkała Russela.

Nie jestem usatysfakcjonowany zakończeniem, które dostaliśmy. Wielu osobom może się ono spodobać, jednak liczyłem na coś zupełnie innego, coś co czytelnika zarazem zaszokuje i wywoła przysłowiowego banana na twarzy. Oczywiście muszę także wspomnieć o niezwykłej miłości Finleya oraz Erin. Przechodzą wiele, aby odzyskać siebie oraz własne poczucie bezpieczeństwa w tej dżungli.

Podsumowując "Niezbędnik.." jest powieścią niby przeznaczoną dla młodzieży, ale polecam przeczytać ją również osobom dorosłym. Wyciągamy z tej pięknej powieści wiele prawd życiowych. Przede wszystkim osoby grające w koszykówkę powinni sięgnąć po tą pozycje, między innymi dlatego, że polecił ją sam Marcin Gortat! Przy okazji pragnę wspomnieć, ze na księgarni znak.com.pl trwa promocja na książki Matthew Quicka, w tym na "Niezbędnik..", więc spieszcie się, bo nie będzie trwała długo!

Moja ocena: 7/10

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Bardzo, ale to bardzo bym chciałą przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. recenzja swietna! Naprawde sei narpacowales i to widzac w slowach. Trzymaj sie cieplo i pisz dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Duży plus za zachowanie odpowiedniej interpunkcji, dla mnie to bardzo ważna kwestia.

    Recenzję dobrze i szybko się czyta, zaciekawia książką i zachęca do sięgnięcia po nią. Wychwyciłam drobne błędy stylistyczne i niekiedy niezbyt logiczne przeskoki to innego wątku, ale to drobiazgi, które łatwo skorygować. Duży zgrzyt to określenie "zasatysfakcjonowany" - takowe nie funkcjonuje w polskim słowniku, używa się formy "usatysfakcjonowany".

    Podobała mi się wtrącona ciekawostka o Marcinie Gortacie oraz porównanie do innego autora - dzięki temu jestem pewna, że wiesz o czym piszesz, interesujesz się tematem i książki są Twoim "chlebem powszednim". Ogólnie tekst przypadł mi do gustu, jeśli poprawisz niedociągnięcia, które wymieniłam, to będzie bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo się zastanawiałem nad kupnem tej książki :D Chyba się skuszę ^^ Bardzo fajna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja! Uwielbiam Twój styl pisania :)
    Co do samej książki, to akurat tej pozycji nie czytałam, jednak leży na mojej półce i czeka cierpliwie na swoją kolej. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że książka "Prawie jak Gwiazda Rocka" tego samego autora jest niesamowita, oraz że mam nadzieję, że z "Niezbędnikiem" będzie tak samo ;)

    Trzymaj się,
    ~Em ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" to książka, na którą poluję już od jakiegoś czasu. Znajduje się ona bardzo wysoko na mojej liście książek do przeczytania. Ale niestety na tym się kończy, bo zawsze wypadają jakieś ważniejsze zakupy, książkowe nowości itp. Matthew Quick urzekł mnie swoim stylem pisania już w "Poradniku pozytywnego myślenia", którego recenzję - jeśli chcesz - możesz przeczytać tutaj: http://inaczej-myslacy.blogspot.com/2016/01/22-cwicze-bycie-miym-nie-stawianie-na.html <- nie jest to jakaś nachalna reklama, nie zmuszam :D Ogólnie chciałbym napisać, że zapoznałem się z kilkoma twoimi recenzjami i podoba mi się twój styl, dlatego już dodałem Cię do obserwowanych i czekam na następne wpisy. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń